Jak nie zrujnować sobie firmy… zatrudniając sprzedawcę
Wielu sprzedawców najlepiej sprzedaje siebie. Na co zatem uważać podczas rekrutacji?
Niestety, powyższy tytuł nie jest przesadny. Zatrudnienie nieodpowiednich osób na stanowiska sprzedażowe może doprowadzić firmę nie tylko na skraj bankructwa, ale nawet spowodować jej zamknięcie. Jeśli zatem, podczas rozmowy kwalifikacyjnej, usłyszymy od kandydata: „pracuję za samą prowizję”, to najpewniej znaczy, że: a) jestem beznadziejny i szukam czegokolwiek, aby się zaczepić; b) mam takich firm jak wasza z dziesięć i może czasem coś sprzedam, ale nie liczcie, że cokolwiek zadeklaruję – na 99 proc. nie sprzeda nic; c) mam wujka w jednej takiej spółce skarbu państwa… (to akurat może się skończyć poznaniem Panów z jednej ze służb o trzyliterowych skrótach).
A kiedy usłyszymy, że „w poprzedniej firmie zrobiłem wszystko sam”, to z kolei znaczy, że: a) jestem mitomanem; b) tamta firma już nie istnieje, a zarząd poleciał na Marsa, bo wierzę, że naprawdę nikt tego nie sprawdzi; c) byłem tak świetny, że bali się dalej ze mną pracować, bo kasa już nie mieściłaby się na kontach.
Kiedy zaś dowiemy się, że „w poprzedniej firmie problemem był… produkt, dotacja, marketing (you name it)”, to spodziewaj się, że tak samo za kilka miesięcy kandydat będzie mówić o Twojej firmie. Możesz też usłyszeć, że „targety jakieś były, ale robiłem też inne rzeczy”, oznaczać to będzie brak fokusu i tłumaczenie (często będące częścią kultury firmy), że targetów dowozić nie musimy i wystarczy, że zrobimy chociaż połowę. To postawa bardzo groźna i trudna do zmiany. Czasem to oznacza też, że nikt w poprzedniej firmie nie brał na poważnie planowania, budżetowania i rozliczania.
Wreszcie spodziewaj się deklaracji: „zawsze dowoziłem, różne to były sposoby, ale nie ważne co, wynik będzie!”. Wówczas możemy mieć do czynienia z bezwzględnym człowiekiem, który rozwali nam zespół lub zbytnim optymistą.
No dobrze, to co w takim razie powinien mówić dobry sales na rozmowie? Powinien umieć jasno, klarownie, tak abyś zrozumiał opowiedzieć, jak wyglądał proces sprzedażowy, jak ustalane były cele i jak były monitorowane. Idealnie, jeśli w swojej poprzedniej firmie awansował lub dowoził kolejne kwartały. Pewnie czegoś nie dowiózł, i warto zapytać jak wtedy sobie radził.
Pamiętaj – szukasz fajnego człowieka, empatycznego, inteligentnego i szybko uczącego się. Nie szukasz kogoś, kto zachowuje się jak „Wilk z Wall Street”.
Tomasz Karwatka Autor jest założycielem Catch the Tornado.
Podobne wywiady i felietony
Pierwsze pięć lat prowadzenia firmy
Opisując swoją biznesową drogę, zdałem sobie sprawę z tego, ile błędów popełniłem. Dziś te historie to trochę śmiech przez łzy.
Koniec firmy to nie koniec świata
Czego najbardziej boją się młodzi przedsiębiorcy? Tego, że biznes nie wyjdzie i będzie go trzeba zamykać. Szczególnie, gdy pojawiają się inwestorzy i zewnętrzne pieniądze.
Wyzwania w branży IT okiem rekrutera
Jednym z kluczowych obecnie wyzwań dla sektora IT jest spadek liczby rekrutacji w obszarze software developmentu, potęgowany rozwojem sztucznej inteligencji.
