Przed wybuchem pandemii COVID-19 usługi telemedyczne były postrzegane jako dobro luksusowe. Jednak w ostatnich miesiącach może (nierzadko musi) z nich korzystać praktycznie każdy obywatel, niezależnie od stanu portfela, wieku czy miejsca zamieszkania. Nagle okazało się, że aby skontaktować się z medykiem, nie trzeba przedzierać się przez kilometrowe korki, a następnie czekać na notorycznie spóźniających się lekarzy. Nie w każdym przypadku medycznym to rozwiązanie optymalne, ale w sytuacji pandemicznej przekazywanie zaleceń przez internistów czy otrzymywanie e-recept bez wychodzenia z domu nierzadko umożliwiają przychodniom i szpitalom w miarę normalne funkcjonowanie.

– Telemedycyna umożliwia też pacjentom, szczególnie tym z objawami koronawirusa, pozostawanie w domu bez tracenia kontaktu z lekarzem. To z kolei pomaga zminimalizować przenoszenie infekcji na innych, w tym na medyków – mówi Anna Lew-Starowicz, członek zarządu Telemedika.net, zajmującej się zdalną obsługą pacjentów.

Niezależnie od tego, jak oceniamy ogólne działanie systemu ochrony zdrowia, telemedycyna należy do największych wygranych pandemii. COVID-19 sprawił, że ludzie zaczęli obawiać się wizyt w przychodniach i szpitalach. W rezultacie wielu seniorów, chcąc nie chcąc i z większym bądź mniejszym trudem, sięgnęło po aplikacje do rozmów wideo. Z kolei młodsi pacjenci, będący z nowymi technologiami za pan brat, nie mieli najmniejszych kłopotów z przejściem na zdalny tryb opieki medycznej.

Co istotne, Polacy są na ogół zadowoleni z nowej formy kontaktów z lekarzami. Tak przynajmniej wynika z opublikowanych przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ wyników badań satysfakcji pacjentów ze zdalnych wizyt. Wskazują one, że w trakcie pandemii 82 proc. kontaktów z poradniami podstawowej opieki zdrowotnej stanowiły spotkania online. Przy czym 92 proc. pacjentów deklaruje, iż usługi telemedyczne pozwoliły rozwiązać ich problemy, a 58 proc. uważa teleporadę za lepszą lub równą wizycie tradycyjnej.

Zaraza prędzej czy później zostanie zażegnana, ale ludzie prawdopodobnie nie przestaną korzystać z wirtualnych spotkań z lekarzem czy pielęgniarką. Deloitte przewiduje, że w przyszłym roku globalna liczba wizyt online zbliży się do 400 milionów, co oznaczałoby 5 proc. wzrost w skali roku (dla porównania w 2019 r. miał miejsce zaledwie 1-proc. przyrost). Eksperci twierdzą, że nawet jednocyfrowy skok jest w tym przypadku znaczący ze względu na ogromną liczbę wizyt w gabinetach lekarskich. W ubiegłym roku w krajach OECD odbyło się aż 8,5 mld tego typu spotkań, a ich koszty szacuje się na 500 mld dol. Nie ulega wątpliwości, że wirtualne konsultacje będą napędzać światowy rynek telemedycyny. Według Global Market Insights w 2026 r. będzie on wart 175 mld dol. –  cztery razy więcej aniżeli w 2019 r. Zainteresowanie tą grupą produktów nie umyka uwadze inwestorów. Specjaliści Mercon wyliczyli, że fundusze typu venture capital w pierwszych dziewięciu miesiącach 2020 r. zainwestowały 10,3 mld dol. w startupy pracujące nad technologiami umożliwiającymi rozwój usług telemedycznych (to 43-proc. wzrost w ujęciu rocznym).

Internet Rzeczy Medycznych

Rozwój usług telemedycznych w niemałym stopniu zależy od mentalności lekarzy oraz ich pacjentów, aczkolwiek nie byłby możliwy bez dostępu do nowoczesnych urządzeń i aplikacji. Najbardziej obrazowym przykładem jest segment produktów wearables. Smartwatch z wyższej półki cenowej potrafi nie tylko zmierzyć liczbę kroków czy puls, ale również wykonać badanie EKG i sprawdzić poziom tlenu we krwi. Dane te są przekazywane do zsynchronizowanego z inteligentnym zegarkiem smartfona, gdzie można tworzyć analizy, w tym porównywać wyniki uzyskane w określonym czasie. Producenci smartwatchy zastrzegają, że pomiary nie są przeznaczone do wykorzystywania w celach medycznych. Co nie zmienia faktu, iż urządzenia odgrywają pozytywną rolę, sygnalizując użytkownikom występowanie nieprawidłowości i tym samym ułatwiają podjęcie decyzji dotyczącej ewentualnego kontaktu z lekarzem.

– Smartwatche mogą zasygnalizować problemy związane z niespokojnym snem, dzięki funkcji rozpoznawania ruchu i badaniu tętna są w stanie zaktywizować użytkownika. Jest to kompletne rozwiązanie w postaci zegarka i aplikacji na telefonie, które monitoruje procesy życiowe budując odpowiedni profil. Przykład ten pokazuje, jak technologia sięga i analizuje coraz więcej sposobów ludzkich zachowań – dodaje Robert Pakowski, Senior IT Solutions Engineer w Fujitsu.

I rzeczywiście, aż 86 proc. lekarzy biorących udział w sondażu Anthem stwierdziło, że urządzenia typu wearables wpływają zachęcająco na pacjentów, którzy bardziej angażują się w zdrowy tryb życia. Obok masy sprzętu przeznaczonego dla konsumentów, powstaje wiele specjalistycznych produktów określanych jako Internet Rzeczy Medycznych (IoMT). Duże postępyw technologii bezprzewodowej i miniaturyzacji napędzają innowacje w technice medycznej, prowadząc do rozwoju coraz większej liczby połączonych urządzeń medycznych, które potrafią generować, gromadzić, analizować i przesyłać dane.

Według analityków Deloitte firmy z branży medtech produkują ponad pół miliona różnych typów produktów należących do grupy IoMT. Szacuje się, że IoMT dzięki zdalnemu monitorowaniu pacjentów i lepszemu stosowaniu leków pozwoli branży medycznej zaoszczędzić 300 miliardów dol. rocznie. Eksperci przyznają, że tego typu rozwiązania znacznie zmniejszają obciążenie placówek opieki zdrowotnej, ograniczając liczbę przypadków readmisji (ponownego nieplanowego przyjęcia pacjenta do szpitala) i dając pracownikom więcej czasu na konsultacje oraz realizację innych pilnych zadań.

Warto zwrócić uwagę, że szczególnie szerokie zastosowanie w telemedycynie znajdują bioczujniki, które umożliwiają nieinwazyjne działanie. Osoby ze stwardnieniem rozsianym mogą mocować je do kostki czy biodra i w ten sposób śledzić liczbę wykonanych kroków, wzorce snu czy drżenie. Informacje z tych akcesoriów można przesłać do komputerów w celu ustalenia najlepszego sposobu leczenia. Czujniki umieszczane są także na pościeli oraz odzieży, dzięki czemu mogą śledzić nawet mimowolne ruchy pacjentów.

Źródło: CRN Polska

O ile elektroniczne opaski czy zegarki liczące kalorie nie robią na miłośnikach elektronicznych gadżetów większego wrażenia, o tyle pigułki z mikroskopijnymi czujnikami wzbudzają pewien podziw. Inteligentne tabletki ujrzały światło dzienne w 2018 r. Po ich spożyciu czujniki dostają się do jelit pacjenta i mierzą temperaturę ciała, poziom PH oraz sprawdzają czy przestrzegane są zalecenia dotyczące dawek leku. Niebawem na rynku pojawią się kolejne produkty, które zaskoczą prawdopodobnie zarówno niejednego medyka, jak i fana elektronicznych nowinek. W każdym razie przed tym segmentem rynku rysują się ciekawe perspektywy. Analitycy MarketsandMarkets przewidują, że jego wartość w 2022 r. wyniesie 158 mld dol., czyli niemal cztery razy więcej niż w 2017 r.

IT motorem napędowym

Dalsze losy telemedycyny będą zapewne nierozerwalnie związane ze sztuczną inteligencją, sieciami 5G, a w dalszej przyszłości 6G. Medycy już wykorzystuje technologię uczenia maszynowego do diagnostyki i terapii pacjentów.

– Funkcje rozpoznawania i analizy obrazów pomagają w badaniach mammograficznych, endoskopii kapsułkowej czy badaniu rytmu serca, wskazując na odchylenia i zmiany. To gigantyczna pomoc dla lekarzy, którzy mogą skoncentrować się na opiece nad pacjentem, pozostawiając analizę danych i obrazów technologii – mówi Tomasz Jaworski, dyrektor ds. sektora zdrowia w polskim oddziale Microsoftu.

Wbrew obiegowym opiniom innowacyjne rozwiązania i projekty nie są wyłącznie domeną placówek ochrony zdrowia za oceanem czy w Europie Zachodniej. Jednym z ciekawych przykładów jest Telemedico – polska platforma opieki zdrowotnej, z której korzysta kilkadziesiąt podmiotów leczniczych. Zastosowanie chmury obliczeniowej oraz sztucznej inteligencji umożliwia lekarzom różnych specjalności pracę zdalną, w szczególności prowadzenie konsultacji przez telefon, internetowy komunikator lub czat wideo. Z kolei rodzima firma MedApp wyposażyła Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku w system do trójwymiarowej diagnostyki obrazowej. Rozwiązanie bazuje na mechanizmach sztucznej inteligencji oraz technologii Microsoft HoloLens i jest wykorzystywane w kardiologii interwencyjnej, a także w radiologii interwencyjnej, ortopedii czy ginekologii. Przykładowo, platforma MedAppu pozwala kardiochirurgom oglądać serce pacjenta w modelu 3D podczas przygotowania do zabiegu lub w trakcie operacji.

Sztuczna inteligencja może sprawdzać się też w mniej złożonych projektach, np. wspierając pracę niewielkich elektronicznych urządzeń medycznych. W grudniu 2020 r. naukowcy Massachusetts Institute of Technology wykazali, że możliwe jest umieszczenie potężnego algorytmu wizyjnego sztucznej inteligencji w prostym chipie komputerowym o niskim poborze mocy, który może działać przez długie miesiące na jednej baterii. Dzięki temu funkcje związane z rozpoznawaniem obrazu i głosu można wprowadzić nie tylko do sprzętu domowego czy czujników przemysłowych, ale również niewielkich urządzeń medycznych. Co więcej, w przeciwieństwie do popularnych asystentów głosowych, jak Siri czy Alexa, nie trzeba będzie przy tym łączyć się z chmurą publiczną. Takie rozwiązanie z jednej strony przyspieszy komunikację pomiędzy urządzeniami, z drugiej zaś ochroni prywatność użytkowników. Song Han, adiunkt na wydziale elektrotechniki i nauk komputerowych MIT potwierdza, że już rozpoczął współpracę z kolegami nad projektami urządzeń wykorzystujących uczenie maszynowe do ciągłego monitorowania ciśnienia krwi.

Jedną z przeszkód spowalniających tempo adaptacji usług medycznych są ograniczone możliwości w zakresie przepustowości sieci. Nie bez przyczyny duże nadzieje pokłada się w rozwoju technologii 5G, która zapewni szybszą transmisję obrazu i przeniesienie konsultacji wideo na wysoki poziom.

Paradoks telemedycyny

Nawet jeśli z kryzysu wywołanego przez kryzys nie wyłonią się żadne inne korzyści dla opieki zdrowotnej, popularyzacja usług telemedycznych i włączenie ich do rutynowej opieki zdrowotnej stanowi przełom. Korzystając z technologii, która już istnieje i urządzeń znajdujących się w większości domów, medycyna online może skutkować szybszym diagnozowaniem i leczeniem, zwiększeniem skuteczności opieki i zmniejszeniem stresu pacjenta. Wciąż jednak nie brakuje poważnych barier hamujących rozwój usług telemedycznych. Chyba największym paradoksem jest to, że ludzie starsi, a więc szczególnie potrzebujący opieki medycznej, mają największe kłopoty z dostępem do wirtualnych konsultacji. Choć widać wyraźny progres w porównaniu z okresem sprzed pandemii, problem wykluczenia cyfrowego seniorów nadal istnieje. Zwłaszcza że około jedna czwarta wszystkich wizyt w gabinetach lekarskich dotyczy osób powyżej 65 roku życia.

Zdaniem specjalisty

Tomasz Jaworski, dyrektor ds. sektora zdrowia, Microsoft  

Zależy nam, żeby zarówno lekarze, jak i pacjenci zaufali technologii. Właśnie dlatego aktywnie włączyliśmy się w rozwój koalicji na rzecz telemedycyny oraz rozwoju najlepszych praktyk i standardów bezpieczeństwa w zakresie leczenia na odległość z wykorzystaniem nowych technologii. Według założeń koalicjantów, celem przedsięwzięcia jest zrównoważone wejście polskiej służby zdrowia na kolejny poziom – Next Health. To wizja, w której lekarze i pacjenci nie tylko mogliby korzystać z możliwości zdalnych konsultacji i teleopieki w bezpiecznym środowisku technicznym, organizacyjnym i prawnym, ale również czerpać z owoców sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego, analizy wielkich zbiorów danych i Internetu rzeczy.

  
Przemysław Kania, dyrektor generalny, Cisco  

Usługi telemedycyny opierają się na danych przetwarzanych cyfrowo. Lekarz, który kontaktuje się z pacjentem przez telefon lub za pośrednictwem aplikacji musi znać historię przebytych chorób czy dotychczasowego leczenia. Należy zadbać o odpowiednie zabezpieczenie tych niezwykle wrażliwych informacji, gdyż tylko wtedy pacjenci będą mogli w pełni zaufać tej formie leczenia. Niezbędne jest wprowadzenie odpowiednich regulacji, które muszą być przejrzyste dla obu stron, lekarzy i pacjentów. Zaufanie jest kluczowe, a zbudowanie odpowiedniego otoczenia legislacyjnego stanowi obecnie największe wyzwanie.

  
Piotr Kramek, Lider Praktyki Public Sector & Health Care, SAS  

Sytuacja epidemiologiczna i ograniczona dostępność stacjonarnych świadczeń medycznych spowodowały wzrost świadomości w zakresie korzyści jakie niesie ze sobą telemedycyna. Należy podkreślić, że w przeciągu ostatnich lat, jeszcze przed pandemią, wiele się zmieniło w zakresie regulacji prawnych odnośnie do telemedycyny, chociażby możliwość orzekania o stanie zdrowia na odległość. Niemniej nadal barierą mogą być kwestie prawne związane z przetwarzaniem danych medycznych, w szczególności wrażliwych, w chmurze obliczeniowej. Brakuje określonych wymogów, jakie powinny być spełnione, aby takie przetwarzanie danych było możliwe. Do dalszych trudności, na które napotyka rozwój telemedycyny, należy niskie zaufanie do technologii oraz wykluczenie cyfrowe.

  
Robert Pakowski, Senior Administrator IT, System Architect, Senior IT Solutions Engineer, Fujitsu  

Globalny kryzys wywołany pandemią znacznie przyspieszył proces transformacji cyfrowej w wielu branżach czy przedsiębiorstwach, które dotychczas odwlekały w czasie takie inwestycje. Sytuacja ta stała się niezwykle istotna w placówkach medycznych, w których nagle zmierzono się ze znacznym wzrostem danych dotyczących pacjentów. Czas przetwarzania zwiększającej się ich ilości jest kluczowym zagadnieniem, tym bardziej, że liczba pracowników medycznych, którzy mogą te dane interpretować jest niewystarczająca. Trzeba znacznie przyspieszać obróbkę tych danych, ponieważ informacje w nich zawarte oraz czas przetwarzania mają wpływ na szybkości diagnozy i podejmowanie odpowiednich kroków medycznych.