Odporność cyfrowa w 2026: strategia Day Zero
W żeglarstwie mawia się, że kluczem do dobrego rejsu nie jest połatany jacht i przekonanie, że jakoś to będzie. Są za to odważne, szybkie decyzje i przygotowana załoga.
Przewaga nie leży tylko w lepszych algorytmach obronnych, a w kulturze organizacyjnej.
Jako żeglarka wiem, że na otwartym morzu niebezpieczna jest ta złudna pewność, że skoro dzisiaj nie wieje to szkoda sprawdzać, czy jutro też będzie spokojnie. W biznesie technologicznym jesteśmy już w takim punkcie, że przestaliśmy sprawdzać „czy” coś się wydarzy, a w końcu zaczęliśmy liczyć, ile minut zajmie nam powrót do pracy, gdy systemy krytyczne po prostu przestaną odpowiadać. Dziś „cyfrowa odporność” (Digital Resilience) to w polskich realiach konkretne wyzwania, które dawno wyszły poza nasze działy IT, dlatego warto przypomnieć, co niesie ze sobą bieżący rok.
Raportowanie w 24 godziny
Nowe regulacje (NIS 2, polskie KSC) narzuciły nam rygor, którego dotąd nie znaliśmy: pierwsze zgłoszenie incydentu w ciągu 24 godzin. To morderczy termin. W praktyce oznacza, że jeśli w sobotę wieczorem zauważysz anomalię, w niedzielę rano musisz mieć już jasny obraz sytuacji i gotowy komunikat dla regulatora. Nie jest problemem wyzwanie techniczne. To kwestia szybkiej reakcji i trafnych decyzji. W 2026 r. odporne będą te firmy, które mają przećwiczone ścieżki eskalacji, a prezes nie musi szukać numeru do kancelarii prawnej o 2:00 w nocy.
Pułapka łańcucha dostaw
Przykład CrowdStrike pokazał, jak bardzo współczesny biznes zależy od garstki globalnych dostawców technologii. Jedna linia kodu w Teksasie może zatrzymać port w Gdańsku. Z kolei głośne w Polsce atakina dostawców usług w ochronie zdrowia (ALAB, Centrum Zdrowia Dziecka czy Szpital MSWiA w Krakowie) pokazały jedno: bezpieczeństwo kończy się tam, gdzie zaczyna się ignorancja dostawców usług. W 2026 r. będziemy sprawdzać partnerów nie dlatego, że jesteśmy nieufni, ale dlatego, że ich awaria to utrata naszej płynności. Warto też zadać sobie pytanie: czy mamy plan „B” na wypadek, gdyby nasz kluczowy dostawca chmury lub oprogramowania (np. ERP) został odcięty od sieci na tydzień?
- Priorytetyzacja usług Nie da się chronić wszystkiego z taką samą siłą. W 2026 r. musimy wiedzieć, które 20 proc. naszych procesów generuje 80 proc. wartości i to tam skierować największe środki na wzmocnienie.
- Realne symulacje Odłóżmy prezentacje PP do szuflady. Liczą się symulowane ataki, które sprawdzają, jak pod presją czasu reagują ludzie.
- Odporność jako brand Klienci w 2026 r. będą kupować spokój. Jeśli będziesz potrafił udowodnić, że twoja firma jest przygotowana na różne scenariusze, masz nad konkurencją przewagę, której nie przebije żadna obniżona cena.
AI w rękach napastników
Sztuczna inteligencja stała się standardowym narzędziem w rękach hakerów. Widzimy to boleśnie w Polsce w liczbach incydentów: ataki phishingowe w czasie rzeczywistym są dziś pisane nienaganną polszczyzną, a próby wyłudzeń metodą „na głos znanej nam osoby” (deepfake audio) stają się codziennością. Ataki w czasie rzeczywistym na systemy takie jak bankowe, mObywatel czy ZUS pokazują, że hakerzy potrafią wstrzelić się w naszą sesję logowania, przechwytując kody autoryzacyjne na żywo. To sygnał dla nas, że tradycyjne hasła i SMS-y to za mało.
Empatyczne przywództwo i odporny zespół
Nasza przewaga nie leży tylko w lepszych algorytmach obronnych, a w kulturze organizacyjnej. Empatyczne przywództwo pomaga budować odporny zespół, który nie boi się przyznać do błędu (np. kliknięcia w podejrzany link), co pozwala nam reagować, zanim złośliwe oprogramowanie zaszyfruje dyski. Budowanie odporności to proces, który nigdy się nie kończy. To ciągłe sprawdzanie – nawiązując do mojej pasji – żagli, lin i kadłuba. W żeglarstwie mawia się, że kluczem do dobrego rejsu nie jest połatany jacht i przekonanie, że jakoś to będzie. Są za to odważne, szybkie decyzje i przygotowana załoga. Z odpornością cyfrową w 2026 r. jest identycznie.
Możemy traktować NIS 2, DORA czy zagrożenia ransomware jako uciążliwy sztorm, przed którym – przy dobrych wiatrach – spróbujemy schować się w porcie. Równie dobrze możemy potraktować je jako sygnał do wzmocnienia konstrukcji naszej firmy. Dlatego odporność to nie jest projekt z datą końcową. To nowa kultura zarządzania, w której spokój lidera nie wynika z wiary, że nic się nie stanie, ale z pewności, że wiemy, co robić, jak przyjdzie niespodziewanie najgorsze.
Adrianna Kilińska Autorka sprawuje funkcję CEO w firmie Engave, odznaczonej tytułem IT Master 2025 oraz IT Master 2026.
Podobne wywiady i felietony
O świecie wojen, które nie wyglądają jak wojna
Z perspektywy czasu pewne rzeczy zaczynają wyglądać inaczej, zwłaszcza w obecnej, niezwykle rozedrganej emocjonalnie rzeczywistości.
Czas przewartościować myślenie o Chinach
Chiny to już nie tylko globalna potęga gospodarcza, ale również technologiczna i innowacyjna. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że już nie potrzebują szeroko rozumianego „Zachodu”. Pod naszym nosem zbudowali u siebie swoją Europę, a nawet resztę świata.
Jubileusz Engave: 15 lat marszu Aleją Inżynierów
Adrianna Kilińska, prezes zarządu oraz Dominik Żochowski, przewodniczący rady nadzorczej w rozmowie o celach, których realizacja poprzedzi przekazanie sterów w inne ręce; o ambicjach i lekcji pokory, a także o dobrych praktykach i trudnym dla branży 2024 roku, który… był tym najlepszym w historii Engave.
