Proszę opowiedzieć o swoim doświadczeniu zawodowym oraz o Pani roli w sprawie sądowej, jaką w Wielkiej Brytanii wytoczono przeciwko Microsoftowi. Dotyczy ona, co nikogo nie zdziwi, nadużywania przez ten koncern swojej monopolistycznej pozycji.

Maria Luisa Stasi   Przez wiele lat pracowałam w kancelariach prawnych zajmujących się sprawami kartelowymi i nadużywaniem dominującej pozycji przez różne firmy, reprezentując zarówno przedsiębiorstwa, jak i analizując funkcjonowanie rynków regulowanych. Później przeniosłam się do świata badań, polityk publicznych i regulacji cyfrowych, ponieważ coraz bardziej interesowało mnie to, jak rozwój techniczny zmienia relacje pomiędzy firmami, użytkownikami i państwami. Od kilkunastu lat zajmuję się przede wszystkim gospodarką cyfrową, platformami internetowymi oraz infrastrukturą, na której bazuje współczesna komunikacja i biznes. W sprawie przeciwko Microsoftowi występuję jako reprezentantka grupy brytyjskich przedsiębiorstw, które – naszym zdaniem – poniosły szkody w wyniku określonych praktyk licencyjnych stosowanych przez tę firmę.

 Zanim przejdziemy do szczegółów tej sprawy, wyjaśnijmy czym właściwie jest Article 19?

Article 19 to międzynarodowa organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną wolności słowa i prawa do informacji. Jej nazwa nawiązuje do artykułu 19. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, dotyczącego wolności opinii i wypowiedzi. Działamy globalnie poprzez sieć regionalnych biur, a nasza główna siedziba znajduje się w Londynie. Historycznie koncentrowaliśmy się głównie na wolności mediów i słowa, ochronie dziennikarzy czy dostępie obywateli do informacji publicznej. W ostatnich latach coraz wyraźniej dostrzegamy jednak, że o możliwościach korzystania z podstawowych praw decydują nie tylko państwa, lecz również wielkie platformy i dostawcy rozwiązań technicznych. Dlatego zajmujemy się także regulacjami rynków cyfrowych, analizując, w jaki sposób koncentracja siły ekonomicznej może wpływać na wolność wyboru, pluralizm i dostęp do informacji.

 Jak można w najprostszy sposób wyjaśnić istotę zarzutów wobec
Microsoftu?

W uproszczeniu chodzi o sytuację, w której przedsiębiorstwa i inne instytucje korzystające z Windows Server na platformach konkurencyjnych wobec Azure miały ponosić wyższe koszty licencyjne niż użytkownicy korzystający z własnej chmury Microsoftu. Naszym zdaniem prowadziło to do sztucznego zwiększania kosztów korzystania z konkurencyjnych usług chmurowych. W rezultacie część firm mogła rezygnować z alternatywnych dostawców nie dlatego, że ich oferta była gorsza, ale dlatego, że model licencyjny Microsoftu czynił taki wybór mniej opłacalnym ekonomicznie. W naszej ocenie nie jest to wyłącznie kwestia ceny, ale również kwestia możliwości swobodnego wyboru dostawcy infrastruktury i zachowania uczciwej konkurencji na rynku usług chmurowych.

 Czy wiadomo, jak duże były te dodatkowe koszty?

Nasze wstępne szacunki wskazują, że łączna wartość nadpłat mogła przekroczyć 2 miliardy funtów. Oczywiście jest to wartość zbiorcza dla około 60 tysięcy przedsiębiorstw i organizacji objętych pozwem. W przypadku poszczególnych podmiotów skala obciążeń była różna, ponieważ zależała od liczby licencji, czasu korzystania z usług oraz wybranego modelu chmurowego. Według naszych analiz mówimy o nadpłatach przekraczających wartością 30 procent ceny. Jednym z wyzwań będzie późniejsze dokładne ustalenie, jaka część środków należy się każdemu członkowi grupy.

 Microsoft może jednak argumentować, że ma prawo oferować korzystniejsze warunki we własnej chmurze. Czy istnieje możliwość zdefiniowania, gdzie kończy się normalna konkurencja, a zaczyna nadużywanie dominującej pozycji?

To bardzo ważne pytanie, ponieważ samo oferowanie atrakcyjniejszych pakietów czy integracja własnych produktów nie jest z definicji czymś złym. W wielu przypadkach takie działania prowadzą do obniżenia cen i poprawy jakości usług, co jest korzystne dla klientów. Problem pojawia się wtedy, gdy firma posiada dominującą pozycję na jednym rynku i nieuczciwie wykorzystuje ją do budowania przewagi na innym. W naszej ocenie Microsoft od lat zajmuje wyjątkowo silną pozycję w obszarze oprogramowania serwerowego. Pytanie brzmi, czy ta pozycja została wykorzystana do wzmocnienia pozycji Azure kosztem konkurencyjnych dostawców chmury. Jeśli tak, wówczas nie mamy już do czynienia wyłącznie z agresywną konkurencją, lecz potencjalnie z praktyką ograniczającą konkurencję rynkową.

 Załóżmy więc hipotetycznie, że Microsoft zrównałby warunki licencyjne dla wszystkich chmur, ale jednocześnie rozpocząłby oferowanie Azure po niższej cenie. Czy nadal byłby to problem wyraźnego  nadużywania mocnej pozycji rynkowej?

Jeżeli klient może bez przeszkód przenosić swoje licencje, łatwo zmieniać dostawców i samodzielnie decydować, z której chmury chce korzystać, to konkurencja cenowa jest czymś całkowicie naturalnym i pożądanym. W takiej sytuacji dostawcy rywalizują o klienta jakością usług, funkcjonalnością oraz ceną. Kluczowe znaczenie mają jednak szczegóły. W praktyce istnieje wiele sposobów ograniczania swobody wyboru poprzez konstrukcję umów, pakietów czy warunków technicznych. Dlatego przy ocenie takich sytuacji nie można patrzeć wyłącznie na samą cenę, lecz na cały ekosystem zależności tworzonych wokół klienta.