Jak to ma się do treści?

Po pierwsze, każda interakcja na LinkedIn powinna odbywać się w sposób cywilizowany i grzeczny. Mowa nienawiści, dyskryminacja, rasizm, prześladowanie, homofobia oraz niechciane znajomości o podłożu czy kontekście romantycznym, a także bullying, nie będą tolerowane na LinkedIn. LinkedIn mówi, że nauczył się rozpoznawać niektóre słowa i od razu na nie reaguje – obniżając rating profilu czy blokując dostęp czatu, a nawet i konto. Im częściej nasze posty są zgłaszane, tym większa szansa na zablokowanie możliwości publikowania, usunięcie publikacji przed administrację czy nadanie treści niższego statusu.

W momencie, kiedy post jest zgłoszony jako łamanie zasad społeczności LinkedIn, może być nałożony shadowban – widzi go tylko autor, aż do momentu podjęcia decyzji przez administrację serwisu. Dla takich profili spadają też zasięgi kolejnych publikacji według algorytmu LinkedIn.

LinkedIn toczy też walkę przeciw botom. Nowe konta częściej poddawane są weryfikacji przy użyciu dowodu osobistego w momencie zauważenia na nich podejrzanych czynności (np. wysłanie od razu wielu zaproszeń do kontaktu czy większej ilości wiadomości niż zwykle). Dodatkowo na narzędzia nieautoryzowane przez LinkedIn będą po prostu banowane, a konta blokowane. Warto jest się więc dwa razy zastanowić, zanim skorzysta się z automatyzacji na LinkedIn.

Algorytm wie, jakie treści chce wyświetlać innym

LinkedIn jasno określa, jakie treści chce wyświetlać. Jest to przede wszystkim profesjonalna sieć, dlatego staraj się też być profesjonalny. Żeby algorytm LinkedIn patrzył na Twoje treści przychylnym okiem, angażuj się jak tylko możesz. Pytaj, proś o porady czy rekomendacje, bierz przykład z innych. Kiedy publikujesz, możesz otagować konkretne osoby, które są zainteresowane tematem. Poproś je o wyrażenie swojej opinii (nie muszą być to tylko i wyłącznie kontakty pierwszego stopnia). Używaj także hasztagów, które są związane z tematem Twoich publikacji. Dzięki temu masz większą szansę, że Twoje treści zobaczą użytkownicy spoza sieci kontaktów, zainteresowani konkretnym zagadnieniem. Jeśli Twoja treść zdobywa komentarze – odpowiadaj na nie, zadawaj dodatkowe pytania, angażuj, zachęcaj do dyskusji. Pamiętaj też, że bez testowania nie ma marketingu. Wykorzystuj różne typy treści, różne kreacje i różne podejście. Staraj się, żeby były przystępne w odbiorze i merytoryczne.

CO POWINIENEŚ ZAPAMIĘTAĆ z lektury tego tekstu?  
  • Algorytm LinkedIn opiera się na zaangażowaniu; przy czym działa w oparciu o filtry, sygnały rankingujące czy dwell time.
  • Na wyświetlanie Twoich treści wpływ ma nie tylko AI, ale przede wszystkim inni użytkownicy (stąd też np. rating profilu, czyli Interaction Score).
  • Najważniejsze są komentarze i polecenia, a dopiero na końcu udostępnienia treści.
  • Analizuj swoje wyniki i testuj różne typy treści, aby dowiedzieć się jakie formy i przekaz jest interesujący dla Twoich odbiorców.
  • Nie zawsze liczba polubień czy komentarzy będzie oznaczała wysoki zasięg publikacji, czasem dzięki dwell time nawet bez wielu interakcji treść zostanie wypromowana przez algorytm.
  • Liczą się także inne wskaźniki poza zasięgiem, które możesz monitorować po publikacji, w tym liczba zapytań ofertowych czy nowe kontakty w sieci, co także świadczy o efektywności wrzucanego przez ciebie kontentu.
  
Grzegorz Miecznikowski  

jest ekspertem od marketingu cyfrowego, blogerem, założycielem portalu grzegorzmiecznikowski.pl.