Mimo że ustawa o informatyzacji podmiotów realizujących zadania publiczne wprowadziła zawód e-kontrolera już trzy lata temu, tylko dwie osoby w Polsce mają kwalifikacje, aby go wykonywać. W dodatku uzyskały je dopiero w marcu 2008 r. Co więcej, e-kontrolerzy nadal nie mogą przeprowadzać audytów, bo… nie ma dla nich nic do roboty – mimo że w samym województwie mazowieckim jest blisko 400 instytucji, w których działają systemy teleinformatyczne.
Dlaczego tak trudno zostać e-kontrolerem? Wygląda na to, że najbardziej kłopotliwe są egzaminy sprawdzające kwalifikacje chętnych, które ma przeprowadzać MSWiA. Nie dość, że do tej pory odbył się tylko jeden taki egzamin, to w dodatku nie wiadomo, czego konkretnie wymagają członkowie komisji egzaminacyjnej od kandydata na e-kontrolera. Materiał obejmuje ponad 300 aktów prawnych, a na chętnych czeka 1,5 tysiąca pytań. Resort odmawia ich upublicznienia. I nic dziwnego: komisja egzaminacyjna potrafi zapytać o rzeczy przedziwne, np. o to, jaki powinien być e-kontroler.

Bo przepisy są złe

Nie uzyskaliśmy od MSWiA odpowiedzi na pytanie, dlaczego e-kontrolerów jest tylko dwóch, skoro przepisy w tym zakresie obowiązują już od trzech lat. Nie wiemy więc, co sprawiło, że w ciągu tego czasu urzędnicy zdołali przeprowadzić tylko jeden egzamin na e-kontrolerów.
Nie dowiedzieliśmy się również, kto przeprowadza kontrole, skoro e-kontrolerzy nie są zatrudnieni ani w ministerstwach, ani w urzędach wojewódzkich.
Co zamierza zrobić z tym fantem MSWiA?
Ministerstwo nie ukrywa, że system zaproponowany przez ustawę nie sprawdza się w praktyce – przyznaje Wioletta Paprocka, rzecznik prasowy MSWiA. – W ministerstwie trwają prace legislacyjne nad zmianą ustawy o informatyzacji podmiotów realizujących zadania publiczne. W zakresie kontroli zmiany te mają prowadzić do rozszerzenia zakresu podmiotów uprawnionych do przeprowadzania kontroli i uwzględnienia certyfikatów kontrolerów uzyskanych w organizacjach zawodowych – dodaje Wioletta Paprocka.
Według rzeczniczki projekt znajduje się obecnie w fazie uzgodnień wewnątrzresortowych. Projektu nowelizacji ustawy nie ma jednak w ‚Biuletynie Informacji Publicznej’. Zapytaliśmy o niego urzędników ministerstwa i otrzymaliśmy nowelizację… rozporządzenia w sprawie kryteriów i trybu przeznaczania oraz rozliczania środków finansowych na informatyzację działalności podmiotów realizujących zadania publiczne, czyli zupełnie inny dokument.

INSTYTUCJE UPRAWNIONE
DO ORGANIZOWANIA KURSÓW
PRZYGOTOWUJĄCYCH DO EGZAMINU
NA E-KONTROLERA

– Centrum Studiów i Analiz Gospodarczych (Warszawa) –
przeprowadziło 5 kursów

– Centrum Promocji Informatyki (Warszawa) – ogłasza nabór

– Regionalny Ośrodek Kształcenia Kadr przy Izbie Skarbowej
(Wrocław) – ogłasza nabór

– Audyt.net Renata Klimczak (Bielsko-Biała) – ogłasza nabór

– Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej (Warszawa) –
nie organizuje

– InfoAudit (Warszawa) – nie organizuje

– Pressom (Wrocław) – nie organizuje

Jak zostać
e-kontrolerem?

Co trzeba zrobić, żeby zostać e-kontrolerem? Wymagania są jasno określone w przepisach. W ustawie o informatyzacji wyliczone są tylko warunki formalne, które musi spełniać kandydat na kontrolera: niekaralność, wykształcenie wyższe o odpowiedniej (cokolwiek to znaczy) specjalizacji i aktualne świadectwo kwalifikacji wydane przez wiceministra ds. informatyzacji.
Znacznie więcej wymogów wobec e-kontrolerów znajduje się w rozporządzeniu w sprawie szkoleń i egzaminów dla osób ubiegających się o wydanie lub przedłużenie świadectwa kwalifikacji. Kandydat spełniający warunki formalne musi odbyć 60-godzinne szkolenie organizowane przez jeden z uprawnionych ośrodków, następnie zdać pisemny egzamin w MSWiA, a w przypadku niepowodzenia, ustny poprawkowy. Dopiero wtedy może uzyskać świadectwo kwalifikacji.
Wydawałoby się, że to proste. Tymczasem trudno jednoznacznie ustalić, chociażby jaki zakres wiedzy obejmuje egzamin. Potencjalny kandydat na e-kontrolera powinien dowiedzieć się tego np. podczas kursów przygotowujących. Jednak najwyraźniej się nie dowiaduje – bo mimo że takie kursy zaliczyło prawie sto osób, to na przystąpienie do egzaminu zdecydowało się tylko dwunastu kandydatów, a zdało raptem dwóch.

Ani prawnik,
ani inżynier

MSWiA przeprowadziło pisemny egzamin na e-kontrolerów w grudniu 2007 r. Żaden z kandydatów nie osiągnął wymaganej liczby punktów. Na początku 2008 r. odbył się więc ustny egzamin poprawkowy, który zaliczyły tylko dwie osoby. Co to oznacza? Albo egzaminy są aż takie trudne, albo osoby do nich przystępujące są bardzo źle przygotowane.
Wioletta Paprocka z MSWiA twierdzi, że w zgodnej opinii członków Komisji Egzaminacyjnej i egzaminowanych kandydatów na e-kontrolerów pytania nie były trudne.
Zarówno wyniki egzaminu pisemnego, jak i ustnego, zdają się potwierdzać obserwację, iż żaden z kandydatów nie przygotował się prawidłowo ze wszystkich zagadnień – uważa Wioletta Paprocka. – W większości przypadków odpowiedzi kandydatów na pytania co najmniej jednego typu były w całości błędne. Dla przykładu, jeśli w grupie pytań dotyczących regulacji prawnych większość odpowiedzi była prawidłowa, to na pytania dotyczące systemów teleinformatycznych prawie wszystkie odpowiedzi były błędne i odwrotnie.
Wygląda więc na to, że egzamin udowodnił, że informatycy znają się na zagadnieniach technicznych, a prawnicy są specjalistami w zakresie regulacji prawnych. Nadal więc nie wiadomo, jakiej specjalizacji oczekiwał od kandydatów ustawodawca.
Według rozporządzenia poszczególni członkowie komisji mogą przydzielać za odpowiedź na każde pytanie punkty liczone w skali od 0 do 5. Wygląda na to, że komisja egzaminacyjna oceniała ustne odpowiedzi w sposób niesłychanie precyzyjny, bo wielu kandydatów otrzymało od członków komisji oceny ułamkowe (np. 0,4 punktu, 0,85 punktu)!

POLSKA
LIPA

– od 3 lat obowiązują przepisy o e-kontrolerach,
ale w Polsce jest ich tylko dwóch;

– e-kontrolerzy nie dostali od wiceministra
ds. informatyzacji właściwej nominacji, więc nie mogą
wykonywać swoich zadań;

– w ciągu 3 lat MSWiA zdołało zorganizować tylko jeden
egzamin na e-kontrolera;

– w samym tylko województwie mazowieckim
na e-kontrole czeka 400 instytucji.

– do egzaminu na e-kontrolera systemów
informatycznych mogą przystąpić tylko ci, którzy
ukończyli specjalny kurs przygotowawczy w jednym
z 7 uprawnionych ośrodków;

– do tej pory kursy przeprowadził tylko jeden z tych
ośrodków;

– nie wiadomo, czego dokładnie wymaga się od
kandydatów podczas egzaminu, bo MSWiA nie chce
upublicznić listy pytań;

– nie wiadomo, czy podczas kursów kandydaci
na e-kontrolerów uczą się dokładnie tego, czego
wymaga się od nich podczas egzaminu;

Wiedza tajemna

Według rozporządzenia egzamin ma sprawdzać znajomość regulacji prawnych normujących zasady i tryb przeprowadzenia kontroli systemów teleinformatycznych w podmiotach publicznych. Kandydaci muszą znać także podstawy prawne funkcjonowania systemów teleinformatycznych, e-gospodarki oraz rynku elektronicznego oraz wykazać się znajomością standardów i procedur kontroli finansowej w podmiotach publicznych, a także wiedzą na temat minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych. Rozporządzenie nie zawiera jednak wykazu aktów prawnych, których znajomość ma być przedmiotem egzaminu.
Egzamin sprawdza również wiedzę z zakresu ochrony informacji niejawnych oraz innych tajemnic ustawowo chronionych w świetle obowiązujących regulacji prawnych. No i tu pojawia się problem, bo kwestia tajemnic ustawowo chronionych pojawia się w… ponad 250 aktach prawnych. Jeśli dodamy do tego jeszcze wcześniej wspomniane wymogi w zakresie znajomości przepisów, uzbiera się około 300 ustaw i rozporządzeń. Nie ma się więc co dziwić, że informatycy nie zdołali ich opanować, bo być może poprzeczka jest ustawiona zbyt wysoko.
W dodatku MSWiA nie chce upublicznić listy pytań.
Zestawy pytań egzaminacyjnych z marca będą wykorzystywane w kolejnych egzaminach – tłumaczy Wioletta Paprocka.
Z naszych informacji wynika, że pytań jest 1,5 tysiąca, i ma być ich jeszcze więcej. Obejmują one szeroki zakres wiedzy, w tym szczegółowe zagadnienia techniczne. Niemniej jednak na egzaminie równie dobrze może paść (i padło) pytanie o to, jaki powinien być e-kontroler. Co ciekawe, żaden ze zdających nie znał poprawnej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ zdaniem komisji jest tylko jedyna słuszna: e-kontroler powinien być uczciwy. Inteligentny być nie musi…

Dowolność interpretacji

Przypomnijmy, że do egzaminu na
e-kontrolera mogą być dopuszczone jedynie takie osoby, które ukończyły specjalny kurs przygotowawczy.
Na stronie internetowej MSWiA znajduje się lista ośrodków uprawnionych do prowadzenia takich kursów. I choć jest na niej siedem instytucji, to do tej pory kursy odbywały się tylko w jednej z nich – w warszawskim Centrum Studiów i Analiz Gospodarczych.
Trzy kolejne ośrodki czekają na chętnych, ale tych jak na lekarstwo. Tylko jedna firma (oprócz Centrum Studiów i Analiz Gospodarczych) zapewnia, że kurs ruszy jesienią.
Zdaniem Piotra Bidzińskiego, dyrektora Centrum Studiów i Analiz Gospodarczych, większość kandydatów trafiła na kurs z przypadku, a ci, którzy przystąpili do egzaminu, byli po prostu nieprzygotowani.
A może podmioty uprawnione do prowadzenia szkoleń niewłaściwie przygotowują kandydatów na e-kontrolerów?
Uczymy tego, co narzuca nam rozporządzenie w sprawie szkoleń i egzaminów dla osób ubiegających się o wydanie lub przedłużenie świadectwa kwalifikacji – twierdzi Piotr Bidziński.
Przepisy rzeczywiście określają zakres programowy, ale ogólnie i niedokładnie. Przykładowo podczas zajęć ma być omawiana kwestia ‚standardów i norm dotyczących systemów i urządzeń teleinformatycznych’ – lecz nie wiadomo, czy chodzi o wszystkie normy, czy tylko najważniejsze.
Jeszcze trudniej może być z realizacją zagadnienia ‚ocena założeń projektowych rejestru publicznego w zakresie zgodności z minimalnymi wymaganiami dla systemów teleinformatycznych’. Nie wiadomo, czy chodzi o wiedzę specjalistyczną, którą uzyskuje analityk systemów informatycznych po pięciu latach studiów politechnicznych, czy może o prostą umiejętność sprawdzenia, czy formaty danych w rejestrze są zgodne z przepisami.
Można się tylko domyślać. Na nieszczęście, przeczucia szkolących mogą się rozmijać z tym, czego oczekuje komisja egzaminacyjna…
MSWiA utrudnia chętnym zdanie egzaminu, który daje uprawnienia do audytowania systemów, a szkolenia do niego nie przygotowują. Dwaj szczęśliwcy, którym udało się przebrnąć przez egzamin, nie mają zleceń. Wygląda więc na to, że w Polsce e-kontrolerzy nie są potrzebni.