Początek 2020 był okresem globalnego i lokalnego optymizmu. To miał być kolejny rok wzrostów, rosnących inwestycji i pnących się w górę indeksów giełdowych. Być może, gdzieniegdzie, ktoś uważany za pesymistę spodziewał się już nadchodzącego przełomu, zwłaszcza, że styczeń przynosił pierwsze informacje o „chińskiej grypie”, ale wciąż wszystkie powszechne prognozy były pozytywne. Kryzys przyszedł nagle i, jak zawsze, był inny niż jakiekolwiek do tej pory. Lawinowy wzrost zachorowań, wstrzymanie podróży zagranicznych, a potem szybkie przejście w lockdown (13 marca) zmieniło nasz świat na zawsze. Jednak stało się to w inny sposób, niż w przeszłości. Spowolnienie gospodarcze, które uderzyło w wiele sektorów gospodarki, paradoksalnie oszczędziło bowiem obszar IT. Ograniczeniu działalności wielu biznesów towarzyszyło przenoszenie go w świat wirtualny (i do modelu pracy zdalnej), co wymusiło radykalne przyśpieszenie digitalizacji procesów i przyniosło konieczne inwestycje w infrastrukturę oraz niezbędne oprogramowanie.

Nowy sposób pracy podniósł wagę informatyzacji – po prostu zginęły firmy, które nie były zorganizowane pod kątem pracy wirtualnej i zdalnej, bądź firmy, które nagle i zbyt szybko, jak na swoje możliwości, musiały się zdigitalizować. Paradoksalnie – nowy kryzys podniósł rolę IT do niespotykanego wcześniej poziomu i choć zredukował wszystkie budżety, to wydatki na IT nie tylko pozostały na dawnym poziomie, ale nawet zostały zwiększone. Wyniki roczne polskiego sektora IT prawdopodobnie pokażą stabilny poziom sprzedaży zarówno produktów, jak i usług, a w skali globalnej wystąpi zapewne ich nieznaczny wzrost rok do roku. Oczywiście były i problemy – zwłaszcza wówczas, gdy końcowym klientem określonej firmy IT był „zainfekowany” wirusem sektor, jak choćby linie lotnicze, hotele itp., ewentualnie użytkownicy niedostatecznie potrafili odnaleźć się w nowym świecie.  

Czas próby i dojrzałości

Globalnie wielcy vendorzy notowali spadek sprzedaży, ze względu na znikające wielkie projekty infrastrukturalne i szybkie przestawianie inwestycji na wdrożenia i procesy dotyczące pracy wirtualnej. Zyskiwały więc raczej firmy serwisowe i wszyscy informatyczni beneficjenci lockdownu – od dostarczających platformy dla internetowego handlu po IT związane z obszarem medycznym lub tylko wybranymi obszarami sektora publicznego. Sam sektor publiczny, tak kluczowy dla wszystkich dostarczających usługi integracyjne,  jak zwykle w czasach kryzysowych rozwijał się wolniej i był trudniejszy we współpracy. I to nawet nie z uwagi na globalne zmniejszenie budżetów (tu wciąż trudno policzyć czy same budżety były mniejsze), ale samo spowolnienie procesów decyzyjnych i przetargowych.

Rynek IT w 2020 roku to czas próby i dojrzałości. Tamten rok pokazał, które z firm są dobrze zorganizowane, elastyczne i przygotowane do zmian. Wraz z kryzysem zmienia się tak rozgrzany na początku 2020 rynek pracownika i developerzy stają się konserwatywni w wyborze pracodawców. Przez chwilę bardziej w cenie jest bezpieczeństwo i długoterminowe perspektywy rozwoju niż wzrost zarobków. Z kolei zmniejszenie nacisku płacowego, któremu towarzyszą mniejsze potrzeby odnośnie do powierzchni biurowych, staje się pośrednio korzystne, bo redukuje koszty działalności.

Oczywiście, kto nie był przygotowany na zmiany rynkowe, traci, ale większość firm IT doskonale daje sobie radę. Zarówno największe firmy giełdowe, jak też te średnie i mniejsze, rosną  (to paradoks obecnego kryzysu) i właściwie nie słyszymy z tego „kierunku” o jakichkolwiek problemach. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że  globalne zamówienia dla firm outsourcingowych – po pierwszym zachwianiu w związku z pierwszą falą koronawirusa – wracają na poziom sprzed 2020 roku, a nawet są dodatkowo zwiększane.

Światło w tunelu

Rynek globalny na początku 2021 roku jest prawdopodobnie na drodze wzrostowej. Pomimo obaw o trzecią falę pandemii, pomimo pewnego pesymizmu społeczeństwa oraz zamkniętych restauracji i miejsc spotkań, widać już światło w tunelu. Start szczepień i pewien rodzaj przyzwyczajenia do obecnej sytuacji (codziennie podawane ilości zakażeń nie są już tak przerażające jak na początku pandemii) otwierają drogę do szybkiego wzrostu gospodarczego. Nowe europejskie fundusze pomocowe, wzrost indeksów giełdowych (szczególnie widoczne w USA) pokazują, że rok 2021 staje się, dla odmiany, coraz lepszy. Wciąż w powietrzu wisi obawa, że wystąpią jakieś zdarzenia nadzwyczajne, ale czeka nas raczej okres koniunktury. A to jeszcze lepszy prognostyk dla informatyki.

Przy czym sam rynek IT jest już nieco inny – powszechna praca zdalna pokazuje, że nie są potrzebne wielkie szklane biurowce i można zredukować koszty wynajmu ich powierzchni (oczywiście częściowo nastąpi powrót do pracy stacjonarnej, zwłaszcza wobec pojawiających się negatywnych efektów pracy zdalnej – izolacji, braku wymiany informacji i socjalizacji pracowników). Jednocześnie następuje uśrednianie plac developerów w całym kraju – praca zdalna pokazuje, że tak samo można działać z mniejszych miast. Utrzymuje się tendencja do decentralizacji i zwiększenia elastyczności pracy. Powrót koniunktury oznaczać będzie także powolny powrót do rynku pracownika i stopniowego zwiększenia nacisku płacowego.

Rola IT w nowym, post-koronawirusowym świecie staje się kluczowa, a więc budżety i inwestycje będą rosły bardzo szybko. Firmy związane z handlem internetowym dalej korzystać będą z trendu zmiany sposobu zakupów (już nie będziemy tak często wracać do sklepów), a więc jeszcze szybciej wzrosną nakłady na internetowe narzędzia wspomagające handel. Firmy IT związane z przemysłem korzystać będą z powszechnego trendu digitalizacji i robotyzacji fabryk (eliminujących najsłabsze ogniwo z naszych czasów, a więc samych ludzi). Powoli odrodzą się przemysły najbardziej „zainfekowane” przez koronawirusa, a banki i instytucje finansowe wrócą do poprzednich poziomów zysków (a więc do jeszcze większych inwestycji).

Właściwie trudno znaleźć obszar IT, który nie będzie rósł jeszcze bardziej dynamicznie. No może jedynie gaming, bo teraz przyjdzie czas na odreagowanie i wyjście z domu do realnego i pewnie hedonistycznego świata.  O tym, że informatyka znajdzie się w szybkim trendzie wzrostowym, świadczą też sygnały z rynku M&A – ilość transakcji rośnie, a wyceny są coraz wyższe.

Paradoksalnie zatem rok 2020 to czas kryzysu, który wzmocnił IT i będzie fundamentem bardzo szybkiego rozwoju. Niech żyje 2021 i kolejne – jeszcze lepsze lata.

Prof. Konrad Świrski  

Prezes Transition Technologies i wykładowca na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej.