Teoretycznie przekaz medialny był klarowny: dla rodzin zużywających poniżej 2000 kWh energii elektrycznej rocznie ceny będą stałe (zamrożone) i na poziomie z czerwca 2022 r. W przypadku rodzin wielodzietnych zużycie po starych cenach zostało nawet podniesione do 2600 kWh. Wygląda prosto, jednak sama ustawa ma grubość średniej wielkości noweli. Jak zwykle w takich przypadkach diabeł tkwi w szczegółach, a pytania zaczęły rosnąć lawinowo.

Czy ten system jest dla wszystkich? Czy tylko dla tych zużywających poniżej 2000 kWh? Jeśli dla wszystkich – to niezależnie od dochodu fundujemy dodatki dla wszystkich, a to chyba bez sensu. Jeśli 2000 kWh zużycia to ma być jakiś próg wejścia do systemu, to czy jest to zużycie na podstawie rachunku za rok poprzedni? Czy za 2022? A może za prognozę na 2023? I kolejne tysiąc pytań – a co, jeśli właśnie zakładam licznik albo się przeprowadziłem albo przepisałem mieszkanie na rodzinę lub odziedziczyłem w spadku? Czy moje zużycie liczy się od wszystkich moich mieszkań i domów czy dla każdego z osobna?

A to nie koniec wątpliwości… Czy zakładać stałą cenę na licznik/adres czy rodzinę (problem przerabiany już przy dopłatach węglowych)? Czy osoby, które mają dwa domy/mieszkania, a liczniki są zarejestrowane na innych współmałżonków, mają stałe ceny w dwóch miejscach (czyli zużycie 4000 kWh)? A co, jeśli pod danym adresem jest jeden licznik, a mieszkają dwie rodziny? Co, jeśli są to rozwodnicy (teoretycznie żyją oddzielnie, ale tu mają tarczę podwójną)? Jak liczymy rodziny wielodzietne, jeśli dzieci są z patchworkowych małżeństw? Czy mając kilka domów można sobie wybrać, na który z nich będzie zamrożona cena, a może jak są różne domy to i w każdym będzie 2000 kWh po starej?

Mało wam? No to jedźmy dalej: jak będziemy liczyć zużycie – 2000 kWh – jeśli nie wszystkie liczniki są inteligentne i wciąż nie wszyscy konsumenci mają mierzone zużycie na bieżąco, czyli dostawcy będą wystawiać rachunki do 2000 kWh po starej taryfie (np. na podstawie prognoz), a potem korygować? A co, jeśli ktoś właśnie zmienia miejsce zamieszkania i zakłada nowy licznik (liczy mu się od nowa czy narastająco?) Co, jeśli na dodatek zmienia adres, zakłada nowy licznik i jednocześnie był rodziną wielodzietną i z kimś z niepełnosprawnością, ale teraz się rozwodzi i jest różny podział dzieci?

Co z osobami używającymi energię do ogrzewania? I mających specjalne taryfy? I na dodatek, jeśli zainwestowali w panele plus pompy ciepła? Czy tu można liczyć na jakieś tarcze? Czy też ci, co oszczędzają, to nie dostają? Jak będziemy składać wnioski (znowu powtórka z problemów z węglem): czy też to będzie automatycznie? A jeśli internetowo to wykluczymy wówczas jakieś 15–20 proc. rodzin w Polsce. No i jak będziemy je weryfikować? Powstanie jakiś centralny system połączony z systemami rozliczeniowymi dostawców? W końcu nie ma jeszcze CSIRE.

Jak będzie wyglądała procedura jak ktoś będzie zmieniał dostawcę w ciągu roku albo (nie daj Boże) będzie zmieniał lokalizację i wtedy składa dwa wnioski? A może w ogóle nie będzie wniosków, tylko same spółki energetyczne mają to robić automatycznie (ale jak zidentyfikują rodziny wielodzietne lub z niepełnosprawnością lub jak odróżnią kogoś, kto ma kilka domów na rodzinę?). Kto w końcu zapłaci za te wszystkie modyfikacje i nowe systemy rozliczeń i pracę tysiąca osób – zużywający więcej energii? Albo specjalne podatki do podatków?

Samo hasło – stała cena energii – jest chwytliwe i proste. Natomiast realizacja, jak widać nawet po pierwszych pytaniach, to jakiś super skomplikowany system rekompensat. Lista pytań pokazuje, że łatwo jest ulec iluzji regulowanych cen i sprawiedliwości społecznej, a jednocześnie wyrzucić reguły wolnego rynku. Tylko że wtedy sama realizacja nie jest już taka prosta a efekt… czy na pewno właściwy?

Konieczność pomocy osobom najuboższym jest oczywista. Ale należy pamiętać, że próba pomocy wszystkim zawsze kończy się niepowodzeniem.

Prof. Konrad Świrski  

Prezes Transition Technologies i wykładowca na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej.