Originality AI przeanalizowało próbę 8795 publicznych postów na LinkedIn, liczących ponad 100 słów, opublikowanych między styczniem 2018 a październikiem 2024. Okazuje się, że w październiku ub.r. aż 54 proc. długich postów było tworzonych z pomocą generatywnej sztucznej inteligencji, co rodzi uzasadnione pytania o autentyczność i wiarygodność takich treści. Nic dziwnego, że odbiorcy na LinkedIn wydają się preferować treści oryginalne. Może to wynikać nie tylko z braku emocjonalnego czy osobistego charakteru w tekstach tworzonych przez AI, ale także z penalizowania ich przez sam LinkedIn i wprowadzenia kilku nowych „zasieków” w algorytmie treści, dzięki którym platforma chroni się przed AI-Spamem.

Przedstawiciele platformy twierdzą przy tym, że nie śledzą liczby postów napisanych lub edytowanych za pomocą narzędzi AI, ale dysponują „solidnymi mechanizmami” wykrywającymi niskiej jakości treści oraz duplikaty. W rozmowie z „Wired” Adam Walkiewicz, szef jednego z działów odpowiedzialnych za treści na LinkedIn, mówił: „Postrzegamy AI jako narzędzie pomagające przy tworzeniu wstępnych szkiców, ale to oryginalne pomysły naszych użytkowników są najważniejsze”.

Omawiane badanie jest ciekawe także pod kątem wszechobecnego narzekactwa na spadające zasięgi autorów treści, po ostatniej aktualizacji algorytmu w listopadzie 2024 r., która jeszcze mocniej pilnuje, aby dystrybuowane treści były unikalne. Algorytm faworyzuje wpisy wartościowe, bardziej szczegółowe, które dostarczają więcej unikatowej wartości dla czytelników.

Rok temu z kolei wprowadzono algorytm, który miał chronić LinkedIn przed spamem. I trzeba przyznać, że dobrze się sprawdza. Wasz zasięg może zatem spadać, jeśli w szybkim tempie pozyskujecie reakcje z jednego źródła (np. czatu czy grupy), ewentualnie korzystacie z grupki wsparcia, która was poleca i komentuje. Kolejny powód niższych zasięgów to generowanie treści lub obrazów przy pomocy AI. Oczywiście przyczyną może być złamanie zasady społeczności (np. korzystanie z automatyzacji).

Algorytmom LinkedIna mocno zależy na Twojej osobistej perspektywie. LinkedIn wie, że jest zalewany treściami generowanymi przez ChatGPT, więc zaostrza swoje działania defensywne w tym zakresie. Z tego względu doświadczenia, które wnosisz do swoich treści, są bardzo istotne. Unikalne szczegóły, które budują dowody, aby wierzyć w wiarygodność naszej historii, to istotny czynnik, którego brakuje w treściach generowanych przez sztuczną inteligencję. Posty, którym brakuje tej osobistej perspektywy, trafiają w niższą „kategorię” treści i są gorzej oceniane przez LinkedIn. Co więcej, jeśli tematy twojej treści nie pokrywają się z zakresem twojego profilu i działań, stają się teraz wątpliwe.

Podsumowując, chociaż ChatGPT jest w stanie generować teksty, które wydają się być pisane przez człowieka, to nie zawsze są one odpowiednie do wykorzystania. A to nie wszystko, bo kolejnym problemem jest weryfikacja wiarygodności źródeł, na podstawie których generowany jest tekst. Niestety, nie wszystkie źródła są wiarygodne i zdarza się często, że generatywne AI podają nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd informacje. Generatywna AI może łatwo naruszać czyjeś prawa autorskie i tworzyć teksty oparte o już istniejące źródła, a nie teksty oryginalne. Musisz być tego świadomy!

Grzegorz Miecznikowski Grzegorz Miecznikowski  

Ekspert od marketingu cyfrowego, bloger, właściciel agencji grzegorzmiecznikowski.pl.