A co z perspektywy teleinformatycznej ma kluczowe znaczenie dla realizacji takiego przedsięwzięcia jak Kanał Zero?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta – niezawodne połączenie z internetem. Musimy zadbać o to, aby nasze programy, które nadajemy na YouTube na żywo, mogły być realizowane w sposób nieprzerwany. I to jest moje największe wyzwanie. Dodatkowo, musimy mieć dobrze wyposażoną reżyserkę, a więc w sprzęt, który jest bezawaryjny, sprawdzony, który w trakcie trwania programu nie wyłączy się, nie zacznie się aktualizować, bezprzewodowa myszka nie straci połączenia itd. Bardzo ważną rzeczą są również łącza telefoniczne. Ilość osób, które chcą dodzwonić się do nas w trakcie trwania programu na żywo jest ogromna. Obsłużenie takiego ruchu wymaga odpowiedniego przygotowania, wyposażenia i dobrych praktyk.

A czego w pierwszym rzędzie oczekują pracownicy redakcji?

Członkowie redakcji pracują na dużych plikach wideo, muszą je wyedytować, zarchiwizować, przesłać w odpowiednim momencie do programu. Z tej racji potrzebują też dobrego dostępu do internetu charakteryzującego się wysokim uploadem. Pliki potrafią być naprawdę duże, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z tak zwaną surówką, czyli materiałem do dalszej obróbki.

To by oznaczało, że pliki nie są składowane na wewnętrznych serwerach. Czy korzystacie w tym celu z usług chmurowych?

Tak, składujemy nasze materiały w chmurze. Korzystamy w tym celu z bardzo popularnej, powszechnie używanej przez osoby prywatne i firmy usługi do przechowywania plików. To jest często zaskoczenie dla handlowców, którzy próbują nam sprzedać różnego rodzaju technologie do archiwizacji. Nie trafił się jednak do tej pory jeszcze nikt, kto by nam zaoferował lepsze rozwiązanie niż ta właśnie, bardzo popularna usługa.

Mówi Pan o Google Drive czy o Dropboxie?

Dziennie produkujemy kilka formatów, a to są ogromne ilości nagrań, którymi trzeba w odpowiedni sposób zarządzać. Pliki, które są obrabiane na komputerach w reżyserce, trzeba potem wyeksportować do miejsca składowania i archiwizować, żeby zwolnić w reżyserce miejsce dla następnych plików z kolejnych programów. Dropbox nadaje się do tego idealnie. Ma przyjazny interfejs, który jest zrozumiały dla każdego członka ekipy, ostatnio zaktualizowali opcje automatyzacji. Wystarczy przeciągnąć pliki do odpowiedniego folderu i cała reszta dzieje się już automatycznie. To bardzo ułatwia wszystkim pracę i oszczędza czas.

Czy jako dział IT zajmujecie się także utrzymaniem i administrowaniem całym cyfrowym środowiskiem realizacji programów? Co leży w waszej gestii, a co w gestii zespołu reżyserki?

Tak naprawdę reżyserka jest moim najważniejszym klientem, zaraz po niej są członkowie redakcji i ich potrzeba wysokiego uploadu. Reżyserka musi mieć wszystko co potrzebne, żeby odbył się program. Dostarczenie i utrzymanie tego wyposażenia to nasze zadanie. Na szczęście, dzięki kierującemu reżyserką Krzysztofowi Mańkowskiemu, ekipa jest wysoce samodzielna, a ewentualne potrzeby definiowane są z odpowiednim wyprzedzeniem. Jednak w razie jakichś problemów – odpukać – muszę reagować błyskawicznie.

Na ile decydujący jest Pana głos przy wyposażaniu studia, a na ile są to wybory realizatorów, akustyków, czy innych specjalistów z zespołu reżyserki?

To wygląda w ten sposób, że albo dostaję informacje dotyczące konkretnego sprzętu, który chcą, żebym kupił, albo specyfikację komputera, który ich interesuje, albo definiują potrzebę biznesową, którą mam zrealizować. W tym drugim przypadku ostatecznie zakupiony komputer nie musi mieć dokładnie takich samych parametrów jak wskazane – mogą być one zbliżone. Chodzi o osiągnięcie odpowiedniej mocy przerobowej dla tych maszyn, żeby dawały radę pracować bez przerwy przy realizacji programów. Swoją drogą, to nie są skromne maszyny.