Komputronik: 100-300 zł za naprawę notebooka
Koszt naprawy notebooka w serwisie pogwarancyjnym sieci wynosi najczęściej od 100 do 300 zł netto – poinformował Komputronik. Dane pochodzą ze sklepów w całym kraju.
Placówki Komputronika przyjmują do serwisu notebooki wszystkich marek. Według informacji sieci, uszkodzenia, z jakimi zgłaszają się klienci, wymagają zazwyczaj naprawy w granicach 100-300 zł netto. Gdy awaria dotyczy płyty głównej albo matrycy, koszt usługi rośnie do 200-500 zł. Komputronik zapewnia, że serwis stara się, o ile to możliwe, naprawiać a nie wymieniać uszkodzone podzespoły. Regeneracji płyt głównych dokonuje się zwykle wtedy, gdy są kłopoty z dostępnością nowych układów. W pozostałych przypadkach rekomenduje się wymianę.
Uszkodzone płyty główne, dyski twarde i matryce to najczęstsze problemy, z jakimi zgłaszają się klienci, choć zdarzają się także nietypowe przypadki – np. jedno z urządzeń, jakie trafiło do serwisu, wysiadło, bo zagnieździły się w nim karaluchy. Innym razem użytkownik przyniósł do naprawy laptopa z dziurą po wybuchu baterii. Usunięcie usterek wiąże się czasem z programowaniem, wymianą układów BIOS, mikrokontrolerów, wymianą klawiatury albo touchpada. Z danych Komputronika wynika, że czas naprawy w serwisie sieci wynosi, w zależności od uszkodzenia, od 3 do 7 dni roboczych. W razie konieczności sprowadzenia części operacja może przedłużyć się do 2-3 tygodni.
Podobne aktualności
MŚP przechodzą na notebooki premium
Resellerzy obsługujący MŚP sprzedają notebooki średnio już o 34 proc. drożej niż retail.
Stabilny rozwój biznesu z partnerem end-to-end
W czasach dynamicznego wzrostu znaczenia technologii informatycznych w budowaniu przewagi konkurencyjnej, przedsiębiorstwa czują coraz większą presję związaną z inwestowaniem w rozwiązania IT. Ważne jest, aby inwestycje te były wspomagane profesjonalnym doradztwem oraz dobrze skonstruowaną strategią zakupową.
Komputronik solidnie poprawił rentowność w roku 2025/2026
"Patrząc na kolejny rok obrotowy, pozostajemy umiarkowanie optymistyczni" - przyznaje prezes.
