Psychologia sprzedaży: brakujący element strategii
Zarządy często zapominają, że handlowiec to nie trybik w maszynie, tylko człowiek z własnymi obawami, przekonaniami i potrzebami.
Jeśli pominie się motywacje i emocje ludzi, zmiany będą tylko chwilowym eksperymentem.
Już od ponad 28 lat pracuję w sprzedaży B2B – od rozwiązań IT, przez projekty infrastrukturalne, po zaawansowane systemy przemysłowe. Widziałem setki projektów, spotykałem tysiące klientów, współpracuję z zarządami, które chcą „naprawić sprzedaż”. Jak obecnie „naprawia się sprzedaż”? Większość programów konsultingowych koncentruje się na procesach, procedurach i KPI. Nowe CRM-y, kolejne tabelki, nowe cykle raportowania, pięknie zaprojektowane lejki. To wszystko jest ważne, ale jeśli ignorujemy psychologię sprzedaży, zmiany stają się powierzchowne i nietrwałe.
Dziś, studiując psychologię i zgłębiając mechanizmy działania człowieka, widzę to jeszcze wyraźniej: strategia sprzedaży to nie tylko proces. To w pierwszej kolejności ludzie. Dlaczego zatem klasyczny konsulting nie działa? Powiedzmy to wprost: wdrożenie nowego CRM-u nie sprawi, że handlowcy nagle zaczną robić follow-upy; nowa tabela KPI nie zmotywuje zespołu, jeśli handlowcy nie widzą sensu swojej pracy; cotygodniowe raporty nie poprawią wyników, jeśli „pod spodem” panuje lęk i opór wobec zmian.
Klasyczny konsulting nie działa dlatego, że koncentruje się na strukturze, a nie na człowieku. A sprzedaż to biznes głęboko ludzki, relacyjny. Tu decydują emocje, percepcja, motywacja, nie tylko procedury. Zarządy często zapominają, że handlowiec to nie trybik w maszynie. To człowiek z własnymi obawami, przekonaniami i potrzebami.
Psychologiczne mechanizmy w sprzedaży
Pierwszym kluczowym mechanizmem jest lęk przed odrzuceniem. Badania pokazują, że odrzucenie aktywuje w mózgu te same obszary, co ból fizyczny. Dlatego wielu handlowców unika follow-upów nie z lenistwa, ale ze strachu przed kolejnym „nie”. Jeśli zarząd nie zrozumie tego mechanizmu, może tworzyć kolejne procesy, które i tak będą ignorowane. Kolejny mechanizm to opór wobec zmiany. Każda nowa procedura, każdy CRM, każdy nowy model sprzedaży to potencjalne zagrożenie dla poczucia bezpieczeństwa handlowca. W psychologii organizacji nazywamy to oporem wobec zmiany. Ludzie wolą „stare, znane schematy”, nawet jeśli są mniej skuteczne. I wreszcie niezwykle istotne są błędy poznawcze klientów, a przecież sprzedaż to nie tylko kwestia zespołu, ale i klientów. Decyzje zakupowe B2B często nie są racjonalne, bo wpływają na nie błędy poznawcze. Możemy tu wymienić: efekt potwierdzenia – klient szuka dowodów na to, co już wcześniej zdecydował; efekt status quo – łatwiej jest nic nie zmieniać niż podjąć decyzję ryzykowną; heurystykę dostępności – klient wybiera dostawcę, który pierwszy przychodzi mu do głowy, a niekoniecznie najlepszego. Jeśli zarząd nie bierze tego pod uwagę, traci szansę na realne zrozumienie procesu zakupowego.
Co się dzieje, gdy zarząd ignoruje psychologię
Rozważmy kilka typowych i częstych sytuacji. Zacznijmy od systemu CRM jako „tabelki do wypełnienia”. Powiedzmy, że jakaś firma zainwestowała setki tysięcy w nowoczesny system CRM. Handlowcy dostali szkolenia, a zarząd oczekiwał szybkich efektów. Po trzech miesiącach… system był martwy. Dane były wpisywane niechętnie, często niepełne, a część transakcji w ogóle nie trafiała do systemu. Dlaczego? Bo nikt nie pomyślał o obawie (psychologia), że CRM stanie się narzędziem kontroli i karania.
Kolejny przykład niech dotyczy bezsensownych KPI. Przyjmijmy, że zarząd narzucił nowe wskaźniki: więcej spotkań, więcej telefonów i więcej ofert. Handlowcy zaczęli je realizować, ale bez zaangażowania, tylko „dla raportu”. Efekt? Więcej aktywności, ale zero wzrostu wyników, bo problem nie leżał w KPI, ale w tym, że nikt nie odpowiedział na pytanie: „po co?”. I wreszcie posłużmy się przykładem oporu wobec zmian. Załóżmy, że firma zdecydowała się na nową strategię sprzedaży, opartą na digitalizacji. Handlowcy z większym doświadczeniem od początku byli sceptyczni. Zarząd wdrażał procedury, ale bez pracy nad obawami zespołu. W efekcie powstały dwa równoległe systemy: nowy, „na pokaz” i stary, nieformalny, w którym faktycznie działał zespół.
Procesy plus psychologia
Co zatem działa naprawdę? Przede wszystkim połączenie twardych procesów ze zrozumieniem psychologii. Dopiero synergia tych dwóch perspektyw daje realny efekt. Procesy same w sobie nie działają tak jak tego oczekujemy. To ludzie nadają im sens. Tymczasem psychologia sprzedaży to zbyt często brakujący element w strategiach wielu zarządów. Można inwestować w systemy, raporty i procedury, ale jeśli pominie się motywacje i emocje ludzi, zmiany będą tylko chwilowym eksperymentem, za który zapłacisz dużo i prawdopodobnie nie zobaczysz korzyści.
Dlatego uważam, że przyszłość skutecznego konsultingu sprzedaży to hybryda procesów i psychologii. Tylko jej zrozumienie i zastosowanie umożliwia trwałe zwiększenie wyników i budowanie organizacji odpornych na kryzysy.
Sławomir Janczewski Autor jest założycielem Janczewski Business Consulting.
Podobne wywiady i felietony
Teoria „zdechłego konia” w sprzedaży B2B
Jeśli we współczesnej gospodarce utrzymanie konkurencyjności staje się coraz bardziej karkołomne, to dlaczego firmy płacą za konsulting, aby następnie… zignorować większość rekomendacji?
Nowa rola sprzedawcy B2B, czyli dlaczego komandosi nie kopią okopów
Kilka lat temu handlowców postanowili postraszyć redaktorzy „Forbesa”, pisząc na bazie badań firmy Forrester artykuł „Śmierć komiwojażera”, wieszczący drastyczne ograniczenie roli handlowców w sprzedaży B2B do roku 2020.
