Polska giełda tylko dla Polaków
Od razu zastrzegam, że nie jestem zwolennikiem tytułowego hasła. Oddaje ono jednak stan faktyczny.
Prawo blokuje dostęp zagranicznego rozproszonego kapitału.
Nie jest już tajemnicą dla nikogo, że Sunway Network, gdzie mam przyjemność pełnić rolę CTO, jest już w 100 proc. polską spółką na polskim parkiecie – aktualnie na New Connect. Spółka ta przejmuje właśnie w całości istniejącą od 2012 r. spółkę z Hong Kongu. Informacją na ten temat podzieliłem się z moimi znajomymi w Hong Kongu i zaraz pojawili się chętni, aby kupić jakieś drobne akcje, bo „w ogóle to mają konto maklerskie w HSBC i w sumie mogą kupować akcje na całym świecie”. Miałem tylko podać im identyfikator giełdowy…
Niestety musiałem im wytłumaczyć, że akcje polskich spółek na GPW (uwaga: sarkazm) są naszym narodowym skarbem, który może sobie kupować i sprzedawać tylko rodowity Polak i żaden obcy element nie będzie nam mącił w prawowitych własnościach i jest to usankcjonowane prawnie. Wtedy znajomi zapytali: „a jeśli taki Elon Musk sobie stwierdzi, że chętnie kupiłby z ciekawości kilka akcji polskiej spółki za kilka marnych zielonych baniek, to co? Nie może?”.
Hmm, w sumie może. Nikt mu przecież nie zabroni przeprowadzić się do Polski, aby uzyskać zameldowanie i otrzymać PESEL. Bo tylko tak będzie mógł się rozliczyć potem z 19-procentowego podatku ze zbycia tych akcji. Nieco to kłopotliwe, ale jest radosna nowina (uwaga: sarkazm)! Nowa ekipa obiecała znieść ten podatek w ramach obietnic przedwyborczych, a jest znana z żelaznej konsekwencji w dotrzymywaniu tychże.
Tu dodam, że w Chinach obowiązuje 1-procentowy podatek od obrotu na giełdzie i sam nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej niż nad Wisłą. Na pewno nie sprzyja to giełdowym spekulacjom, natomiast promuje długoterminowe inwestowanie. Czyli raz kupiłem i po kilku latach sprzedaję, zamiast napędzania oscylatorów giełdowych.
Wymóg indywidualnego rozliczania się przez drobnych inwestorów giełdowych z polskim urzędem skarbowym i obowiązek posiadania PESEL zamyka polskim firmom dostęp do zagranicznego rozproszonego kapitału. To szczególnie dotkliwe dla firm technologicznych, które wdrażają innowacje obarczone ryzykiem i przez to nie są atrakcyjne dla typowego polskiego drobnego inwestora, który chętniej zainwestuje w smażalnię ryb we Władysławowie niż w prace nad, dajmy na to, grafenem.
Arnold Adamczyk Autor od 2012 roku prowadzi działalność w Chinach i Hong Kongu w zakresie VR/AR/MR. Zajmuje się produkcją sprzętu i oprogramowania Mixed Reality na potrzeby szkoleń w zastosowaniach specjalistycznych.
Podobne wywiady i felietony
Czy i dlaczego Europa upadnie…
Czy współczesna Europa jest do jakichkolwiek konkretnych, konstruktywnych decyzji i działań zdolna?
Dronowa utopia
Europa powinna zacząć rozwijać zainteresowanie taktyką obronną na bazie dronów i zakupywać ich dużą ilość z Chin, a jednocześnie rozpocząć samodzielną wielkoskalową produkcję.
10 obserwacji z wyjazdu do Chin
Chińczycy czują, że będą mieli przez najbliższe lata spore problemy, ale długoterminowo są pewni swego.
