Analitycy IDC spodziewają się, że w 2021 r. inwestycje w rozwiązania IoT w Europie wzrosną o ponad 12 proc. To sporo, bo około 18,6 mld euro więcej wydatków na ten cel niż w 2020 r. W sumie wartość tego rynku ma sięgnąć w tym roku 170,45 mld euro. Do 2025 r. przewidywany jest rokroczny dwucyfrowy wzrost. Co istotne, pandemia zmieniła nastawienie części przedsiębiorców do IoT. Dotychczas patrzyli przede wszystkim na koszty, oszczędności i zwrot z inwestycji. W tym kontekście projekty nie zawsze kalkulowały się finansowo, więc część firm z nich rezygnowała. Teraz czynnik finansowy nadal należy do kluczowych, jednak wymuszone zostało wprowadzenie pewnych rozwiązań w związku z pracą hybrydową i koniecznością zachowania reżimu sanitarnego. Systemy Internetu Rzeczy okazały się wówczas niezwykle przydatne. W związku z restrykcjami i wymaganiami sanitarnymi firmy częściej podejmują decyzję o wdrożeniach nawet w sytuacji, gdy nie jest to inwestycja, która przyniesie korzyści finansowe w przewidywalnym czasie. Zresztą korzyści może być naprawdę dużo.

– Czasem chodzi o zwiększenie komfortu pracy, innym razem o pokazanie nowych możliwości, czasem o oszczędności lub podniesienie poziomu kontroli, a w kolejnym przypadku o zwiększenie efektywności czy zautomatyzowanie procesu – wylicza Piotr Antończyk, Business Development Manager w Also.

Przykładem projektów, których motorem była pandemia, są inteligentne przestrzenie (smart spaces), gdzie czujniki „pilnują” przestrzegania dystansu społecznego, monitorują ilość osób w pomieszczeniach, jakość powietrza, obecność przy biurku czy na stanowisku pracy, jak też sprawdzają temperaturę osób wchodzących do budynku. Z kolei w handlu pojawiły się rozwiązania zliczające osoby wchodzące do sklepu, aby nie dopuścić do przekroczenia limitu.

– Plus tych wymuszonych przez pandemię wdrożeń jest taki, że po systemy IoT sięgają firmy, które być może w innej sytuacji w ogóle by się nimi nie zainteresowały. Wdrożenia uświadamiają takim przedsiębiorcom, jak wygodne w użytkowaniu mogą być systemy IoT i rodzić zainteresowanie kolejnymi innowacjami – uważa Rafał Kupis, Business Development Manager, Data Solutions & IoT w Tech Dacie.

Przemysł w czółowce inwestycji

Jako sektor o największym potencjale wzrostu na rynku Internetu Rzeczy wymienia się przede wszystkim przemysł, gdzie mamy do czynienia z dużymi możliwościami zwiększania wydajności i wykorzystywania zasobów oraz redukcji przestojów (tu kwestie kosztów i optymalizacji procesów są kluczowe). Jeszcze przed pandemią analitycy McKinseya przewidywali, że globalna wartość sprzedaży rozwiązań Przemysłowego Internetu Rzeczy (IIoT), w tym czujników, sterowników i platform obliczeniowych, do 2025 r. sięgnie 3,7 bln dol.

Według raportu Farnell rynek IoT ciągną w górę trzy segmenty, które odpowiadają za ponad połowę jego wartości: automatyka przemysłowa (25 proc. wydatków), automatyka domowa (18 proc.) i rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji (12 proc.). Jako obszary o dużych możliwościach wzrostu wskazywane są też projekty związane z łańcuchem dostaw i transportem, opieką zdrowotną i smart city. Generalnie odnotowuje się rosnące zainteresowanie rozwiązaniami, które wiążą się z automatyzacją i energooszczędnością.

– Oczywiste czynniki generujące wzrost zapotrzebowania na IoT to przerwanie łańcucha dostaw, narastające problemy z wykwalifikowaną siłą roboczą oraz potrzeba szybszego dostosowywania się do zmieniających się realiów. Rozwiązania z zakresu transformacji cyfrowej i IoT są wręcz konieczne, by zapewnić konkurencyjność, rozwinąć nowe modele biznesowe i wesprzeć decyzyjność – twierdzi Jakub Kaczyński, Head of IoT w Transition Technologies PSC.

Dodaje, że w tym celu niezbędne są rozwiązania z zakresu standaryzacji mechanizmów zbierania danych w przedsiębiorstwach oraz dalsze ich przetwarzanie w celu analizy i wsparcia biznesu – począwszy od prostych raportów, poprzez predykcję, na automatyzacji i kontroli procesów kończąc.

Ekspert z TT PSC podkreśla, że do realizacji projektów IoT wymagana jest z kolei wiedza z różnych obszarów technologicznych, od łączności przemysłowej (zarówno OT, jak i integracji IT), inteligentnych urządzeń brzegowych (edge intelligence), wsparcia logiki biznesowej (np. przez platformy IoT), przechowywania danych (data lake), po analizę z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego.

– Najbardziej typowe przykłady użycia to zarządzanie i monitoring inteligentnych urządzeń, optymalizacja procesów produkcyjnych, zdalna diagnostyka i utrzymanie – mówi Jakub Kaczyński.

Na spore możliwości na rynku produkcyjnym w zakresie generowania wartości z danych, a jest to istotna zaleta systemów IoT, wskazuje badanie Siemensa „Digi Index 2021”. Otóż jedynie 50 proc. ankietowanych przedsiębiorstw w Polsce twierdzi, że gromadzi pełne dane dotyczące całego procesu produkcji, a 12 proc. tylko te, które odnoszą się do krytycznych procesów. Pozostałe 38 proc. respondentów twierdzi, że zbiera niewielką ilość informacji albo wyłącznie fragmentaryczne.

Gdzie ci fachowcy?  

W Polsce liczba specjalistów od Internetu Rzeczy należy do najmniejszych w Europie. Jest ich około 2,8 tys. – jak wynika z raportu Randstad. To o wiele mniej niż w sąsiednich Czechach (8,4 tys.), nie mówiąc o rozwiniętych rynkach zachodnich (np. w Wielkiej Brytanii jest takich fachowców 26,5 tys.). Autorzy raportu znaleźli w naszym kraju 460 ofert pracy dla specjalistów od IoT, co oznacza, że jest 6 kandydatów na 1 posadę.

 

W co będą inwestować firmy przemysłowe

  • zwiększenie automatyzacji realizacji zadań i procesów, aby efektywnie wykorzystać kadry (w związku z rosnącymi oczekiwaniami dotyczącymi wynagrodzeń),
  • zwiększenie poziomu bezpieczeństwa, zarówno tradycyjnego, jak i w sieci,
  • rozwiązanie problemu rosnących kosztów podróży i utrudnień w podróżowaniu, na przykład poprzez rozwiązania typu „zdalny ekspert”.

Źródło: Piotr Antończyk, Business Development Manager, Also

  

IoT w hotelu i na roli

W ocenie ekspertów pole do popisu dla IoT jest wszędzie tam, gdzie można zautomatyzować obsługę klienta, np. w hotelarstwie czy w handlu. Duży potencjał dostrzegany jest też w rolnictwie, gdzie w dużych gospodarstwach transformacja cyfrowa dokonuje się już od jakiegoś czasu. Bez inteligentnych systemów trudno jest zarządzać areałem wielkości kilkuset hektarów.

Jak zaznacza Marcin Sikorski, IoT Consultant i autor książki „Oszukani przez smart”, na początek niezbędny jest audyt, w którym trzeba odpowiedzieć na pytanie, jakie klient ma zasoby, jak przesyłane i gromadzone są jego dane, jakimi dysponuje zasobami analogowymi, a jakimi cyfrowymi. Takich kwestii do wyjaśnienia jest kilkadziesiąt, aby odpowiednio przygotować każdy dobry projekt. Dokładne zbadanie potrzeb i zasobów klienta pozwala czasem uniknąć zbyt kosztownego wdrożenia. Dopiero audyt pomaga uświadomić mu, że jednak czegoś nie potrzebuje.

– Analizujemy potrzeby klienta i wskazujemy, które firmy zajmują się realizacją skrojonego na miarę projektu. Są to często niszowe firmy wdrożeniowe, więc projekty IoT czy też IIoT nie muszą być domeną największych integratorów. Taka mniejsza firma może działać jako specjalista w swojej niszy, na przykład w obszarze przetwarzania danych w systemach IoT. Projekty IoT są złożone i realizowane często wspólnie przez firmy o uzupełniających się kompetencjach – podkreśla Marcin Sikorski.

W jedności siła

W przypadku kompleksowych projektów IoT jedynie najwięksi integratorzy (a i to nie zawsze) mają odpowiednie zasoby, aby działać samodzielnie. Mniejsze firmy mogą łączyć się w alianse, obejmujące na przykład specjalistów od sieci, gromadzenia i przetwarzania danych, analityki czy budowy aplikacji. W praktyce niezbędne jest wsparcie innych integratorów i współpraca z dystrybutorem, który dostarcza pomoc techniczną oraz łączy partnerów o uzupełniających się umiejętnościach. Jednak to, czy integrator jest w stanie samodzielnie realizować projekty IoT czy raczej we współpracy z innymi, zależy od różnych czynników i nie ma tutaj jednej reguły.

– Wszystko zależy od branży, skali wdrożenia i tego, na ile jest ono specyficzne dla tego konkretnego klienta – uważa Sebastian Zasina.

Według niego również udział producenta w takich projektach bywa różny – może to być dostawa odpowiednio przygotowanych szaf IT, zasilania i chłodzenia do węzłów sieciowych, dostarczenie i skonfigurowanie warstwy monitoringu i zarządzenia infrastrukturą, a w branży przemysłowej sterowników PLC, inteligentnych liczników czy sensorów.

– W wielu projektach przewijają się ponadto kwestie cyberbezpieczeństwa. Integrator, który ma rozwinięte kompetencje wokół bezpieczeństwa sieciowego, jest w stanie zapewnić kompleksowe doradztwo przy wdrożeniu IoT – mówi ekspert Schneider Electric.

W Polsce nadal, mimo wszystko, główną barierę rozwoju rynku IoT stanowią koszty. Niskobudżetowy projekt jest wart kilkadziesiąt tysięcy złotych, a górne widełki mogą sięgać milionów złotych. Według wielu specjalistów kluczowe dla rozwoju tego segmentu rynku jest podniesienie świadomości mikro i małych przedsiębiorców w zakresie możliwości, jakie stwarzają systemy Internetu Rzeczy. A to praca na długie lata.

Zdaniem specjalisty

Piotr Antończyk, Business Development Manager, Also  

Pojęcie IoT jest niezwykle szerokie, dzięki czemu partnerzy mogą znaleźć swoje miejsce na rynku. Jeżeli dopiero planują wejść w obszar Internetu Rzeczy i budować w tym zakresie swoje kompetencje, to ważne jest, aby każdy z nich wiedział, w jakim kierunku chce podążać. Trudno od niewielkiego partnera oczekiwać możliwości pokrycia wszystkich obszarów związanych z IoT, od zagadnień związanych z budową infrastruktury, przez znajomość rynku czujników i urządzeń wykonawczych, serwerów lub platform chmurowych wykorzystywanych do zbierania danych, po możliwości realizacji aplikacji końcowej. Poza kompetencjami technicznymi warto również inwestować w networking i budowanie relacji, szczególnie z partnerami dostarczającymi kompatybilny zakres usług. Projekty IoT często są bardzo kompleksowe i wsparcie partnera może okazać się bardzo pomocne. W tym celu wartościowa jest także współpraca z silnym dystrybutorem, który może dostarczyć kolejne elementy na potrzeby projektu, wsparcie techniczne i zorganizować pomoc ze strony partnerów dysponujących potrzebnymi kompetencjami.

  
Rafał Kupis, Business Development Manager – East Region, Data Solutions & IoT, Tech Data  

Z uwagi na często słabą widoczność rynkową dostawców, stopień rozwoju rynku i presję cenową, nasi partnerzy zwykle samodzielnie projektują i budują rozwiązania, bazując na dostępnych komponentach sprzętowych i obudowując je własnym oprogramowaniem. Gotowe urządzenia często importują bezpośrednio od producentów. Nasi klienci w obszarze IoT to głównie średniej wielkości firmy, które niekoniecznie są w stanie zbudować samodzielnie kompletne rozwiązanie, ale też nie muszą kupować gotowego produktu, dzięki czemu są w stanie zachować odpowiedni poziom marży, mimo presji cenowej.

  
Sebastian Zasina, Data Center Solutions Architect, Schneider Electric  

IDC szacuje, że w 2025 roku ilość danych pochodzących z IoT będzie się kształtować na poziomie 73 ZB. Spodziewamy się, że duża część tego wzrostu będzie tworzona wokół inteligentnego transportu w ramach smart city, monitoringu i bezpieczeństwa, a w przyszłości również autonomicznych pojazdów. Także za hasłem Industry 4.0 stoją setki wdrożeń poprawiających efektywność produkcji lub innych aspektów działania przedsiębiorstw. Widzimy także powoli dokonującą się zmianę, antycypowaną od kilku lat przez naszych analityków. Mam na myśli związany z IoT edge computing. Wielcy dostawcy chmurowi budują, również w Polsce, ośrodki przetwarzania danych, aby skrócić czas, w którym mogą być one przetwarzane. A klienci w ramach procesów, które wymagają szybkiego przetwarzania, część danych przetwarzają w swojej lokalizacji.

  

Zdaniem integratora

Jakub Kaczyński, Head of IoT, Transition Technologies PSC  

Cele klientów z branży przemysłowej pozostają niezmienne: maksymalizacja przychodu, redukcja kosztów, poprawa jakości oraz zwiększenie elastyczności przedsiębiorstwa. Bardziej konkretne benefity zależą od danego obszaru, w którym ma miejsce transformacja – począwszy od optymizacji przestojów, przez wzrost efektywności operatorów, aż po poprawę jakości czy identyfikację wąskich gardeł. Największe bariery i wyzwania, które uniemożliwiają realizację tych wartości, to brak zaufania i dojrzałości w dziedzinie transformacji cyfrowej. Chodzi tutaj o zaufanie do technologii, idei oraz partnerów technologicznych. Brakuje też świadomości, że transformacji cyfrowej nie można przeprowadzać połowicznie. Wymaga ona zaangażowania, poświęcenia czasu i odpowiednich środków, aby przynieść rezultaty widoczne dla całego przedsiębiorstwa.