Każdy wybór nowej głowy państwa będącego stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ ma duży wpływ na losy świata. Każdy wybór prezydenta USA ma bardzo duży wpływ na losy świata. Każdy wybór prezydenta USA mającego tak odległe poglądy od ostatnio urzędującego ma rewolucyjny wpływ na losy świata. I zapewne dotyczy to niemal wszystkich obszarów naszego życia. Mam jednak wrażenie, że obszar technologii zostanie tym wydarzeniem dotknięty szczególnie. Zmienić może się wszystko, a gdybym miał jednym słowem nazwać to, co nas czeka, zapewne opisałbym to jako „dwubiegunowość”. Polityka Joe Bidena i jej skutki względem Europy w obszarze nowych technologii, zapewne takie właśnie będą: dwubiegunowe.

Królestwo Chin

Nie ulega wątpliwości, że przez ostatnie kilka lat stosunki amerykańsko-chińskie spadły do najniższego poziomu od dziesięcioleci. Dotyczy to nie tylko gospodarki, ekonomii, ale również technologii. Po wygranej Bidena można liczyć tutaj na znaczne ocieplenie tych relacji. Zmiana podejścia Stanów Zjednoczonych do Chin nie będzie miała jednak wymiaru merytorycznego. Zarówno Republikanie, jak i Demokraci krytycznie odnoszą się chociażby do wyników handlowych i stanowiska Pekinu wobec Hongkongu, Tajwanu oraz mniejszości religijnych i etnicznych w Tybecie. Bardzo negatywnie oceniane jest również podejście Chin do prywatności oraz niekontrolowanej ekspansji technologicznej.

Jak powiedział jednak agencji AP News Yu Wanli, profesor stosunków międzynarodowych na Pekińskim Uniwersytecie Języka i Kultury: „przynajmniej polityka Bidena nie będzie tak emocjonalna i absurdalna jak polityka Trumpa”. Pewność, przewidywalność oraz brak chimeryczności w relacji pomiędzy Chinami i USA na pewno nie wpłyną destrukcyjnie na rozwój technologii w tych krajach. Chiny, które już dzisiaj stanowią potęgę technologiczną, stając się globalnym liderem rozwoju nie tylko technologii 5G czy sztucznej inteligencji, ale chociażby kryptografii, na pewno na tym skorzystają.

Wróg, ale mniejszy

Nie można oczywiście liczyć na zmianę podejścia USA do zagadnień prywatności, która w Chinach jest niemal tożsama z terminem inwigilacja. Biały Dom lobbował sojuszników, aby wykluczyć Huawei, pierwszą globalną markę technologiczną w Chinach, z sieci telekomunikacyjnych nowej generacji ze względów bezpieczeństwa. W relacjach pomiędzy USA a tym wielkim graczem technologicznym można liczyć jednak na pewną liberalizację. Trump parę miesięcy temu wypowiedział też wojnę Twitterowi oraz TikTokowi, będącemu korporacją chińską. Nie można zakładać, że prezydent Biden z dnia na dzień zmieni stanowisko USA w tym zakresie. Bez wątpienia jednak kluczem podejmowania przez Bidena decyzji nie będzie tu epizodyczne ograniczenie zasięgów lub zablokowanie jego wpisu na Twitterze – jak reagował Trump, ale będą realne zagrożenia. Przewidywalne i systemowe podejście do działań tych korporacji pozwoli im się na nie lepiej przygotować.

To wszystko wpłynie bez wątpienia na pozycję Chin w świecie technologii, która nie ulegnie osłabieniu. Staną się one jeszcze silniejszym graczem, będąc od strony geopolitycznej jeszcze ważniejszym partnerem walki o naszą przyszłość.

Stara dobra Europa

Biden reprezentuje poglądy spójne z reprezentowanymi przez Unię Europejską. I nie chodzi tutaj o bezpośrednie deklaracje związane z rozwojem innowacji. Nie można zapomnieć, że chociażby w lutym 2019 r. to Trump podpisał zarządzenie w sprawie utrzymania amerykańskiego przywództwa w obszarze sztucznej inteligencji, będące pierwszą krajową strategią w tej dziedzinie. Z kolei w trakcie swojej kampanii Biden wielokrotnie powtarzał, że sztuczna inteligencja to „przełomowa technologia”, która powinna być przyczynkiem do zwiększenia finansowania badań i rozwoju. Różnica znajduje się w obszarze wartości obu polityków.

Jako przykład może tu posłużyć wydarzenie, które miało miejsce niespełna dwa tygodnie temu. Niemiecka prezydencja w UE przygotowała na ostatnie posiedzenie Rady UE – 21 października – projekt wspólnego stanowiska krajów unii w sprawie praw człowieka w kontekście sztucznej inteligencji. Stanowisko miało zostać wpisane do Karty praw podstawowych. Karta od 2009 r. jest tzw. prawem pierwotnym UE, obok Traktatów unijnych, i zawiera zbiór praw podstawowych obywateli UE. Niemiecka dyplomacja poinformowała jednak, że wspólnego stanowiska nie będzie ze względu na weto jednego kraju. Kraj ten sprzeciwił się znajdującemu się w stanowisku sformułowaniu o „równości płci”. Do określenia płci użyto słowa „gender” w kontekście zakazu stosowania przez AI mechanizmów dyskryminacji. Jak poinformował Euractiv.pl krajem, który się sprzeciwił była Polska, a uzasadnieniem braku poparcia dokumentu był termin „gender” jako „płeć”. Trudno wyobrazić sobie poparcie takich działań ze strony prezydenta Bidena i jednocześnie trudno jest wyobrazić sobie krytykę takich działań przez prezydenta Trumpa. Te niuanse zdeterminują właśnie współpracę pomiędzy USA a UE w obszarze technologii.

Będzie dwubiegunowo

Na samym wstępie użyłem jednak słowa dwubiegunowość, by opisać rzeczywistość technologiczną po ogłoszeniu wyborów na prezydenta USA. W czym więc ta dwubiegunowość będzie widoczna? Część z Państwa już zapewne widzi dwubiegunowość sytuacji w jakiej – jako UE – teraz się znaleźliśmy. Z jednej strony USA stanie się jednym z największych sojuszników UE w zrównoważonym rozwoju technologii, gdzie obok ekspansji nacisk kładzie się również na wartości, z drugiej polityka USA będzie w pewnym sensie determinowała dalszą ekspansję Chin. Państwa, które jest nie tylko największym konkurentem, ale wrogiem UE w tym zakresie. To Chiny dostarczają do UE masowo tanie i innowacyjne rozwiązania bez jakichkolwiek refleksji prawnych, etycznych i moralnych. Nie bawiąc się w futurologa, powyższe należy zakończyć stwierdzeniem: czas pokaże, czym ta dwubiegunowość się skończy.

Artykuł  pierwotnie opublikowano na LinkedIn.

dr Maciej Kawecki  

Dziekan Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie, doradca w Kancelarii Maruta Wachta i prezes Instytutu Polska Przyszłości im. Stanisława Lema.