SaaSpocalypse: plugin zamiast pracownika
SaaSpocalypse to jedno z najświeższych wyrażeń w słowniku technologicznym, które zdążyło już podzielić branżę na dwa obozy. Dla jednych to czysta histeria, dla innych bardzo poważny sygnał alarmowy.
SaaSpocalypse to jedno z najświeższych wyrażeń w słowniku technologicznym, które zdążyło już podzielić branżę na dwa obozy. Dla jednych to czysta histeria, dla innych bardzo poważny sygnał alarmowy.
Ponad dekadę temu Jarosław Kaczyński z niechęcią wyrażał się o głosowaniu przez internet, twierdząc przy tym, że wielu jego użytkowników spędza czas na piciu piwa i oglądaniu pornografii. Wówczas uznano tę opinię za przejaw niechęci do technologii, co nie zmienia faktu, że dzisiejszy internauta nie musi już nawet szukać pornografii, bo… tworzy ją sam.
W trakcie podróży pociągiem warto mieć na uwadze, że innych pasażerów raczej nie interesują szczegóły podpisanych kontraktów, dysputy o zwolnieniu Joli czy Marka, ani treść zawieranych właśnie umów.
Miał być „dialog w ramach demokracji”, czyli cicha zgoda na masową inwigilację. Tym razem jednak, dzięki determinacji Joachima z Aalborga i setek tysięcy zwykłych Europejczyków, brukselska machina zabuksowała w miejscu.
Ponad dwie dekady temu Chris Anderson odkrył magię tzw. długiego ogona. Dziś giganci technologiczni robią wszystko, żeby się go pozbyć.
Na współczesnym dynamicznie zmieniającym się przez technologię polu bitwy, oprócz kul i bomb, w obie strony latają również dane.
Solidny fundament, na którym przez dekady opierał się rynek PC, coraz mocniej chwieje się w posadach.
Niektórzy menedżerowie myślą, że przechytrzyli system, zwalniając ludzi i wdrażając AI. Tymczasem to system może przechytrzyć ich…
Intel cierpi na poważną chorobę. Niektórzy już teraz postawili już na nim krzyżyk. Inni uważają, że jest wystarczająco silny, aby przetrwać. Jedno jednak jest pewne, gigant z Santa Clara przechodzi najtrudniejszy okres w swojej historii.
Zarabiał 150 tysięcy dolarów rocznie. Dziś mieszka w przyczepie i czuje się niewidzialny. Niecodzienny przypadek czy raczej znak nadchodzących czasów?