Konferencja „Wielki Feedback”: czy analitycy IT naprawdę dowożą wartość?
„Moim celem jest pokazanie innej perspektywy na analizę niż perspektywa analityków. To, coś, czego nie doświadczamy zbyt często, a nasza konferencja będzie do tego okazją” – mówi Hanna Gruzdowska, Senior Strategic Business Analyst w polskim oddziale Lufthansa Systems.
Hanna Gruzdowska, Senior Strategic Business Analyst w polskim oddziale Lufthansa Systems.
Paweł Cyzman Wraz ze swoim zespołem przygotowujesz wyjątkowe wydarzenie. W jego trakcie, zamiast kolejnych pieczołowicie dobranych „success story”, oddacie głos tym, którzy z analizy naprawdę korzystają. To ma być konferencja, która przestaje udawać, że wszystko działa i konfrontuje analityków z realnym feedbackiem klientów i niewygodnymi pytaniami o wartość. Z wpisu promującego wydarzenie, sugerujesz, że analitycy żyją w bańce samozachwytu. Czy Twoim celem jest brutalne przebicie tej bańki i pokazanie im, że to, co uważają za świetną robotę, dla reszty firmy jest kompletnie bezużyteczne?
Hanna Gruzdowska Moim celem jest pokazanie innej perspektywy na analizę niż perspektywa analityków. To, coś, czego nie doświadczamy zbyt często, a nasza konferencja będzie do tego okazją. Wierzę, że spojrzenie z perspektywy klienta zewnętrznego lub wewnętrznego może przypomnieć czy pokazać potrzeby i skłonić nas, jako profesję, do przemyślenia raz jeszcze naszej odpowiedzi na te potrzeby. Nie zakładam, że praca analityków jest “kompletnie bezużyteczna”, jak to pada w pytaniu. Wierzę, że jest wiele miejsc do usprawnień. Są aspekty analizy, które w środowisku możemy uznawać za ważne, a odbiorca może kłaść nacisk na inne sprawy. Warto to sobie przypomnieć i spojrzeć z niecodziennej perspektywy. Nie po to, żeby kompletnie wszystko zmieniać, ale jeszcze raz przemyśleć.
Twierdzisz, że analitycy często nie wiedzą, jak klient ocenia ich pracę. Czy to nie jest ostateczny dowód na porażkę roli analityka? Skoro sensem pracy analityka jest zrozumienie potrzeb, to jak to możliwe, że potrzebujemy specjalnej konferencji, by usłyszeć głos klienta? Gdzie popełniliśmy błąd jako grupa zawodowa?
Rozmawiałam z tysiącami analityków na przestrzeni lat. Są to rozmowy o pracy, roli, zakresie odpowiedzialności, organizacji pracy w danej firmie lub z indywidualnymi osobami, przy okazji warsztatów, mentoringów czy wymiany doświadczeń. Duża część osób mówi o tym, że nie mają wiedzy, informacji o tym, co się dzieje z systemem IT po wdrożeniu lub jakiś czas po wdrożeniu. Czy klient osiągnął zakładane cele? Czy rozwiązał problem? Większość analityków pracuje w dużych firmach, w których jest wiele ról, a odpowiedzialność bardzo poszatkowana. Bywa, że od klienta oddzielają nas procedury, zasady, czy nawet łańcuszek kilku innych stanowisk.
Gdzie popełniliśmy błąd? Moim zdaniem trzeba właściwie zrobić dystrybucję odpowiedzialności. Ten problem, o ile występuje w danym przypadku, ma wiele przyczyn źródłowych. Za część z nich odpowiedzialność można przypisać samemu analitykowi, za inne szefowi analityka układającemu mu pracę, zarządowi firmy układającego procesy i struktury, a resztę sytuacji całej jako takiej. Tam, gdzie my mamy wpływ – działamy. Tam, gdzie inni – prosimy, proponujemy zmiany, próbujemy wywrzeć wpływ merytoryką, argumentami, perswazją, doświadczeniami, że nasze sugestie dają wartość firmie. A tam, gdzie jest po prostu taka sytuacja – trzeba się dostosować.
Ja jednak jestem fanką zaczynania tam, gdzie mamy największy wpływ, a więc od siebie. A dalej można myśleć o tym, jak zwiększać zakres wpływu i robić zmiany systemowe. Żeby zmieniać system, trzeba wejść na jego szczyt, żeby dostać stery, zaufanie i mandat do działania. To też temat skierowany do analityka. Na pewno nie można powiedzieć, że wszystko jest naszą “winą” albo, że mamy moc wszystko zmienić, ani też, że każda skarga na analityka jest zasadna czy właściwie zaadresowana. Na pewno jednak warto poznać szerszy feedback do naszej roli. Myślę, że będzie to ciekawe doświadczenie.
W zapowiedzi wspominasz, że goście nie będą mówić o tym, jak robić diagramy. Czy uważasz, że jako branża zbyt mocno skupiliśmy się na formie (notacje, narzędzia, case’y), całkowicie zapominając o misji i celu biznesowym? Współczesna analiza IT stała się zbyt „techniczna”, a za mało „ludzka”?
Dla jasności – jestem wielką fanką diagramów i często staję po ich stronie w dyskusjach w gronie, w którym jestem sama skazana na porażkę. Szczerze mówiąc, myślę, że skupiamy się na diagramach za mało. Za mało na jakości, dobrej, rzetelnej wiedzy. Chociaż stosunkowo często pojawia się to jako temat konferencji czy artykułów. Wiele osób nie uczy się dobrej analizy, a zostaje na poziomie “coś tam wiem”, “dali mi robotę, więc jedziemy”, “jakoś to będzie”. A kierownicy pozwalają na to. Ludzie trafiają do mnie na szkolenia po latach doświadczeń z potrzebą usystematyzowania wiedzy, totalnych podstaw analizy. Nasz zawód nie jest regulowany, każdy może zostać analitykiem. Nie ma formalnych wymogów. Dla porównania spójrzmy na psychologię. W zeszłym roku powstała ustawa o tym kto może, a kto nie może nazywać się psychologiem i wykonywać psychoterapię. Cenię IT za otwartość, luźne podejście i inkluzywność, ale ma to swoje konsekwencje. Myślę, że analiza jest za mało techniczna, za mało inżynierska. „Pop IT” wmówiło nam, że wystarczy zapisać user story, pohejtować waterfalla, spisać 200 wymagań i będzie OK.
Ale, wracając, uważam, że grzebiemy przy śrubkach, a najpierw powinniśmy dobrze rozumieć dokąd jedziemy i dlaczego. Wielu analityków nie ma kontaktu z perspektywą przedsiębiorców, managerów. To znaczy czasem ma, ale tylko tyle z tego wyciągają, że biznes nie ma czasu i nie potrafi podać celu. Zgadzam się z tym, ale chciałabym, żebyśmy usłyszeli realne wyzwania i potrzeby. Żebyśmy spojrzeli na pełny kontekst.
Paradoksalnie, wierzę, że właśnie lepsze zrozumienie potrzeb pozwoli nam się skupić na metodologii, ale już na zupełnie innych zasadach. Z inną motywacją. Nie dlatego, że ktoś mówi, że waterfall jest zły, czy jakaś technika jest modna. Dlatego, że rozumiemy po co to wszystko jest i dla kogo. Wierzę, że dostaniemy nowego kopa motywacji. Nie zostawimy komentarzy naszych zewnętrznych i wewnętrznych klientów bez omówienia. Dokonamy interpretacji, wyciągniemy właściwe wnioski, przesiejemy feedback zasadny od niewłaściwie zaadresowanego. I zastanowimy się, co z tym zrobić.
Zapraszasz „rozczarowanych klientów”. Czy nie boisz się, że powiedzą oni coś, czego analitycy nie chcą usłyszeć, dajmy na to: „właściwie to w tym procesie jesteście zbędnym pośrednikiem”? W dobie Agile i bliskiej współpracy biznesu z deweloperami, rola analityka bywała już wcześniej kwestionowana. Czy ta konfrontacja może stać się gwoździem do trumny dla tradycyjnie rozumianej analizy, a może wprost przeciwnie?
Można się tu bać. To normalne. Strach nas chroni. W tym przypadku – przed czymś bardzo ważnym. Zachowanie dobrego zdania o sobie to najsilniejszy motyw kierujący ludzkim zachowaniem. Najłatwiej iść w wyparcie. Nie muszę się bać, że wnoszę niewielką wartość, bo w ogóle tego tematu nie podejmuję. Udaję, że tego nie ma. Zajmę się czymś innym. A jeśli to mnie dosięgnie – powiem, że klient jest głupi, albo, że jest trudny. Nie ma co obrażać się na rzeczywistość. Jeśli ktoś uważa, że analityk jest zbędny, to może zamiast wyparcia albo złości, wzbudzimy w sobie coś bardziej użytecznego w tej sytuacji – ciekawość. Zapytajmy dlaczego? Co się stało? Czego ten klient oczekiwał? Co dostał? Może to jest zasadne!? Może ten analityk tam był zbędny? Ja sobie zdaję inne pytanie – co by się musiało stać, żeby analityk wniósł wartość?
Trzeba wziąć na klatę, że czasem formatujemy informacje na sposób właściwy analizie, ale klientowi nie daje to żadnej nowej wiedzy, żadnego wsparcia w decyzji. Czasem robimy coś tak długo, że to przestaje się opłacać. Czasem, zanim się wdrożymy w temat, programista szybciej dogada się z biznesem wiedząc o czym mówi. Czy to źle? To wskazówki dla nas. Czego potrzeba? W czym musimy być efektywniejsi, jaka wartość jest najistotniejsza dla tych, którzy nas zatrudniają i płacą za każdą godzinę naszej pracy.
Tu się, moim zdaniem, nic nie zmienia. Analityk, który “umożliwia zmiany w przedsiębiorstwie przez definiowanie potrzeb i rekomendowanie rozwiązań, które dają wartość interesariuszom w określonym kontekście” (definicja BABOK) nie ma problemu. Kto ma problem? Jak zawsze – ci, którzy mówią, że zrobią notatki ze spotkania i zapiszą user story i że to wystarczy, żeby być analitykiem. Trzeba się stać takim analitykiem, który nie będzie zbędny. Czyli jakim? O tym będziemy mówić na konferencji.
Gdybyś miała wskazać jedną, najbardziej bolesną prawdę, którą analitycy potencjalnie usłyszą 21 marca od „reszty świata”, co by to było?
Najbardziej bolesna będzie prawda dla tych, którzy do tej pory nie chcieli jej do siebie dopuszczać albo nie mieli okazji, bo pracowali w środowisku, które oddziela ich od feedbacku. Co może boleć najbardziej? To, że czasem nie dowozimy wartości. Czasem skupiamy się nie na tym, na czym powinniśmy. Czasem klienci mają gorzej po nas niż przed nami. Czasem rzeczywiście analityk nie jest potrzebny. Są programiści, którzy analizę robią lepiej niż niektórzy analitycy. Ale też usłyszymy w czym pomagamy, komu zmieniliśmy życie na lepsze, jakie cuda wydarzyły się w życiu ludzi i firm, bo byliśmy i robiliśmy dobrze naszą robotę. To też warto usłyszeć. I tego też słyszymy za mało. A będzie tego sporo na konferencji. A ja pomogę to przetworzyć, wyważyć i wyciągnąć wnioski.
Rozmawiał Paweł Cyzman
Konferencja „Wielki Feedback”, dla analityków biznesowych w IT, odbędzie się 21 marca 2026 r. (sobota)
w Złotych Tarasach (Multikino) w Warszawie.
Podobne wywiady i felietony
Książki dla analityków: edycja 2026
Nowy rok, nowe ambicje… i stary, dobrze znany analitykom problem – wezmę tylko jedną książkę – kończy się koszykiem pełnym tytułów, które „muszą” się przydać.
Model DevOps: pułapki i wyzwania
Jak niemalże każdy model, również DevOps zakłada wniesienie wielu pozytywów w codziennej organizacji pracy zespołów. Teoria teorią, ale w praktyce łatwo się „wyłożyć” na przynajmniej kilku aspektach i o tym jest właśnie ten artykuł.
Analityka biznesowa: 5 top nieoczywistych trendów
Analizie podlegać będzie coraz częściej cały ekosystem, w którym działa dana firma.
