Każdy medal ma dwie strony, a każdy kij dwa końce i nie inaczej sprawy mają się z prognozami Omdia dotyczącymi globalnych wydatków na produkty i usługi IT. Z pozoru wieje dużym optymizmem, skoro analitycy szacują, że w tym roku wartość światowej sprzedaży będzie rosła w dwucyfrowym tempie (konkretnie 10,2 proc. na plusie), a więc pięć razy szybciej niż cała globalna gospodarka. Co ciekawe, Ameryka Północna ma być nie tylko największym kawałkiem światowego „tortu IT” (wynoszącym 43 proc. całości), ale też regionem, który pod tym względem urośnie najszybciej (+12,6 proc.). Wicelider, a więc region Azji i Pacyfiku (27 proc. udziałów „planetarnych”) ma zwiększyć się o solidne, choć jednocyfrowe, 9 proc. Pod tym względem niewiele ustępuje mu region Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (26 proc. „tortu” przy 8,1-procentowym wzroście), wyprzedzając Amerykę Łacińską (4 proc. globalnego zbytu i poprawa wyniku sprzedażowego o 7,4 proc.). Warto przy tym podkreślić, że według Omdia tegoroczna wartość rynku IT w Stanach Zjednoczonych będzie odpowiadać za 40,8 proc. globalnych wydatków, podczas gdy dla Chin ten wskaźnik ma sięgnąć znacznie skromniejszych 13,6 proc.

W każdym razie, niezależnie od regionu świata, sprzedaż produktów i usług IT ma w kolejnych miesiącach kwitnąć. Skąd zatem to kołaczące mi się z tyłu głowy pytanie: dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Przecież nie brakuje producentów, dystrybutorów i integratorów, którzy nie ukrywają, że w ich ocenie sytuacja rynkowa jest „złożona, trudna, niepewna” (niepotrzebne skreślić).

AI JAK HORMON WZROSTU

No cóż, wydaje się, że są co najmniej dwa możliwe wyjaśnienia rozbieżności pomiędzy prognozami analityków a odczuciami części graczy rynkowych. Pierwszym powodem są ogromne inwestycje w infrastrukturę na potrzeby sztucznej inteligencji, co mocno winduje wartość globalnej sprzedaży, choć dotyczy de facto stosunkowo niewielkiego grona największych światowych koncernów. Mniejsi gracze od lat mierzą się z wydłużającą się listą przeciwności geopolitycznych i ekonomicznych, a rok 2026 nie zapowiada się pod tym względem lepiej.

Drugie wyjaśnienie, czy też przyczyna rozbieżności między przewidywaniami a rzeczywistością, wiąże się z rosnącym udziałem sprzedaży bezpośredniej w światowych wydatkach na produkty i usługi IT. Przy czym (na co uwagę od dawna zwraca między innymi Jay McBain, jeden z wiodących analityków Omdia), nie chodzi o to, że kanał sprzedaży „umiera”, bo to nieprawda. Ponadto nie w tym rzecz, iż maleją przychody ekosystemu partnerskiego, bo nie maleją. Niemniej odsetek tej części sprzedaży w branży IT, która przechodzi przez kanał partnerski, z roku na rok się kurczy. Według Canalysa (obecnie Omdia) w 2018 r. sięgał on poziomu 77,4 proc., podczas gdy na koniec tego roku ma wynieść 66,7 proc. W liczbach bezwzględnych to nadal potężny strumień pieniędzy, ale docelowo sprzedaż bezpośrednia ma przeważać nad pośrednią.

Z drugiej strony integratorzy, przy wsparciu ze strony dystrybutorów, dostosowują swoje modele biznesowe do nowych trendów. Według prognoz Omdia w 2026 r. wzrost wartości sprzedanych usług IT ma być dwucyfrowy, podczas gdy w ciągu poprzedniej dekady było to dokładnie 8,1 proc. (CAGR). Jak celnie ujął to Jay Mac-Bain: „kanał IT to o wiele więcej niż kasa fiskalna” i dlatego, choć trendy nie w pełni sprzyjają wszystkim graczom ekosystemu partnerskiego, to większość z nich sobie z tym poradzi.