Jaką konkretnie funkcję pełni Silky Coders w grupie LPP?

Krzysztof Radziwon  Silky Coders to nie jest klasyczny dział IT. Projektujemy i budujemy system operacyjny dla całego biznesu LPP – począwszy od sklepów, przez produkcję, logistykę, po e-commerce. Początkowo funkcjonowaliśmy jako integralny, klasyczny dział techniczny LPP, obsługujący wszystkie procesy. Wraz z rozwojem kompetencji, rosnącą skalą działania oraz specyfiką pracy zespołów IT zapadła decyzja o wydzieleniu tego obszaru do osobnej spółki. Konieczne było uporządkowanie struktury organizacyjnej i operacyjnej, gdyż łatwiej zarządzać wyspecjalizowanym podmiotem technicznym niż dużym, rozproszonym działem w ramach całego przedsiębiorstwa. Jednocześnie była to odpowiedź na rosnące znaczenie rozwiązań technicznych oraz zmieniające się potrzeby zespołów IT. Z czasem zaczęły one bowiem budować własną tożsamość, co też było całkowicie naturalne, ponieważ funkcjonują zupełnie inaczej niż działy sprzedażowe czy produktowe. Powstanie Silky Coders stworzyło lepsze warunki do rozwijania kompetencji, budowania kultury pracy oraz – co szczególnie istotne – przyciągania specjalistów, którzy chcą pracować w środowisku technicznym, niekoniecznie wiążąc swoją ścieżkę zawodową bezpośrednio z branżą modową.

Czy podejmując decyzję o wydzieleniu zakładaliście możliwość świadczenia usług na zewnątrz, poza grupą?

Taki scenariusz był brany pod uwagę i w pewnym sensie nadal pozostaje jednym z kierunków rozważanych strategicznie. Natomiast nie był to nigdy główny cel powołania Silky Coders. W praktyce skala potrzeb wewnętrznych LPP jest tak duża, że w pełni wypełnia nasze moce operacyjne. Grupa rozwija się bardzo dynamicznie, zarówno pod względem geograficznym, jak i w obszarach takich jak e-commerce czy logistyka. Każdy z nich generuje ogromne zapotrzebowanie na rozwój systemów i infrastruktury IT. Nie mamy nadmiarowych zasobów i to jest nasz świadomy wybór. W tej skali przewaga nie polega na tym, aby mieć więcej ludzi, tylko żeby szybciej podejmować lepsze decyzje.

Jak wygląda skala zespołu Silky Coders i jego organizacja?

Zespół liczy około 800 osób i stanowi główne zaplecze techniczne grupy LPP. Jednocześnie współpracujemy z szeroką siecią partnerów zewnętrznych, co pozwala nam elastycznie zwiększać możliwości operacyjne. Nasze główne centrum kompetencyjne, odpowiedzialne za rozwój systemów, znajduje się w Polsce, chociaż zespoły są rozproszone geograficznie. Na kluczowych rynkach zagranicznych również mamy lokalne wsparcie, głównie w zakresie utrzymania infrastruktury.

Jak tak dynamiczna ekspansja grupy LPP wpływa na funkcjonowanie IT?

Marki LPP są dziś obecne na 46 rynkach, a tylko w ubiegłym roku zadebiutowaliśmy w sześciu nowych krajach i otworzyliśmy ponad 1000 salonów. W kolejnych latach planujemy utrzymać bardzo wysokie tempo rozwoju. Równolegle intensywnie rozwijamy e-commerce, rozbudowując funkcjonalność aplikacji mobilnych i zwiększając ich międzynarodowy zasięg. Otwieramy także nowe obiekty magazynowe oraz z powodzeniem wdrażamy w nich rozwiązania robotyczne. Przy takiej skali ekspansja nie byłaby możliwa bez technologii traktowanej jako fundament biznesu, a nie jedynie jako funkcja wspierająca. W LPP dział IT nie pracuje reaktywnie, lecz stanowi integralną część całego modelu operacyjnego. Każdy element rozwoju – otwarcie sklepu, uruchomienie centrum logistycznego czy rozbudowa kanałów e-commerce – wiąże się z konkretnymi planami i działaniami po stronie IT. W praktyce tak dynamiczny rozwój jest dla nas nieustannym testem zdolności do skalowania. Weryfikuje, czy potrafimy reagować wystarczająco szybko, skutecznie i w sposób powtarzalny wspierać biznes na wszystkich rynkach.

Jak zmieniła się konkurencja w branży modowej pod wpływem globalnego e-commerce?

Dziś o przewadze konkurencyjnej w coraz większym stopniu nie decydują już wyłącznie produkt czy cena, ale przede wszystkim dopasowanie oferty do aktualnych trendów, które zmieniają się coraz szybciej. Dlatego tak bardzo liczy się szybkość uczenia się, reagowania na zmiany i jakość podejmowanych decyzji. To właśnie globalne platformy e-commerce wprowadziły nową dynamikę. Kluczowe znaczenie zyskała więc zdolność przetwarzania ogromnych wolumenów danych i wykorzystywania ich do optymalizacji praktycznie każdego obszaru działalności – od rekomendacji produktowych, przez wycenę, po zarządzanie przepływem masy towarowej i logistykę. W tym kontekście skala staje się paliwem dla algorytmów i przedsiębiorstwa, które potrafią ją wykorzystać, nie reagują na zachowanie rynku, ale go wyprzedzają. Dlatego kluczowe staje się zbudowanie pętli uczenia się: dane – decyzja – wynik – dane. Firmy, które zamykają tę pętlę, uczą się szybciej niż rynek i zyskują przewagę. A w tej branży szybkość uczenia się jest równie ważna co sam produkt.

Czy globalne platformy e-commerce są dla was konkurencją?

Tak, zdecydowanie. Działamy na tych samych rynkach i rywalizujemy o tego samego klienta. Warto jednak zauważyć, że dziś konkurencja nie sprowadza się do ceny. W przypadku naszych marek, takich jak Sinsay, w wielu obszarach konkurujemy bardzo skutecznie, także pod względem relacji ceny do jakości. To wynika z połączenia kilku czynników: logistyki, dobrze przemyślanej strategii produktowej, sposobu docierania do klienta oraz – co kluczowe – wykorzystania danych w procesie decyzyjnym. Technologia nie jest tu tylko wsparciem, ale warunkiem osiągnięcia tej skali. Bez niej nie moglibyśmy działać sprawnie w tak wymagającym otoczeniu rynkowym.