8080 zgłoś się
Krzysztof Gawkowski jest nie tylko fascynatem nowych technologii, ale również specjalistą od myślenia strategicznego o cyfryzacji. To może być dobra zmiana na fotelu ministra cyfryzacji. Czy aby na pewno?
Wojciech Urbanek, zastępca redaktora naczelnego CRN Polska
Kiedy kilka miesięcy temu pisałem o Januszu Cieszyńskim, wówczas świeżo upieczonym ministrze cyfryzacji, życzyłem mu sukcesów, które sprawią, że jego nazwisko przestanie być utożsamiane z respiratorami. Niestety, to się nie udało, a pewnego rodzaju usprawiedliwieniem może być krótki czas sprawowania urzędu. Pamiętam jednak, że Janusz Cieszyński zaczął z „wysokiego C”, kierując pompatyczny list do swoich pracowników. Znalazła się w nim między innymi wizja kierowanego przez niego resortu, którego zadaniem miało być doprowadzenie do tego, że „Polska będzie najwygodniejszym państwem do życia w Unii Europejskiej”. Ireneusz Dąbrowski określił tę wizję jako piękną, ambitną i pociągającą, tyle że niemożliwą do realizacji przez Ministra Cyfryzacji (czytaj: „List, czyli minister w roli CEO”). I trudno się z tym nie zgodzić. Dla większości ludzi wygoda życia oznacza własne przestronne mieszkanie, dobre relacje z rodziną i sąsiadami, bezpieczeństwo fizyczne i satysfakcjonującą pracę.
Janusz Cieszyński w czasie swojego ministrowania wpadł też na pomysł, aby wzbogacić aplikację mObywatel o dostęp do transmisji z wydarzeń sportowych. Wówczas Anna Streżyńska, która pełniła funkcję ministra cyfryzacji w latach 2015–2018, ostro skrytykowała tę koncepcję. Na swoim profilu na LinkedIn oświadczyła: „Uważam to za ostre przegięcie i marnowanie publicznych środków finansowych”. Ówczesny minister tłumaczył, że celem były starania o zwiększenie liczby logowań do mObywatela i dodał: „Ja rozumiem, że oglądanie wczorajszego meczu (Polska–Albania – przyp. red.) było męczarnią dla polskich kibiców, ale bądźmy poważni – możliwość obejrzenia w nieobowiązkowej apce jakichś treści to nie jest żadne narzędzie kontroli”.
W grudniu na fotelu ministra cyfryzacji zasiadł Krzysztof Gawkowski. Wiele wskazuje na to, że nie będzie kontynuował idei swojego poprzednika, choć też ma ambitne cele. Jak powiedział w Radiu Zet: „Ja mam wiedzieć, co zrobić, żeby w Polsce cyberbezpieczeństwo było gwarantowane dla osób i dla firm”. Poza tym nowy minister chce zbadać, w jaki sposób automatyzacja, robotyzacja i sztuczna inteligencja wpływają na pracę wybranych służb państwowych.
Jednak niezależnie od obranej strategii, kolejny problem wynika z tego, że szary obywatel nie rozumie roli, jaką spełnia Minister Cyfryzacji. Podczas wspomnianej wcześniej rozmowy w Radiu Zet redaktor Beata Lubecka zadała Krzysztofowi Gawkowskiemu pytanie od jednego ze słuchaczy: „ile bajt ma bitów?”. Minister odparł, że nie wie, bo nie jest specjalistą od informatyki. Z kolei w rozmowie z Robertem Mazurkiem na antenie radia RFM FM Krzysztof Gawkowski zachęcał do dzwonienia na infolinię 8080, przy czym szybko okazało się, że takowa w ogóle nie istnieje, a podany numer służy do przesyłania SMS-ów dotyczących incydentów bezpieczeństwa. Co więcej, minister zapewniał Roberta Mazurka, że numer działa, pytając: „Czy nie ma pan zablokowanych jakichś numerów?”. Natomiast Beata Michniewicz, dziennikarka Programu III Polskiego Radia, prosiła Krzysztofa Gawkowskiego o rozszyfrowanie skrótu CERT (Computer Emergency Response Team). Zupełnie niepotrzebnie, wszak pan minister nie jest specjalistą od skrótów pochodzących z obcych języków.
Niemniej drobne wpadki nie powinny zrażać nowego ministra. Zresztą, zgodnie z maksymą politycznego patrona Krzysztofa Gawkowskiego, mężczyznę poznaje się po tym jak kończy.
Podobne wywiady i felietony
Inwigilacja w imię dziecka
Miał być „dialog w ramach demokracji”, czyli cicha zgoda na masową inwigilację. Tym razem jednak, dzięki determinacji Joachima z Aalborga i setek tysięcy zwykłych Europejczyków, brukselska machina zabuksowała w miejscu.
Cięcie ogona: rzeźnicy i chirurdzy
Ponad dwie dekady temu Chris Anderson odkrył magię tzw. długiego ogona. Dziś giganci technologiczni robią wszystko, żeby się go pozbyć.
Wintel, czyli imperia upadają powoli
Solidny fundament, na którym przez dekady opierał się rynek PC, coraz mocniej chwieje się w posadach.
