Systemy monitoringu znajdują szerokie zastosowanie nie tylko na ulicach, stadionach, osiedlach mieszkalnych czy w biurach, ale również w gospodarstwach domowych. Dostawcy systemów monitoringu wizyjnego w ostatnim czasie nie narzekają na brak klientów, za to borykają się z brakiem komponentów. Taki stan wydłuża wykonanie projektów, a czasami zwiększa koszty inwestycji. W rezultacie klienci mogą mieć kłopoty z ich finansowaniem.

Mariusz Ziółkowski, właściciel firmy Avis, przyznaje, że większość realizowanych w tym roku zleceń pochodziła z ubiegłorocznych zamówień, a pod koniec czerwca tego roku rozwiązał się worek z zamówieniami na najbliższe miesiące. Warto przy tym podkreślić, że integrator z Biskupca musiał się zmierzyć między innymi z niedostępnością kamer 4K z zaawansowaną optyką. Zamówienie na nie złożył w lipcu ubiegłego roku, ale finalizacja transakcji miała miejsce dopiero w kwietniu bieżącego roku. Nie jest to oczywiście jednostkowy przypadek, z czego zdają sobie sprawę zarówno producenci, jak i dystrybutorzy. Dla jednych i drugich największym wyzwaniem jest zapewnienie dostępności tych urządzeń, które są wykorzystywane w instalacjach rzadziej niż inne.

– Dbamy o stany magazynowe najlepiej i najczęściej rotujących towarów. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że wiele projektów wymaga zastosowania urządzeń mniej popularnych. W tego typu przypadkach mamy do czynienia z wydłużonymi czasami oczekiwania na dostawy, ale w miarę możliwości udaje nam się zastąpić te rozwiązania innymi, dostępnymi alternatywnymi produktami – tłumaczy Paweł Będź, Inżynier systemów Digital Signage i CCTV w AB.

Nowoczesność czy tradycja?

W segmencie monitoringu wizyjnego od lat trwa rywalizacja pomiędzy systemami IP oraz analogowymi. Wprawdzie górą są te pierwsze, aczkolwiek starsze rozwiązania cały czas mają swoich zwolenników. Najczęściej są to małe i średnie przedsiębiorstwa przywiązujące wagę do ceny, a systemy analogowe są tańsze o 20–40 procent od swoich sieciowych odpowiedników. Innym powodem, dla którego klienci nie decydują się na wdrożenie produktów bazujących na protokole IP, jest brak odpowiedniego okablowania.

Warto zaznaczyć, że użytkownicy analogów mogą korzystać z kamer AHD oferujących rozdzielczość nawet do 8 Mpx, co pozwala uzyskać wysoką jakość rejestrowanego obrazu. Co nie zmienia faktu, że zdecydowanie więcej do zaoferowania klientom mają dostawcy systemów cyfrowych. W rozwiązaniach bazujących na protokole IP każde urządzenie jest aktywne sieciowo i może łączyć się z dowolnym odbiornikiem. Dane mogą być przesyłane poprzez sieć LAN, Wi-Fi, RF czy 2-Wire i innych. Z kolei kamery występują w wersjach przewodowej oraz Wi-Fi, a modele z najwyższej półki zapewniają rozdzielczość aż do 32 Mpx.

Zmiana technologii z analogowej na cyfrową otwiera przed użytkownikami zupełnie nowe możliwości w zakresie analizy obrazu. Analityka pozwala wykorzystać tego typu dane w celu zwiększenia funkcjonalności systemu. Klasycznym przykładem jest system rozpoznawania tablic rejestracyjnych powiązany z kontrolą dostępu, na przykład przez bramę wjazdową.

– Rozpoznawanie ludzi i obiektów, a także dźwięku tłuczonego szkła lub wystrzału, wykrywanie dymu i ognia to tylko niektóre z funkcji analityki znajdujące zastosowanie w monitoringu IP. Kamery cyfrowe mogą współpracować z dowolną aplikacją zgodnie ze standardem danego producenta sprzętu. Tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia i fundusze – mówi Paweł Będź.

Zdaniem integratora

Mariusz Ziółkowski, właściciel, Avis  

Monitoring IP przyniósł ze sobą nie tylko wiele udogodnień, ale również zagrożenia związane z naruszeniem danych. Wprawdzie to, co możemy oglądać w amerykańskich firmach jest fikcją, aczkolwiek sprawny haker potrafi włamać się do większości systemów. Szczególnie wrażliwe są tutaj usługi chmurowe bazujące głównie na rozwiązaniach z Chin, do których dostęp można uzyskać za pomocą smartfona. Natomiast zaawansowane systemy służące do monitoringu miast bazują na własnej polityce bezpieczeństwa. Zastosowanie wewnętrznych sieci światłowodowych i zaawansowanych narzędzi chroniących sieci gwarantuje bezpieczeństwo danych. Jednak zauważamy, że szpitale, placówki oświatowe oraz inne instytucje publiczne ze względów budżetowych korzystają z prostych i mało bezpiecznych rozwiązań.