Wysoka cena zmowy
Uzgadnianie cen i podział rynku odbywa się powszechnie. Nawet w kolejce po oscypki na Krupówkach.
Dwa miliony kary za skasowanie pliku…
Na wszelkich szkoleniach korporacyjnych od lat powtarza się jedno zalecenie: jeśli ktoś zaczyna rozmowę o uzgadnianiu cen – niezależnie czy chodzi o konkurencję, czy partnera z kanału dystrybucyjnego – natychmiast, pod jakimkolwiek pretekstem, należy oddalić się od stolika. Dlaczego? Bo samo przysłuchiwanie się takiej rozmowie może już nosić znamiona czynu zabronionego. Nie ma przy tym znaczenia, czy do ustaleń dochodzi formalnie, czy tylko „na słowo honoru” (gentleman’s agreement). Nawet jeśli zarząd o niczym nie wie, a rozmowa odbywa się w cztery oczy – to wciąż może to być naruszenie zasad uczciwej konkurencji: zmowa cenowa, przetargowa, podział rynku.
Co więcej, wiara w to, że „jak ustalimy sprawy na WhatsAppie, Telegramie albo Signalu, to nikt się nie dowie” – wyczerpuje znamiona miejskiej legendy. Nawet przy szyfrowaniu end-to-end istnieją techniczne i operacyjne sposoby zdobycia dostępu do treści wiadomości. Przykładów z praktyki organów ścigania nie brakuje… Co nie zmienia faktu, że w 2002 roku sam stworzyłem program partnerski „Belinea Authorised Reseller”, w którym z rozkoszą zapisałem, że jeśli ktoś „sprzedaje rażąco poniżej sugerowanych cen detalicznych (SRP)”, to mam pełne prawo usunąć go z programu. Wówczas był to standard rynkowy.
A jak wygląda przeszukanie prowadzone przez UOKiK? Otóż wszyscy pracownicy firmy są proszeni o to, by natychmiast: wstali od biurek, nie dotykali klawiatury ani myszki, nie wyłączali komputerów, położyli przed sobą wszystkie urządzenia elektroniczne: telefony, tablety, smartwatche (służbowe i prywatne!), na żądanie wylegitymowali się (czyli okazali dowód osobisty – nie przekazując go do ręki). Za utrudnianie kontroli grozi kara (do 50 mln zł dla firmy i 400 tys. zł dla pracownika).
Przykład z życia: ponad 10 lat temu UOKiK przeprowadził kontrolę z przeszukaniem w jednej z polskich firm z sektora FMCG. Podejrzenie? Zmowa cenowa. Efekt? Kara 2 mln zł dla firmy. Ale to nie koniec. Dodatkową karę 2 mln zł otrzymał jeden z wiceprezesów za utrudnianie kontroli (osoby fizyczne pełniące funkcje zarządcze mają wyższy pułap kar). W trakcie działań kontrolerów usunął z laptopa dokument potwierdzający ustalanie cen. Plik trafił do „Kosza”. Sęk w tym, że kontrolerzy nie zajęli się laptopem, tylko od razu zabezpieczyli backupy serwera. A tam – jak to w dobrze zarządzanym IT – była kopia zapasowa pliku i ślad „kasowania” już po momencie rozpoczęcia kontroli.
Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który orzekł jednoznacznie: „przedsiębiorca ma obowiązek aktywnie współpracować z organem kontroli” i utrzymał karę: 2 mln zł za skasowanie pliku. Tymczasem uzgadnianie cen i podział rynku odbywa się powszechnie. Nawet w kolejce po oscypki na Krupówkach. Pytanie, czy wynika to z niewiedzy czy może z lekceważenia ryzyka, nasuwa się samo z siebie.
Marcin Babiak Założyciel Kordo Edukacja i Fundacji Człowiek Może, gospodarz podcastu Rozmowy Inspirujące i wykładowca na Uczelni Łazarskiego.
Podobne wywiady i felietony
5 zmian w pracy handlowców B2B
Samochód z trzema handlowcami podjeżdża pod szlaban Dużego Zakładu. „Godność panów?” – pyta strażnik. „Proszę pana, my jesteśmy handlowcami, my nie mamy godności”. Kurtyna...
Trendy się zmieniają, reguły pozostają te same
„Sprzęt IT staje się coraz bardziej masowy, a kolejne modele niewiele się od siebie różnią. A co ciekawe, ten trend zaczyna dotyczyć także software’u” – mówi Marcin Babiak, założyciel Kordo Edukacja i Fundacji Człowiek Może, gospodarz podcastu Rozmowy Inspirujące i wykładowca na Uczelni Łazarskiego.
Końcowa faza negocjacji: jak ją dobrze poprowadzić?
Końcówka negocjacji to wszechświat z innymi prawami fizyki. Tu dzieją się często cuda.
