Nawet jeśli ceny energii nie są zachęcające, mamy dostępne moce przyłączeniowe, kompetencje, działki, a coraz częściej także wsparcie administracji. Co więc powstrzymuje dużych inwestorów przed wejściem do Polski?

Robert Berliński Możemy mieć świetne technologie i doskonałe kompetencje, ale bez klientów nie będzie rynku. Być może problemem jest promocja. Jak kiedyś powiedział zarządzający PLDCA Piotr Kowalski, mamy w Polsce pewien problem – nie potrafimy mówić o swoich sukcesach. Wiemy, że jesteśmy dobrzy, ale zakładamy, że inni sami się o tym przekonają. Musimy głośniej mówić o tym, co potrafimy. Mamy technologie, kompetencje i firmy zdolne realizować najbardziej wymagające projekty.

Krystian Pypłacz Myślę, że potrzebujemy pierwszego dużego sukcesu – inwestora, który zrealizuje kampus o mocy 100-200 MW i pokaże, że w Polsce się da. To nie musi być kolejna inwestycja Microsoftu czy Google’a, ale projekt, który stanie się punktem odniesienia dla całego rynku. Dziś mamy do czynienia trochę z problemem „jajka i kury”. Nowi inwestorzy, często określani jako „neocloud”, patrzą na rynek z perspektywy pięciu lat. Chcą mieć pewność, że jeśli dziś wybudują obiekt, to za kilka lat będą mogli go łatwo sprzedać lub znaleźć kolejnych najemców. Polska i Europa Środkowo-Wschodnia nie są jeszcze postrzegane jako rynki o takiej płynności. Dlatego tak ważne są pierwsze duże projekty. Pozytywnym przykładem może być inwestycja w Stargardzie. Potwierdza ona, że rozwój może przesuwać się z Frankfurtu przez Berlin dalej na wschód. Jeśli pokażemy, że potrafimy budować szybko, solidnie i bez opóźnień, uruchomimy kolejną falę inwestycji. Tak samo rozwijały się wcześniej kraje nordyckie.

Piotr Wojciechowski  Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. Cały czas mówimy o trzech znanych już i podstawowych „P”: Power, Plot i Permit – czyli energii, działce i pozwoleniach. Coraz częściej mamy już te trzy elementy. Wg mnie w Polsce potrzebujemy jednak kolejnych dwóch „P”. Pierwsze to Player – duży gracz, który zdecyduje się wejść na rynek z dużą inwestycją. Drugie to Pure Energy, czyli dostęp do czystej, zielonej energii, która będzie kluczowa zarówno w kwestii kosztów, jak i decyzji największych inwestorów.

Jeśli ważny jest czas i znajdzie się inwestor, który będzie chciał budować nowy duży obiekt, oczekując dostawy infrastruktury w ciągu 12 miesięcy, to czy nie okaże się, że producenci po prostu nie będą jej mogli dostarczyć? Przecież dużo się mówi o problemach z łańcuchem dostaw.

Piotr Wojciechowski  Takie ryzyko istnieje. Dlatego już na etapie projektów referencyjnych klienci określają, jakich komponentów będą potrzebować. Mogą zarezerwować sloty produkcyjne albo podpisać tzw. capacity agreements, które gwarantują dostępność produktów w określonym czasie. Jak już wspomnieliśmy, coraz większe znaczenie ma prefabrykacja. Klient nie kupuje pojedynczych urządzeń, ale gotowe moduły zasilania, chłodzenia czy kompletne E-POD-y wyposażone w infrastrukturę energetyczną i chłodniczą. Takie rozwiązania mogą zostać przetestowane jeszcze w fabryce i trafić na miejsce praktycznie gotowe do uruchomienia. Co ważne, mamy też lokalnych partnerów, którzy wspierają nas w produkcji wybranych komponentów i elementów infrastruktury.

Marek Piwoni  Wyzwania są realne. Boom związany z AI, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, spowodował ogromne obciążenie globalnych łańcuchów dostaw. W niektórych obszarach już obserwujemy ograniczenia w dostawach, które dotyczą nie tylko zaawansowanych komponentów, ale nawet wentylatorów, wymienników ciepła czy pamięci do serwerów. To problem globalny, który dotyka również producentów infrastruktury. Dlatego planowanie i prognozowanie zapotrzebowania stają się kluczowe. Jednocześnie zwiększamy moce produkcyjne i dywersyfikujemy produkcję pomiędzy różnymi regionami świata.  Przykładowo w regionie EMEA podwajamy moce produkcyjne agregatów wody lodowej, aby lepiej odpowiadać na rosnące zapotrzebowanie.

Robert Berliński I właśnie tutaj pojawia się szansa dla całego ekosystemu. Duże inwestycje mogą stworzyć przestrzeń dla nowych firm produkcyjnych w Polsce. Warto rozwijać lokalne kompetencje i produkować jak najwięcej elementów na miejscu, zamiast sprowadzać wszystko z zagranicy.

Marek Piwoni Dobrym przykładem jest prefabrykacja. Globalni dostawcy produkują kluczowe komponenty, ale ich integracja może odbywać się w Polsce. Mamy świetne firmy projektowe i wykonawcze, które potrafią tworzyć kompletne rozwiązania.  Tam gdzie dostępne są lokalne możliwości produkcji i integracji systemów, ich wykorzystanie może być efektywniejsze niż transportowanie kompletnych, w pełni zmontowanych rozwiązań na duże odległości.

Robert Berliński Przy dużej skali projektów może to mieć ogromne znaczenie. W perspektywie kilku lat może się okazać, że najwięksi producenci będą mieli zapełnione moce produkcyjne na kilka lat do przodu. Wtedy lokalna prefabrykacja stanie się nie tylko przewagą, ale wręcz koniecznością.

Piotr Wojciechowski Dodatkową zaletą lokalnej produkcji jest łatwiejsze dostosowanie do krajowych wymagań technicznych i regulacyjnych. Polskie firmy znają lokalne realia, normy i procedury, co znacząco upraszcza realizację projektów.

Marek Piwoni  Lokalna obecność jest niezbędna. Globalna firma bez lokalnych kompetencji nie będzie skutecznie działać na rynku. Dlatego potrzebni są albo silni partnerzy lokalni, albo własne zespoły dysponujące wiedzą o specyfice danego kraju.

Krystian Pypłacz W tym miejscu warto też podkreślić, że 57 procent członków naszego stowarzyszenia PLDCA stanowią firmy polskie lub firmy posiadające zakłady produkcyjne w Polsce. To pokazuje, że mamy realne możliwości zabezpieczenia dostaw dla rynku krajowego.

I to jest bardzo cenna myśl. Generalnie, cieszę się, bo całą naszą dyskusję cechowało dużo optymizmu. Kierunek wydaje się być ze wszech miar właściwy, potrzeba po prostu kolejnych inwestorów.

Robert Berliński Ten optymizm wynika z dużego potencjału. Potrafimy realizować takie projekty i coraz częściej jesteśmy zauważani. Dużą rolę odgrywa tutaj także aktywność PLDCA, dzięki której ten segment rynku zaczyna być bardziej widoczny. Potrzebujemy jeszcze wsparcia i zaufania ze strony decydentów. Z zagranicy słyszę bardzo pozytywne opinie o Polsce. Coraz więcej firm analizuje nasz rynek i zadaje konkretne pytania. To oznacza, że już pojawiliśmy się na radarze inwestorów. Proces inwestycyjny potrzebuje czasu, więc efekty nie pojawią się z dnia na dzień. Jestem jednak przekonany, że w ciągu najbliższych dwóch lat zobaczymy projekty, które całkowicie zmienią postrzeganie polskiego rynku data center.

Marek Piwoni Dodatkowo w Europie coraz lepiej rozumiane jest znaczenie suwerenności technologicznej, decentralizacji i lokalizacji inwestycji. To kierunek, który sprzyja również Polsce. Regulacje i polityka europejska coraz bardziej wspierają rozwój takich projektów. Polska bardzo dynamicznie się rozwija. Potrafimy wykorzystywać pojawiające się szanse. Jeszcze dwa lata temu sam nie widziałem takiego potencjału jak dziś. Teraz jestem przekonany, że jesteśmy na właściwej drodze.

Piotr Wojciechowski Pamiętam, jak wiele lat temu prezentowałem UPS o mocy 3 MW. Wtedy słyszałem, że takie rozwiązania nigdy nie będą instalowane w Polsce. Dziś nie są niczym niezwykłym. Dlatego czekam na pierwszy projekt liczący setki megawatów, a może nawet sięgający gigawata. Chcę nadal pracować tutaj, w Polsce, i wspierać rozwój takich inwestycji właśnie na naszym rynku.

wszyscy uczestnicy debaty crn: przyszłość polskiej branży centrów danych