Steve Brazier, CEO Canalysa, w ramach swojego wystąpienia podczas wirtualnej konferencji Also Channel Trends+Visions 2020 opowiadał o Włoszech, gdzie w czasie pandemii placówki zdrowia złożyły rekordową liczbę zamówień na komputery. Nigdy wcześniej w tym kraju branża medyczna nie zgłaszała tak ogromnego popytu na pecety, a jednocześnie wiele transakcji nie doszło do skutku z powodu braku środków finansowych. Niewykluczone, że podobne zdarzenia miały lub będą mieć miejsce również w innych państwach. Należy to uznać za pozytywne zjawisko dla branży IT, niemniej co bardziej wnikliwi eksperci i analitycy zastanawiają się czy sektor medyczny, mocno poobijany w czasie pandemii, znajdzie jednak pieniądze wystarczające do przeprowadzenia kosztownych projektów teleinformatycznych. Wydaje się, że jest to możliwe, ponieważ ochrona zdrowia, pomimo ciągłego braku środków finansowych, wciąż pozostaje jednym z kluczowych sektorów i rządy poszczególnych państw nie mogą tego bagatelizować.

– Przykładowo, niemal co piąty dolar budżetu federalnego Stanów Zjednoczonych przeznaczany jest na ochronę zdrowia, co w innych sektorach gospodarki ma miejsce w przypadku zapaści i recesji. Z kolei w Polsce, w czasach pandemii COVID-19 wydatki na ochronę zdrowia zostały znacząco zwiększone. Dzieje się tak dlatego, że wydolna i sprawnie funkcjonująca służba zdrowia staje się elementem bezpieczeństwa narodowego – tłumaczy Krzysztof Mędrala, prezes MedAppu, krakowskiej firmy integratorskiej, oferującej rozwiązania wspomagające diagnostykę obrazową i usługi telemedyczne.

Zarządzający MedAppem są przekonani, że w najbliższej dekadzie informatyzacja branży medycznej zdecydowanie przyspieszy. Ich nadzieje nie są bezpodstawne, bowiem trudno sobie wyobrazić rozwój współczesnej medycyny bez poważnego wsparcia ze strony nowych technologii. Pandemia koronawirusa pokazała, że choć IT nie stanowi panaceum na wszystkie bolączki świata, niewątpliwie bywa pomocne.

O ile część dostawców rozwiązań informatycznych dla sektora zdrowia patrzy w przyszłość z optymizmem, o tyle pozostali są nieco bardziej powściągliwi w ocenach. Wojciech Muras, CEO Netology, uważa, że wspomniana powyżej włoska historia powinna być… sygnałem ostrzegawczym dla firm realizujących kontrakty dla służby zdrowia.

– Sytuacja na Półwyspie Apenińskim pokazuje złożoność rynku medycznego. Brak źródeł finansowania przyczynia się do fiaska nawet najlepszych pomysłów. Dlatego tak ważne jest, aby wszystkie strony uczestniczące we wdrożeniach IT dla medycyny,  podjęły rzeczowe i uczciwe rozmowy na temat inwestycji w sektorze zdrowia – tłumaczy Wojciech Muras.

Telemedycyna na liście priorytetów

Podczas mającego niedawno miejsce Cisco Live 2020, Chuck Robbins, dyrektor generalny koncernu oznajmił, że w kolejnych miesiącach i latach opieka zdrowotna zmieni się na zawsze. Miał przy tym na myśli zarówno podstawowe zagadnienia, takie jak wirtualne wizyty w gabinetach lekarskich, jak i zupełnie nowe możliwości w zakresie diagnostyki czy konsultacji zespołów eksperckich. Przykładowo, w ostatnich miesiącach na pierwszy plan wysuwa się w tym kontekście opieka medyczna w modelu online. To oczywiste, skoro w wyniku obostrzeń znaczna część pacjentów musiała  komunikować się z lekarzami zdalnie. Wiele wskazuje na to, że chorzy nie zrezygnują z tej formy kontaktu nawet po wygaśnięciu epidemii.

– Nie tylko pacjenci, ale również lekarze docenili możliwość pracy zdalnej. Specjalista  może w ten sposób  obsługiwać pacjentów z kilku szpitali, nie wychodząc z domu. To się opłaca z ekonomicznego punktu widzenia, a poza tym pozwala przynajmniej częściowo rozwiązać problemy dotyczące niedoboru lekarzy, zwłaszcza tych o wąskich specjalizacjach – mówi Jan Siwek, dyrektor działu medycznego w Alstorze.

Z tegorocznego raportu PwC wynika, że sami pacjenci najchętniej chcieliby wykorzystywać narzędzia telemedyczne do kontaktu z internistą (50,7 proc.) i farmaceutą (39,8 proc.). Warto zauważyć, że wyniki uzyskane przez analityków pokazują, że również rynek apteczny stanowi pole dla rozwoju nowych metod świadczenia usług, szczególnie w kontekście planowanego wprowadzenia w Polsce opieki farmaceutycznej. Osobną kwestią pozostaje wykorzystanie przez lekarzy systemów wideokonferencyjnych do wymiany wiedzy ze swoimi kolegami po fachu. Mogą to być konsylia z udziałem specjalistów z różnych miejsc globu. Zresztą to samo dotyczy prac badawczych.

– Ostatnie miesiące pokazały, że dysponowanie profesjonalnymi i sprawdzonymi rozwiązaniami wideokonferencyjnymi ułatwia funkcjonowanie podmiotom medycznym. Już wkrótce można spodziewać się zwiększonego zainteresowania ze strony służby medycznej produktami, które zapewniają wysoką jakość obrazu i dźwięku oraz bezpieczeństwo transmisji – prognozuje  Adrian Motylewski, koordynator ds. marketingu w Veracompie.

Zdaniem integratora 

Diana Dąbrowska-Mandrela, Key Account Manager, Netology  

Podstawowym czynnikiem napędzającym informatyzację służby zdrowia są wymagania stawiane przez NFZ. W poprzednich latach większość placówek medycznych wdrożyła systemy medyczne ERP, a wraz z nimi pierwsze e-usługi. Obecnie mniejsze placówki, które mają dostęp do środków unijnych w ramach regionalnych programów operacyjnych, będą inwestowały w narzędzia wspomagające bieżącą działalność, czyli systemy klasy ERP wraz z EDM, serwerownie, sieci komputerowe, rozwiązania do backupu, systemy obiegu dokumentów czy produkty bezpieczeństwa. Z kolei większe ośrodki, takie jak uniwersytety czy instytuty, dysponujące zapleczem naukowo-badawczym, będą wnioskować o granty z Narodowego  Centrum Badań i Rozwoju. Dzięki tym dotacjom mogą realizować projekty wspomagające bezpośrednio procesy leczenia, wykorzystując do tego celu między innymi wielkie zbiory danych czy sztuczną inteligencję. Dodatkowym bodźcem do inwestycji jest wymóg prowadzenia dokumentacji medycznej w formie elektronicznej, co wiąże się z dużym zapotrzebowaniem na pojemność dyskową. W przyszłości należy spodziewać się zmian – model chmury prywatnej zastąpi chmura hybrydowa lub publiczna. Również aktualna sytuacja związana z COVID-19 znacząco wpłynęła na zwiększenie inwestycji w technologie, wspierające telemedycynę i rozwój usług elektronicznych.

  

Lekarze ze wsparciem sztucznej inteligencji

Według Grand View Research wartość globalnego rynku chatbotów osiągnie w 2025 r. poziom 1,23 mld dol.,  a przewidywane roczne tempo wzrostu w latach 2020 – 2025 wyniesie 24,3 proc.  Analitycy nie oszacowali udziału w tym segmencie wirtualnych asystentów wspomagających pracę lekarzy, ale nie ulega wątpliwości, że rola tych specyficznych pomocników  powinna sukcesywnie rosnąć. Oczywiście algorytmy nie zastąpią medyków, ale ułatwią podejmowanie decyzji i pozwolą uniknąć błędów wynikających chociażby ze zwykłego przemęczenia.

W nieodległej przyszłości chatboty mogą stać się  pierwszym punktem kontaktu dla pacjenta w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Jeśli zaś nie sprostają jakiemuś zadaniu, przekażą sprawę lekarzowi. Istnieje bardzo wiele przypadków, w których chatbot może wspomóc pacjenta, jak chociażby przy zarządzaniu lekami, w udzielaniu pierwszej pomocy w nagłych wypadkach czy dawania zaleceń w przypadku podstawowych problemów medycznych. Pierwsze skrzypce w tym segmencie produktowym grają startupy, m.in. Your.MD, Sensely, Buoy Health czy wrocławska Infermedica.W ostatniej z wymienionych firm nad projektem chatbota  pracuje zespół inżynierów i lekarzy, a polski startup otrzymał do tej pory wsparcie w wysokości 14 mln zł.  Powstałe dzięki temu rozwiązanie (wykorzystujące sztuczną inteligencję) po otrzymaniu od pacjenta opisu niepokojących objawów, zadaje pytania diagnostyczne i ocenia prawdopodobieństwo wystąpienia różnych chorób.

Zastosowanie sztucznej inteligencji w medycynie nie ogranicza się jedynie do tworzenia  chatbotów wyręczających personel medyczny w realizacji rutynowych zadań. 

– Narzędzia wykorzystujące AI wspierają lekarzy w takich procesach jak segmentacja tkanek czy  rozpoznawanie podejrzanych zjawisk zachodzących w ciele człowieka na podstawie dziesiątków tysięcy zweryfikowanych przykładów. Ta część medycyny bardzo szybko się rozwija. Wiedza porównawcza zawarta w algorytmach decyzyjnych, potwierdzona medycznie, może być szybko wykorzystana jako podpowiedź ułatwiająca wybór najlepszej opcji – mówi Jan Siwek.

Na przykład Petuum, amerykański start-up, jest autorem rozwiązania, które wykorzystuje najnowocześniejsze technologie wizji komputerowej i NLP, czyli programowania neurolingwistycznego, do generowania pisemnych raportów z obrazów rentgenowskich. System rejestruje możliwe nieprawidłowości, a także podsumowuje wyniki oraz wnioski.  Nasz produkt zapewnia lekarzom wsparcie przy tworzeniu zestawień, oszczędzając ich cenny czas, który mogą poświęcić na przyjmowanie większej liczby pacjentów – wyjaśnia Eric Xing, CEO Petuum.

Placówki zdrowia na celowniku hakerów

Szpitale, firmy farmaceutyczne czy przychodnie lekarskie należą do ulubionych celów ataków hakerów. Według raportu ForgeRock 2020 Consumer Identity Report w ubiegłym roku aż 45 proc. incydentów naruszenia bezpieczeństwa danych dotyczyło branży opieki zdrowotnej. W ich wyniku instytucje medyczne poniosły straty w wysokości niemal 18 mld dol. Niestety, bieżący rok nie przyniósł poprawy sytuacji. Wręcz przeciwnie, w pierwszym kwartale 2020 r. sektor opieki zdrowotnej stanowił już 51 proc. wszystkich naruszeń. Jak widać cyberprzestępcy w czasie zarazy nie zastosowali taryfy ulgowej wobec medyków. Znamienny jest przykład brytyjskiego National Health Service, który  odpiera około 12 tys. ataków phishingowych dziennie. Hakerzy w czasie koronawirusa wykorzystują przemęczenie personelu medycznego, a także wzrost popularności opieki medycznej on-line.

Z drugiej strony eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem próbują nieco tonować minorowe nastroje. Pewnego rodzaju pocieszenie stanowi bowiem fakt, że wśród wyciekających informacji niewiele zawiera wrażliwe dane dotyczące chorób nowotworowych, obecności wirusa HIV, aborcji, zdrowia psychicznego itp. Z badań przeprowadzonych przez Johns Hopkins Carey Business School wynika, że spośród prawie 1,5 tys. naruszeń danych w amerykańskich placówkach służby zdrowia w latach 2009 – 2019, które dotknęły 169 mln pacjentów, tylko dwadzieścia dwa przypadki odnosiły się do poufnych informacji medycznych i dotyczyły 2 mln osób.

Niestety, branży medycznej nie omijają też ataki ransomware. W lipcu br. bardzo głośno było chociażby o poważnym incydencie na Wydziale Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. Hakerzy włamali się na serwery zawierające istotne dane, w tym także rezultaty prac nad COVID-19. Żeby móc kontynuować prace nad ważnymi projektami władze uczelnie zdecydowały się zapłacić okup w wysokości 1,14 mln dol. I chociaż służba zdrowia próbuje walczyć z cyberprzestępcami, to jak na razie znajduje się w głębokiej  defensywie.

– Opieka zdrowotna  w zakresie tworzenia systemów cyberbezpieczeństwa pozostaje znacznie w tyle za innymi branżami, choćby takimi jak sektor bankowy. W tej kwestii kluczowe wydaje się nie tylko zapewnienie odpowiednich środków finansowych, ale budowanie świadomości wyzwań i obowiązków wśród osób odpowiedzialnych za zarządzanie placówkami medycznymi – podkreśla Adrian Motylewski.

Warto uczulać ich na takie wydarzenia,  jak zablokowanie rejestracji szpitalnej, co grozi całkowitym paraliżem obsługi pacjentów, a takie przypadki w Polsce miały już miejsce. Dlatego działy IT w szpitalach muszą wprowadzać różne polityki zabezpieczeń dostępu i odtwarzania szpitalnych baz danych. Zwłaszcza że coraz popularniejsza praca zdalna lekarzy wymaga bezpieczeństwa przesyłania danych w obie strony. Dlatego nowe obszary działania służby zdrowia, a także szybko postępująca popularyzacja porad lekarskich online, otwierają szereg możliwości przed integratorami, którzy zaopatrują szpitale czy przychodnie rejonowe. Robert Pakowski, Data Center Transformation Architect w Fujitsu, proponuje proaktywne podejście i analizowanie zdarzeń za pośrednictwem pojedynczej platformy SIEM stale monitorującej zdarzenia zachodzące w całym środowisku oraz ich korelację.

Do przerwy 0:1

Pandemia koronawirusa obnażyła słabsze strony firm technologicznych. Choć narzędzia informatyczne ułatwiły płynne przejście na tryb opieki medycznej online, to w zmaganiach z COVID-19 często zawodzą, co przyznają sami przedstawiciele branży IT. Zdaniem Maureen Baker, dyrektora medycznego Your.MD, musi  upłynąć przynajmniej od 6 do 12 miesięcy, zanim pojawi się literatura naukowa, która pomoże w przeprojektowaniu zaawansowanych kontrolerów objawów. Natomiast Hugh Harvey, założyciel biotechnologicznego startupu Hardian, oznajmił, że ma związane ręce z braku wystarczającej ilości odpowiednich danych dotyczących COVID-19. 

– Koronawirus zaskoczył cały świat. Nawet duże międzynarodowe koncerny odczuły jego obecność. Zatem obarczać IT za nieprzygotowanie algorytmów to nadużycie. Tym bardziej, że najprawdopodobniej znowu zawinił  człowiek – przyznaje Jan Siwek.

Nie wszyscy dostawcy rozwiązań IT posypują głowy popiołem. Fujitsu chwali się superkomputerem Fugaku, który jest wykorzystywany przez służby medyczne do monitorowania rozprzestrzeniającej się pandemii i prowadzenia badań nad COVID-19, uwzględniających takie elementy jak terapia i diagnostyka. Apple oraz Googlezakopały po latach topór wojenny i opracowały wspólne rozwiązanie służące do wykrywania, czy użytkownicy smartfonów mieli kontakt z osobą zarażoną. Krzysztof Mędrala podkreśla, że dzięki nowoczesnym narzędziom sekwencjonowania genów szybko udało się poznać dokładny skład genomu patogenu SARS-Cov-2. To z kolei umożliwiło opracowanie terapeutycznych przeciwciał do badań w ciągu kilku tygodni.

Pewnego rodzaju usprawiedliwieniem dla dostawców technologii informatycznych jest to, że  znaleźli się na pierwszej linii frontu i musieli poświęcić swoje siły oraz zasoby na bieżące działania. Taka sytuacja utrudniła opracowanie innowacyjnych rozwiązań, ponieważ bardziej myślano o tym, żeby przetrwać. Ale nic straconego, gdyż walka z COVID-19 nie jest zakończona, i choć spece od IT w pierwszej fazie dali się ograć, to w każdej chwili mogą przejąć inicjatywę.

Zdaniem specjalisty

Łukasz Formas, kierownik zespołu inżynierów, Sophos  

Każda branża mierzy się ze wzrostem liczby cyberzagrożeń i ataków – służba zdrowia, niestety, nie jest wyjątkiem. Oczywiście są placówki dysponujące wysokim poziomem zabezpieczeń, ale też takie, które mają wciąż poważne braki w ochronie. Każdy przypadek jest inny i wymaga indywidualnego podejścia, które uwzględni także przyszłe plany rozwoju. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich placówek i jednostek służby zdrowia z pewnością jest ogromna wartość danych medycznych, którymi dysponują. Powinny one podlegać szczególnej ochronie, dlatego poza samymi rozwiązaniami technologicznymi istotne jest podnoszenie świadomości użytkowników systemów i wprowadzanie dobrych praktyk cyberhigieny wśród pracowników.

  
Przemysław Kania, dyrektor generalny, Cisco  

W ostatnim czasie obserwowaliśmy ogromne zmiany w podejściu do opieki zdrowotnej przy udziale technologii. Oczywiście ich impulsem była pandemia COVID-19. Ten okres pokazał, że technologia odgrywa kluczową rolę, nie tylko w szybkim reagowaniu na pandemię, chociażby oferując rozwiązania ułatwiające kontakty pacjentów z pracownikami służby zdrowia, ale także umożliwiając efektywne i zdalne administrowanie placówkami, pilnowanie inwentaryzacji sprzętu, czy, z perspektywy szerszej niż Polska – tworzenie polowych szpitali i przychodni wyposażonych w odpowiednie narzędzia cyfrowe. A skoro mowa o mariażu technologii i medycyny, nie możemy zapominać o rosnącej roli wykorzystania zaawansowanej analityki i chmury obliczeniowej, które dają fundament technologiom uczenia maszynowego. Już teraz pojawiają się pierwsze sygnały dotyczące obrazowania zmian nowotworowych przez komputery i postępów, jakie dokonują się na tym polu. Technologie w służbie medycyny to także wykorzystanie możliwości, które niesie wirtualna i rozszerzona rzeczywistość. Mamy już niesamowite przykłady, w tym dotyczące kardiologii inwazyjnej i wykorzystania okularów do VR w edukacji lekarzy oraz próbnych zabiegach w przestrzeni wirtualnej.

  
Robert Pakowski, Data Center Transformation Architect, Fujitsu  

Obserwując branżę medyczną, zauważamy dwa główne wyzwania – starzejące się społeczeństwo i szybko rosnące koszty opieki medycznej. Dlatego też branża IT powinna budować predykcyjne i zapobiegawcze rozwiązania dla sektora medycznego bazujące na analizie danych, automatyzacji procesów i komunikacji. Narzędzia wykorzystujące Internet rzeczy zapewnią spersonalizowaną opiekę medyczną, robotyka zaś wspomoże leczenie. Przykładem zaawansowanej robotyki jest robot chirurgiczny da Vinci, który w polskich placówkach medycznych przeprowadził setki precyzyjnych zabiegów. Z pewnością skala zastosowań tego typu urządzeń będzie rosła.  Ogromny udział w wielu płaszczyznach medycyny będą odgrywały systemy oparte na sztucznej inteligencji, które doskonale sprawdzą się w zakresie monitorowania stanu zdrowia, analizy i zaawansowanej diagnostyki.