Od niedoboru do przesytu: zarządzanie na rynku pamięci flash
„Wchodząc do tej branży trzeba sobie zdać sprawę, że długość następujących po sobie cykli wynosi od dwóch do trzech lat” – mówi Maciej Kamiński, Managing Director of Memory Business (Poland & CEE), Samsung.
Maciej Kamiński, Managing Director of Memory Business (Poland & CEE), Samsung
Jak można podsumować miniony rok z punktu widzenia dywizji odpowiedzialnej w Samsungu za sprzedaż pamięci?
Ubiegły rok zakończył się dla nas pozytywnie. Udało nam się zrealizować założony plan pomimo niedoborów, o których wiele się ostatnio mówiło na rynku. Na szczęście mieliśmy dobrze przygotowane założenia, a szczególnie ambitnie weszliśmy w drugi i trzeci kwartał. Te pół roku było bardzo dobre dla naszego biznesu pod kątem dopasowania oferty do potrzeb rynku i dostępności produktów dla użytkowników, a także partnerów w kanale dystrybucyjnym.
A jak wyglądała sytuacja całego rodzimego sektora pamięci?
Cała polska branża półprzewodników, a w szczególności pamięci, na początku roku borykała się z problemami końcówki nadprodukcji. Cykl nadprodukcji trwał około dwóch lat, a więc tyle zajęło dopasowanie rzeczywistych mocy produkcyjnych do potrzeb rynku.
Skąd wzięła się ta nadprodukcja?
W tym kontekście dla całej naszej branży ważnym testem był okres lockdownów. Z powodu fizycznej niedostępności ludzi w biurach oraz konieczności pracy zdalnej wiele procesów zostało zaburzonych. Branża przez jakiś czas starała się nadrobić zapotrzebowanie na półprzewodniki, a jednocześnie uruchomiono kilka nowych fabryk. Kiedy zatem w pewnym momencie popyt spadł, okazało się, że moce zakładów produkcyjnych są wyskalowane wyżej niż ówczesne potrzeby rynkowe.
Taka sytuacja oznacza wojnę cenową.
Mieliśmy globalny okres przecen w przypadku wielu rodzajów półprzewodników, szczególnie w obszarze pamięci. Cała branża cierpiała, działając na marżach zerowych lub ujemnych, o czym głośno było w mediach. Wszyscy producenci przez ten okres dopasowywali swoje moce produkcyjne do aktualnych potrzeb rynkowych: optymalizowali je, zmniejszali, a także szukali nowych obszarów produktowych. Trwało to do końca 2024 roku, a na początku ubiegłego, kiedy zapotrzebowanie versus moce produkcyjne zostało zbalansowane, zaczęliśmy funkcjonować w nowej rzeczywistości.
Za to obecnie mamy dla odmiany do czynienia z niedoborem pamięci. Jak zarządzać biznesem, który przypomina jazdę na rollercoasterze?
To oczywiście niełatwe zadanie. Jeżeli chodzi o rolę moją i moich współpracowników, to kluczowe jest dostarczanie właściwej i rzetelnej wiedzy naszym partnerom w każdym momencie cyklu popytowo-podażowego. Robimy to zarówno wtedy, kiedy produkty tanieją, jak i wówczas, gdy drożeją. Staramy się udzielać aktualnej, jednoznacznej i przede wszystkim prawdziwej informacji na temat tego, jaki będzie kolejny okres. W czasie jakichkolwiek zmian w podaży i popycie kluczowe jest zarządzanie informacją oraz oczekiwaniami.
Na czym konkretnie polega sprawne balansowanie pomiędzy cyklami nadpodaży i niedoborów?
Na pewno wchodząc do tej branży trzeba sobie zdać sprawę, że – jak wynika z danych historycznych – długość następujących po sobie cykli wynosi od dwóch do trzech lat. Na to wszystko można nałożyć jeszcze cykl stałego rosnącego zapotrzebowania. W związku z tym krzywa wzrostu na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat cały czas idzie w górę. Innymi słowy, doświadczenie jest w tym przypadku absolutnie kluczowe, i to z kilku powodów. Po pierwsze, niezbędna jest świadomość tego, że mamy do czynienia z wyjątkowymi produktami. Po drugie, konieczna jest znajomość partnerów i rozumienie ich potrzeb. Po trzecie, potrzebne jest wzajemne zaufanie, zwłaszcza w tych krytycznych momentach, które stanowią sprawdzian jakości naszych relacji z partnerami. Dlatego przez ostatnie pięć lat wspólnie z moim zespołem budowałem zaufanie do systemu, w którym działamy. Skupiałem się na budowie stabilnego systemu, w którym wszyscy partnerzy mogą poczuć się bezpiecznie i jasno wiedzieć, co się dzieje na rynku. Daliśmy się poznać z dobrej strony, transparentnie pokazując partnerom nasze intencje i dobrze tłumacząc strategię nie tylko naszej firmy, ale całego rynku półprzewodników.
Co jest najważniejsze w czasach, gdy branża zmaga się z niedoborami?
Kluczowe kompetencje to zarządzanie zmianą, dostarczenie właściwej wiedzy i na tej podstawie utrzymanie, a nawet poprawa i zacieśnienie relacji z naszymi kluczowymi partnerami – zarówno retailowymi, jak i z kanału B2B, do którego „drzwiami” są nasi dystrybutorzy. Z wyprzedzeniem planujemy nasze działania, starając się dopasowywać je do możliwości i potrzeb całego rynku. Jest jeszcze jeden aspekt, a mianowicie zarządzanie nie tylko rynkiem, ale też zespołem. Mam myśli dbałość o pozytywną, profesjonalną atmosferę, w której nie ma nerwowego podejścia do napiętej sytuacji rynkowej. Musimy przyjąć to, co mamy, przeanalizować, zarządzić tym i skupić się na kolejnych krokach.
Samsung zdobył certyfikat Channel Master 2026
Podobne wywiady i felietony
Malwarebytes: prostota zamiast kokpitu samolotu
„Rynek MSP ma przed sobą przyszłość, zwłaszcza dla małych firm, nawet takich jak Malwarebytes. Klienci polegają na tych usługach, ponieważ potrzebują specjalistycznej wiedzy. Chodzi tutaj o doświadczenie w zakresie sieci, zarządzanie urządzeniami końcowymi, łatanie systemów, czy też obsługę napraw awaryjnych” - mówi Marcin Kleczyński, CEO Malwarebytes.
Sophos: w drodze do usługowej perfekcji
„Nasze innowacje wynikają z zaangażowania w łączenie technologii i ludzkiej wiedzy, by dostarczać mierzalne rezultaty w zakresie bezpieczeństwa. Dzięki temu nasz kanał sprzedaży ma wyjątkową pozycję na bardzo konkurencyjnym rynku” – mówi Stefan Fritz, Director Channel Sales EMEA Central w Sophos.
Bezpieczeństwo zaczyna odgrywać kluczową rolę dla klientów
„Jesteśmy firmą z polskim kapitałem. Musimy wygrywać nie tylko ceną, ale idealnym dopasowaniem oferty do procesów i specyfiki klienta oraz maksymalizacją korzyści z wdrożenia” – mówi Michał Czeredys, prezes Arcusa.
