Wybór odpowiedniego rozwiązania to złożona decyzja, wynikająca z potrzeb firmy w zakresie przechowywania i przetwarzania danych, infrastruktury sieciowej oraz ograniczonego poziomu bezpieczeństwa. Czynnikiem determinującym jest też często zasobność portfela. Dla przedsiębiorstwa z dużym budżetem na IT i rozbudowanymi wymaganiami dotyczącymi zgodności z regulacjami prawnymi i wewnętrznymi, rozwiązanie on-premise okaże się znacznie bardziej atrakcyjne niż dla rozpoczynającej działalność firmy, której potrzeby IT może obsłużyć jeden serwer. Dokonanie trafnego wyboru wymaga poznania uwarunkowań każdego modelu, przeanalizowania jego zalet i wad, a przede wszystkim policzenia kosztów. Ostatecznie, ze względu na złożoność potrzeb, najlepsze rozwiązanie może powstać nie poprzez eliminację dostępnych opcji, ale ich połączenie.

– Rozwiązania IT są dopasowywane do wizji biznesowych i permanentnie zmieniającej się rzeczywistości. Pamiętajmy, że pomiędzy kolokacją a chmurą publiczną jest jeszcze cały wachlarz rozwiązań typu IaaS, z elementami fizycznej i zwirtualizowanej infrastruktury. Każde z nich zyskuje teraz na znaczeniu i pozwala na coraz bardziej precyzyjne dopasowanie do indywidualnych potrzeb klientów – mówi Marcin Młodożeniec, dyrektor działu marketingu i PR w 3S.

Przechowywanie danych, aplikacji i niezbędnej infrastruktury we własnym centrum danych zapewnia pełną kontrolę nad wszystkimi aspektami wdrożenia i utrzymania środowiska informatycznego. Dział IT nie musi się wtedy martwić, że ktoś spoza firmy może zmienić konfigurację serwerów albo uzyskać dostęp do danych (oczywiście, jeśli sam potrafi dobrze zadbać o ich bezpieczeństwo). Nie będzie też przejmować się skomplikowanymi cennikami zewnętrznych dostawców i obawiać zmian w zawartych umowach.

On-premise może być właściwym wyborem dla firm, które działają w ściśle regulowanych branżach – utrzymując wszystko na miejscu, można stale monitorować stan zgodności z przepisami. Do utrzymania własnego centrum danych mogą być też zmuszone firmy wykorzystujące starszy sprzęt i aplikacje, w przypadku których migracja do innego rozwiązania byłaby niemożliwa lub wiązałaby się ze zbyt dużym ryzykiem utraty dostępu do danych. Jeśli przeniesienie takich systemów może zagrozić ich procesom biznesowym, to należy trzymać się lokalnego rozwiązania.

Ale infrastruktura lokalna to także liczne wyzwania. Po pierwsze, budowa własnego profesjonalnego centrum danych to ogromny wydatek. Próba adaptacji obiektu stworzonego do innych celów, niezoptymalizowanego pod kątem zasilania i chłodzenia infrastruktury IT, oznacza duże koszty eksploatacji. Po drugie, bez względu na to, czy chodzi o całą serwerownię, czy o jedną szafę rack, firma stawiająca na rozwiązanie on-premise będzie musiała zarządzać każdym aspektem swojego środowiska IT – od aplikacji po gniazda zasilające sprzęt. Będzie więc potrzebować wyszkolonego personelu, a ten, jak wiadomo, też stanowi niemały koszt.

Infrastruktura w rękach zawodowców

Firmy, które nie chcą lub nie są w stanie mierzyć się z takimi wyzwaniami, mogą skorzystać z oferty zewnętrznych centrów danych, która jest coraz bogatsza. Wiele przedsiębiorstw postrzega wręcz kolokację jako optymalne rozwiązanie dla swojej infrastruktury IT. Ten model to nie tylko wynajem powierzchni w zewnętrznym centrum danych, ale także możliwość skorzystania z profesjonalnych rozwiązań zasilania i chłodzenia, umożliwiających obniżenie kosztów eksploatacji infrastruktury. Nowoczesne tego typu placówki mają też najczęściej bogatą ofertę w obszarze transmisji danych, co ułatwia korzystanie z wielu różnych usług.

– Obserwujemy trend odchodzenia od budowania infrastruktury on-premise, ponieważ takie rozwiązanie jest już oceniane jako nieopłacalne, a w świetle ostatnich, związanych z pandemią wydarzeń, również nieefektywne. Sytuacja skłania wiele podmiotów do podejmowania strategicznych decyzji, a następnie konkretnych działań prowadzących do przekazania platform sprzętowych w „ręce” profesjonalnych dostawców – mówi Jarosław Łuczkiewicz, CMO w Atmanie.

Centra danych oferujące usługę kolokacji zwykle mają bardziej niezawodną infrastrukturę niż ta wdrażana lokalnie. Ponieważ stosują na dużą skalę redundancję, to mogą zapewnić działanie krytycznych systemów nawet w przypadku katastrofy lub klęski żywiołowej. Wysokiej jakości dostawca kolokacji może w ramach umowy SLA gwarantować dostępność usług na poziomie bardzo bliskim 100 proc. A parametr ten w ostatnim czasie stał się jeszcze ważniejszy.

– Ciągłość działania stała się w firmach tematem wiodącym. Specjaliści IT wreszcie wyciągają z szuflady projekty Business Continuity Plan, które obecnie spotykają się z przychylnością zarządów. Przedsiębiorstwa szukają wsparcia i kompetencji, które dadzą gwarancję dostępności oraz bezprzerwowego działania IT w scenariuszach pracy zdalnej czy kwarantanny – mówi Marcin Młodożeniec.

Jeśli chodzi o minusy kolokacji, to każda współpraca z zewnętrznym dostawcą może być problemem, gdy okaże się on nierzetelny. Jeśli kolokacyjne centrum danych nie jest dobrze zarządzane albo nie dba należycie o klienta, to nie zapewni mu usług na oczekiwanym poziomie. Może się zdarzyć, że dostawca usług kolokacji nie ma narzędzi dla klientów, potrzebnych do skutecznego monitorowania ich infrastruktury. Wtedy będą poruszać się po omacku, nie wiedząc, ile energii elektrycznej, mocy obliczeniowej serwerów, przestrzeni dyskowej i przepustowości sieci wykorzystują każdego miesiąca.

Chmura dla każdego

Cloud computing zdemokratyzował dostęp do profesjonalnych usług IT. Obecnie z chmury mogą korzystać wszyscy potrzebujący infrastruktury przechowującej i przetwarzającej dane, także ci, którzy nie byli dotąd w stanie stworzyć jej na własny użytek. Chmura publiczna przynosi wiele niepodważalnych korzyści, w tym dostęp do kosztownych narzędzi bez konieczności ponoszenia inwestycji kapitałowych, płatność tylko za rzeczywiste wykorzystanie usług, jak też skalowalność systemów w zależności od aktualnego lub prognozowanego obciążenia. Dzięki możliwości szybkiego skalowania mocy obliczeniowej i pamięci masowej użytkownicy chmury mogą szybko dostosowywać wykupione usługi do zmieniających się warunków rynkowych i wykorzystać pojawiające się szanse biznesowe.

– Podczas ostatnich miesięcy rozwiązania chmurowe udowodniły, że mogą stanowić antidotum na nieprzewidziane sytuacje. Klienci rozpoczęli zwrot ku chmurze w momencie, w którym powstało zapotrzebowanie na skalowalne zasoby w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. Chmura, którą cechuje skalowalność i nieograniczone możliwości dostosowywania, stała się obecnym lub docelowym modelem pracy wielu firm – mówi Jarosław Łuczkiewicz.

Jak wiadomo w chmurze można skorzystać z coraz większej liczby aplikacji dostępnych w formie usługi. Dostawcy oferują także narzędzia i środowiska programistyczne służące do tworzenia i hostowania nowych aplikacji. W efekcie niemal wszystko, co można osiągnąć przy użyciu tradycyjnego serwera i sieci, da się uzyskać za pośrednictwem usług przetwarzania w chmurze. W ten sposób firmy, które nie posiadają zasobów infrastrukturalnych do zbudowania własnego środowiska, zyskują możliwości rozwoju.

Zdaniem integratora

Piotr Kuczmarski, prezes zarządu, Infrastructure & Business Consulting Group  

Ze względów bezpieczeństwa, ale także by być w zgodzie z regulacjami, firmy przechowują kopie zapasowe i archiwa swoich danych w innej lokalizacji niż podstawowa. Mogą wtedy zbudować infrastrukturę w kolokacyjnym centrum danych albo skorzystać z chmury. Aby zapewnić zgodność z polityką bezpieczeństwa, do chmury mogą być przesyłane jedynie unikalne bloki danych – Block Blob Storage – pozostawiając główną bazę informacji o nich we własnej lokalizacji, bo bez tej bazy niemożliwe jest samodzielne odzyskanie danych. Chmura to dobre rozwiązanie do tworzenia środowisk typu Disaster Recovery, nie trzeba wtedy kupować własnej infrastruktury, a przesłane do chmury dane są tam składowane na wypadek awarii. Dlatego, jeśli nic się nie dzieje, transfer jest przede wszystkim do chmury, a to niewiele kosztuje. Natomiast umieszczenie w chmurze środowiska produkcyjnego, gdy ruch jest duży w obie strony, może być w dłuższej perspektywie nawet droższe od zakupu i utrzymania własnej infrastruktury.

  

– Usługi chmury publicznej znajdują zastosowanie tam, gdzie liczy się dynamika działania oraz elastyczność, nie tylko w zakresie parametrów technicznych, ale również finansowych. W firmach, które wolą czy nawet muszą, chociażby ze względu na wymogi KNF, mieć bezpośredni nadzór nad systemami IT, kolokacja pozostanie popularnym rozwiązaniem – uważa Marcin Młodożeniec.

Rzeczywiście, chociaż chmura publiczna okazała się znacznie bezpieczniejszą platformą, niż sądzono w pierwszych latach jej istnienia, to wciąż wielu klientów wykazuje wobec niej pewne obawy, jeśli chodzi o zarządzanie danymi. Czasem wychodzą oni z założenia, że zmiany wprowadzane przez dostawcę usługi w jego infrastrukturze będą mieć niezamierzony lub nieprzewidywalny wpływ na bezpieczeństwo ich danych. Chmura może także nie spełniać wymagań zgodności z przepisami w niektórych branżach lub też zastosowaniach.

Co ważne, w perspektywie długoterminowej chmura publiczna nie musi być tańsza od infrastruktury będącej na stanie firmy. Cenniki jej dostawców są często skomplikowane i niejasne, jeśli chodzi o ocenę wykorzystania zasobów. Użytkownicy mogą być zaskakiwani rachunkami, z których wynika, że zużywają dużo więcej zasobów, niż sami zakładali. Wybierając chmurę publiczną, muszą także zaufać dostawcy, ponieważ nie są w stanie stwierdzić, jakie działania wykonuje on po stronie infrastruktury, aby zapewnić wysoką dostępność i wydajność.

Modne słowo „multicloud”  

 

Analitycy przewidują, że dla tych firm, które oswoją się z chmurą, strategiczne stanie się podejście multicloud. Dzięki niemu mogą korzystać z wybranych usług wielu dostawców i przenosić w razie potrzeby swoje wirtualne serwery, zwiększając wydajność aplikacji i poprawiając efektywność kosztową. Środowisko wielochmurowe ma ich uwolnić od uzależnienia od jednego dostawcy usług chmurowych, a dzięki korzystaniu z kilku można tak dobierać produkty z ich ofert, by najlepiej odpowiadały konkretnym potrzebom. Jednak w praktyce dużym wyzwaniem jest zarządzanie takim złożonym środowiskiem. Także przenoszenie zadań obliczeniowych pomiędzy różnymi chmurami nie jest ani proste, ani tanie. Dlatego firmy będą potrzebować partnerów, którzy dobrze poruszają się w środowisku wielu chmur.

  

Hybrydowe IT – połączyć plusy, wyeliminować minusy

Aby skorzystać z zalet różnych opcji (i jednocześnie uniknąć ich wad), klienci decydują się na chmurę hybrydową, charakteryzującą się potencjałem chmury publicznej, a jednocześnie zapewniającą kontrolę, przewidywalność i bezpieczeństwo chmury prywatnej. Część zasobów pozostaje wtedy w infrastrukturze własnego centrum danych, najczęściej działającego w modelu chmury prywatnej. Niektóre usługi, jak Disaster Recovery as a Service lub dodatkowe zasoby potrzebne tylko na jakiś czas, w tym przestrzeń dyskowa lub moc obliczeniowa, są natomiast dzierżawione z chmury publicznej. Model hybrydowy może być też sposobem na optymalizację kosztów IT i zachowanie zgodności z regulacjami prawnymi.

– Zauważamy, że firmy kolokujące swoje urządzenia w centrum danych chętnie łączą je z rozwiązaniem chmurowym, które jest zlokalizowane w tej samej instytucji. Dzięki takiemu podejściu mogą zestawić bezpośrednie połączenie pomiędzy środowiskami, z pominięciem sieci publicznej i pośredników, tym samym uzyskując niskie opóźnienia transmisji i pełną kontrolę nad nią – mówi Jarosław Łuczkiewicz.

Współpraca z centrum danych

Według specjalistów współpracę warto nawiązać z dostawcą, który – oprócz tego, że posiada infrastrukturę i know-how – może wykazać się historią projektów zrealizowanych wspólnie z partnerami. Kluczowe jest posiadanie przez niego kwalifikacji w zakresie chmury prywatnej, hybrydowej i publicznej, a także środowisk kolokacji. Istotną rolę odgrywa również elastyczność dostawcy w obszarze finansowania rozwiązań. Dobrze, jeśli ma już sprawdzony model współpracy i daje partnerom elastyczność, zarówno jeżeli chodzi o formę współpracy (konsorcjum, podwykonawca, drugi dostawca dla klienta końcowego), jak i sposób rozliczania prowizji (jednorazowy i abonamentowy).

Ważne są też szkolenia dla partnerów, podczas których dostawca dzieli się wiedzą na temat środowiska chmurowego. Podczas procesu kształcenia partnerów, a także na każdym etapie wdrożenia rozwiązań u klienta końcowego, integratorzy powinni oczekiwać zaangażowania przedstawicieli działu technicznego wsparcia sprzedaży (presales). Dodatkową wartość przynosi udostępnienie platformy, na której świadczone są usługi, do budowania środowisk testowych. W ten sposób partnerzy mogą w praktyce zaznajomić się z usługami, a następnie przekazać tę wiedzę swoim klientom.

Zdaniem specjalisty

Jarosław Łuczkiewicz, CMO, Atman  

Większe zainteresowanie klientów usługami chmurowymi jest niewątpliwie faktem. Jednak decyzja o przejściu do chmury nie jest jednoznacznym określeniem się za całkowitym pozbyciem się własnej infrastruktury. Należy ją raczej traktować jako krok w kierunku wyniesienia infrastruktury ze swojej siedziby. Klienci chętnie łączą oba te rozwiązania. Doceniając zalety profesjonalnego centrum danych, przenoszą fizyczne zasoby do kolokacji, chmura natomiast daje im możliwość lepszego ich zwymiarowania. Obecnie dostrzegamy wyraźny trend stawiania na rozwiązania hybrydowe.

  
Marcin Młodożeniec, dyrektor działu marketingu i PR, 3S  

Wzrasta zainteresowanie zarówno kolokacją, jak i bardziej zaawansowanymi usługami, w tym dzierżawą dedykowaną, sklastrowaną, redundantną infrastrukturą IaaS, niejednokrotnie rozproszoną na kilka lokalizacji. Przede wszystkim jednak widzimy rosnące zapotrzebowanie na usługi virtual data center, czyli bezpieczne, skalowalne środowiska wirtualne, dostępne w modelu samoobsługowym. Rozwiązanie to pozwala na proste zarządzanie infrastrukturą i backupem z dowolnego miejsca w ramach wydzielonej, ale elastycznej i łatwo skalowanej puli zasobów.