Szkolne zakupy jak na lekarstwo
„Dotychczas normalne było to, że większe zakupy, jakie szkoły robią pod koniec roku, częściowo przenosiły się na styczeń i luty. W tym roku tego nie widać” - mówi Henryk Guzik, właściciel Guzik Systemy Informatyczne z Konina.
Henryk Guzik, właściciel Guzik Systemy Informatyczne z Konina
W ostatnich miesiącach część przedsiębiorców ograniczyła wydatki na IT. Czy w edukacji jest podobnie?
Henryk Guzik Zakupy są dużo niższe niż w zeszłym roku. W styczniu i lutym br. do szkół sprzedaliśmy jedynie kilka laptopów i były to pojedyncze sztuki dla różnych placówek. Poza tym mieliśmy jedno zlecenie naprawy projektora, a więc ktoś wolał podreperować stare urządzenie, niż kupić nowe. Dostajemy czasem zapytania ofertowe ze szkół, wysyłamy swoje oferty i potem nic się nie dzieje. Raczej nie jest tak, że ktoś inny dostaje zamówienie, bo na tyle dobrze znam lokalny rynek, że wiedziałbym o tym. Po prostu większość takich zapytań nie kończy się transakcją. Wyraźnie więc widać, i takie też dostajemy sygnały z gmin i szkół, że w tym roku środki na zakupy IT będą niższe niż w poprzednich latach, bo generalnie mocno wzrosły koszty. Jeśli placówka czy gmina musi mieć pieniądze na prąd czy ogrzewanie, to siłą rzeczy spadnie budżet na laptopy czy monitory i tak moim zdaniem będzie wyglądał ten rok. Dotychczas normalne było to, że większe zakupy, jakie szkoły robią zwykle w grudniu, siłą rozpędu częściowo przenosiły się na styczeń i luty. W tym roku tego nie widać. Jak zwykle szkoły kupowały nieco więcej w kwartale świątecznym, chociaż w porównaniu z poprzednimi latami sprzedaż również była niższa.
Mamy więc do czynienia z niemal zupełnym marazmem czy jest jakieś światełko w tunelu?
Wyjątkiem były transakcje związane ze zmianami w przepisach. Otóż od nowego roku jednostki samorządu muszą wysyłać sprawozdania budżetowe drogą elektroniczną, a do tego potrzebny jest podpis kwalifikowany. Szkoły musiały więc kupić certyfikaty, a my jesteśmy ich resellerem. W szkole takiego podpisu potrzebują dyrektor i księgowa. Normą jednak jest przygotowanie zastępstwa w razie, gdy dyrektor pójdzie na zwolnienie lekarskie. Stąd każda placówka zamawia z reguły dwa certyfikaty plus dwa dodatkowe dla zastępców. W tym interesie był zatem ruch, ale wiadomo, że to jednorazowy strzał. No, może nie jednorazowy, bo certyfikaty trzeba odnawiać co dwa lata. Nadal zajmujemy się również wsparciem i utrzymaniem systemów w placówkach edukacji, ale to nie jest obszar zakupów, lecz usług.
Za sporą częścią zakupów stoją programy publiczne, takie jak Aktywna Tablica, więc chyba można spodziewać się większych zamówień w dalszej części roku, kiedy szkoły sięgną po te środki?
Na pewno tak, chociaż nie przeceniałbym znaczenia tych funduszy dla wielkości sprzedaży. Kilkanaście tysięcy złotych wsparcia dla szkoły na rok to nie jest kwota, która ma istotny wpływ na nasz biznes, z tym że działamy nie tylko w edukacji, ale też w wielu innych sektorach. U nas szkoły w ramach programów publicznych kupują głównie komputery. Wydaje mi się, że sporo placówek w naszym regionie ma już monitory i projektory. Wyraźny wpływ na zapotrzebowanie ze strony edukacji miały ostatnio środki z programu pomocy dla dzieci z Ukrainy, uczących się w polskich szkołach. Jakieś 80 procent zamówień na sprzęt dla szkół przez kilka miesięcy ubiegłego roku pochodziło z tego programu. Generalnie więc w tym roku rynek jeszcze bardziej niż dotychczas jest zależny od programów publicznych. Poza nimi szkoły będą kupowały zapewne mniej niż rok temu.
Mówił pan o zakupach sprzętu, a co z oprogramowaniem?
Nie tylko w tym roku, ale generalnie, szkoły nie wydają wiele na oprogramowanie, przynajmniej u mnie. Najczęściej chodzi o licencje na Office’a, czasem Windowsy, zwykle gdy szkoła kupi nowy komputer. Co do programów biurowych to kupowane są wersje desktopowe, więc to jednorazowe zakupy. Zresztą duzi dostawcy mają specjalne oferty dla edukacji i szkoły z nich korzystają. Nigdy nie miałem natomiast zapotrzebowania na programy dziedzinowe z placówek oświatowych, na przykład dla administracji czy księgowości. Jednak jest pewne pole do działania. Przykładowo, w ramach usług wsparcia zajmujemy się programami księgowymi, które generują pliki .xml. Trzeba je potem odpowiednio porządkować, wysyłać do gminy, a my w tym pomagamy.
Rozmawiał Krzysztof Pasławski
Podobne wywiady i felietony
Projektor w edukacji oznacza duży i czytelny obraz
„Obecnie 90 procent projektorów sprzedawanych na rynku edukacyjnym to urządzenia z laserowym źródłem światła” – mówi Andrzej Bieniek, Business Account Manager w Epsonie.
Szkoły to stałe źródło popytu
„Szkoły coraz częściej chcą stosować projektory w aulach i salach gimnastycznych, jako narzędzie wspomagające uroczystości, akademie czy przedstawienia” – mówi Andrzej Bieniek, Business Account Manager w Epsonie.
Błędne koło uczelnianego IT
„Uczelnie chciałyby mieć chmurę, bo nie miałyby problemu z zatrudnianiem i opłacaniem własnej kadry informatycznej, ale nie wiedzą, czy będą mieć na tę chmurę pieniądze, kiedy skończą się te otrzymane z unijnego programu” – Tomasz Siemek, prezes CloudTeam.
