W swojej książce z 1962 roku zatytułowanej „Profiles of the Future” brytyjski pisarz science fiction Arthur C. Clarke przedstawił trzy słynne prawa. Trzecie prawo jest popularne i często cytowane: „Odpowiednio zaawansowana technologia niewiele różni się od magii”. Każdy, kto pokazał ChatGPT swojej babci, wie, że Clarke miał rację. Pierwsze prawo jest mniej znane, ale bardzo trafne: „Kiedy wybitny naukowiec starej daty twierdzi, że coś jest możliwe, prawie na pewno ma rację. Natomiast kiedy twierdzi, że coś jest niemożliwe, najprawdopodobniej się myli”.

Historia pełna jest takich pomyłek – od samolotów („przecież są cięższe od powietrza”), po komputery („światowe zapotrzebowanie na komputery? Może pięć sztuk”). Jednak za najbardziej inspirujące uważam drugie prawo Clarke’a: „Jedynym sposobem odkrycia granic możliwości jest przekroczenie ich o krok i wejście w obszar niemożliwości”. To nie tylko ładnie brzmiące słowa. To, co „nieznane”, znajdujące się tuż poza granicami „możliwego”, jest paliwem napędowym naszej ciekawości – zarówno w życiu, jak i w biznesie.

Czy taką ciekawość można skodyfikować i przedstawić za pomocą algorytmów? Najwyraźniej tak. Może pamiętasz definicję ciekawości zaczerpniętą z dziedziny sztucznej inteligencji (…) – ciekawość to „błąd w przewidywaniu konsekwencji własnych działań”. Mówiąc po ludzku, ciekawość algorytmu pojawia się, gdy nie ma on pojęcia, jakie konsekwencje może mieć dane działanie. Jeśli mimo to decyduje się podjąć wyzwanie i sprawdzić, co się wydarzy, jest to działanie wynikające z ciekawości. Brzmi znajomo? Dokładnie tak działają dzieci. I najlepsi przedsiębiorcy. Jedynie pasja poszukiwań pozwala zboczyć z utartego szlaku.

W 2021 roku Queensland University of Technology wraz z Massachusetts Institute of Technology zainicjowały serię webinarów poświęconych cechom przedsiębiorstwa przyszłości. „Przedsiębiorstwo przyszłości” to termin, który ukuliśmy wraz z moimi współpracownikami, próbując opisać firmy, które jeszcze nie istnieją, ale powinny. Jako specjalista do spraw informatyki i zarządzania zostałem zaproszony do udziału w jednym z webinarów, gdzie moim sparingpartnerem był profesor Steven Eppinger z MIT, ekspert w dziedzinie inżynierii i zarządzania projektami. Dyskutowaliśmy o koncepcji ciekawości jako DNA przedsiębiorstwa przyszłości.

Obaj doszliśmy do tego samego wniosku: organizacje odnoszące sukcesy często podejmują pozornie bezcelowe, ale głęboko sensowne działania poszukiwawcze. To jak błądzenie po lesie – wydaje się, że chodzisz w kółko, ale czasem trafiasz na polanę, o której istnieniu nikt nie wiedział. Stwierdziliśmy również, że nawet drobny proces może przynieść ogromne korzyści, a niezbędne jest połączenie myślenia projektowego z brutalną egzekucją. Na koniec podkreśliliśmy znaczenie ciągłej refleksji, która pomaga organizacjom wyciągać wnioski z poszukiwań i nieustannie doskonalić sposób działania.

Ogólny przekaz był prosty. Ciekawość wynika z chęci odkrywania nieznanego. I tu właśnie algorytmy stają się naszymi przewodnikami. Podobnie jak Max Hawkins, który oddał się we władanie algorytmów prowadzących go w nieznane miejsca, każda firma lub osoba może zaryzykować ten sam eksperyment. Czy to przyniesie lepsze wyniki biznesowe lub lepsze doświadczenia życiowe? Nie mamy bladego pojęcia. Na tym właśnie polega cała zabawa. Dzieci uwielbiają odkrywać świat. Zadają pytania, uczą się metodą prób i błędów, nieustannie nabywają nowe umiejętności.

Co je do tego skłania? Z pewnością nie KPI ani premie kwartalne. Nie interesują ich jeszcze wynagrodzenie ani zysk, symbole statusu społecznego czy opinia na LinkedIn. Ich zachowanie wynika z wrodzonej potrzeby poznawania. Ciekawość pozwala im zdobywać doświadczenia jak Pokemony – nigdy nie wiadomo, które okażą się przydatne w późniejszym życiu. Mamy liczne dowody na to, że ciekawość jest najlepszym predyktorem sukcesu w biznesie. Wiele startupów, które są odpowiednikiem dzieci w świecie biznesu, działa w oparciu o szalone hipotezy. Zadają pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi: czy ludzie zapłacą za nocleg w domu nieznajomego? Czy kierowcy będą wozić obcych za drobną opłatą? – i wyruszają w nieznane. Dzięki wsparciu inwestorów venture capital, którzy pełnią rolę pobłażliwych rodziców, nie przejmują się na razie zyskami. Mają czas na zabawę, eksplorację, potykanie się i wstawanie.