Rzecz w tym, że niewłaściwi ludzie zabierają się za jedno i drugie. Człowiek, któremu robota pali się w rękach idzie do korpo i dostaje zastrzyk z Pavulonu. Człowiek, który w głębi duszy woli stałą pensję i ciepłe kapcie idzie robić startup, bo to modne, bo wydaje mu się, że zna się na swojej branży etc. Stąd to całe utyskiwanie, że korporacje wysysają z ciebie energię, a w startupach pracują niebieskie ptaki, które nie potrafią satysfakcjonująco odpisać nawet na prostego maila.

A przecież to wszystko jest w miarę proste. Jakieś 2 proc. osób na tym świecie jest predestynowanych do tego, żeby zostać prawdziwym startupowcem. Nie pracować w startupie, ale mieć startup (tak dla wyjaśnienia: sklep w internecie to nie jest startup). James Bond, Rambo i Indiana Jones w jednym. Ciągły zap…, hackowanie rzeczywistości i zrobienie w godzinę tego, co innym zajmuje cały dzień. Kiedyś może sława i pieniądze.

Czujesz, że taki jesteś? Załóż startup! Jeśli jesteś w grupie 20 – 30 proc. osób, które marzą, aby kiedyś tak ogarniać – idź pracować do startupu. Wsiąkniesz w specyfikę, poocierasz się o najnowsze technologie i sposoby pracy. A jak uznasz, że sam zrobiłbyś coś lepiej – zaryzykuj. Tylko raz masz 28 lat i niewiele do stracenia.

Jeśli cię jednak ten cały biznes aż tak nie kręci i wprawdzie umiesz odwalać kawał dobrej roboty, ale o 17:30 chcesz być w domu i oglądać Netflixa – idź do korpo lub innej większej firmy. Będziesz regularnie wyjeżdżać na wakacje, mieć system regularnego oszczędzania w IKO i święty spokój. Nic w tym złego, życie to przecież nie tylko praca.

Tylko bądź ze sobą szczery i wybierz mądrze. Nie oszukuj siebie i innych. Nie ma nic smutniejszego niż kiedyś młody Indiana Jones przygotowujący ASAP xls-a dla Regional Managera o 17-tej w sobotę. Albo też nędzna podróbka startupowca, mocnego tylko w gębie, któremu nie dałbyś pracy u siebie nawet za cenę średniej krajowej.

Rafał Agnieszczak  

Jeden z pierwszych polskich przedsiębiorców e-commerce, twórca portali Fotka.pl, Świstak.pl, Furgonetka.pl, a także Finansowo.pl. Wcześniej był m.in. menedżerem ds. treści w Ahoj.pl. Ukończył Szkołę Główną Handlową na kierunku zarządzanie i marketing. Pierwszy milion złotych zarobił w wieku 25 lat, ale – jak sam podkreśla – nie czuje się człowiekiem sukcesu.