uczestnicy debaty crn: Robert Berliński - General Manager w BCA Engineering Group, Wojciech Karolczak - Data Center Development & Investment Director w Budimex , Marek Piwoni - Strategic Account Manager CEE w Vertiv, Krystian Pypłacz, Data Center Market Expert w Polish Data Center Association (PLDCA), Piotr Wojciechowski - Data Center Solutions Architect w Schneider Electric. Prowadzący: Tomasz Janoś - redaktor CRN Polska

Zacznijmy od potencjału branży. Analitycy publikują różne prognozy jej rozwoju – nie ma co do tego powszechnej zgody. Jak oceniacie potencjał wzrostu polskiego rynku data center?

Krystian Pypłacz W ciągu ostatnich pięciu lat polski rynek znacząco urósł. Obecnie jego moc szacuje się na około 250 MW. To, czy w rzeczywistości jest to 230 czy 250 MW, nie ma większego znaczenia, bo w Europie realizowane są dziś projekty, które w pojedynkę są większe niż cały polski rynek. Na tym tle zatem nie wypadamy najlepiej. Jednocześnie dostrzegam ogromny potencjał wynikający z naszej lokalizacji. Bardziej dojrzałe rynki, takie jak Amsterdam czy Dublin, są już nasycone – w Irlandii centra danych odpowiadają już za około 23 procent zużycia energii elektrycznej. W wielu miejscach obowiązują moratoria na budowę nowych data center albo uzyskanie warunków przyłączeniowych jest bardzo trudne. Czas oczekiwania na moce przyłączeniowe sięga nawet kilku czy kilkunastu lat. Z drugiej strony widzimy także rozwój krajów skandynawskich. Jeszcze kilka lat temu znajdowały się na poziomie zbliżonym do Polski, a dziś notują wręcz pionowy wzrost. Stało się tak głównie dzięki dostępności taniej, zielonej energii. Polska ma podobny potencjał. Dysponujemy lokalizacjami, gdzie możliwe jest podłączenie setek megawatów mocy już dziś. Wybudowanie w Polsce obiektu o mocy 200 MW praktycznie podwoiłoby skalę obecnego rynku. Mówimy też o potencjale budowy kampusów o mocy liczonej w gigawatach. Oczywiście nie powstaną one w ciągu roku, ale takie możliwości w Polsce istnieją, co jest naszym dużym atutem.

No właśnie, na obecnym etapie rozwoju wzrost naszego rynku może mieć charakter bardzo skokowy…

Piotr Wojciechowski Szczególnie obecnie, w dobie AI. Jedna serwerownia przeznaczona dla sztucznej inteligencji może całkowicie zmienić statystyki rynku. Mówimy o kampusach liczących dziesiątki czy setki MW, podczas gdy większość istniejących obiektów w Polsce operuje na pojedynczych megawatach. Nie koncentrowałbym się jednak wyłącznie na liczbach. Ważniejsze jest to, aby rozwój był rozsądny i wykorzystywał istniejący potencjał. Zgadzam się z Krystianem, że mamy dostępne moce przyłączeniowe, ale problemem pozostają procedury i czas oczekiwania. Gracze AI oczekują możliwości wejścia na rynek praktycznie od razu. Chcą mieć dostępne przyłącze i uruchomić inwestycję w ciągu dwunastu miesięcy. To jest kluczowe.  Drugi element to zielona energia. Duzi gracze nie będą inwestować na dużą skalę bez dostępu do energii odnawialnej. Polski miks energetyczny wciąż opiera się głównie na węglu i to pozostaje wyzwaniem.

Krystian Pypłacz  To rzeczywiście jeden z często podnoszonych za granicą argumentów. Na konferencjach w Europie Zachodniej regularnie pojawiają się slajdy pokazujące wysoką emisyjność polskiej energetyki. Czasem można wręcz usłyszeć, że z tego powodu nie warto inwestować w Polsce. Jednak trzeba pamiętać, że transformacja energetyczna w Polsce postępuje bardzo szybko. Nie mówię nawet o elektrowni jądrowej, która ma powstać dopiero za kilkanaście lat, ale o rozwoju OZE, szczególnie offshore. Do 2030 roku ma zostać przyłączonych około 6 GW mocy z morskich farm wiatrowych. To moc porównywalna z kilkoma dużymi elektrowniami. Oczywiście nie są to źródła pracujące ze 100-procentową dyspozycyjnością, ale skala zmian jest ogromna. Jeśli ktoś inwestuje w data center na 15-20 lat, powinien obserwować ten trend. Moim zdaniem za pięć, maksymalnie dziesięć lat kwestia emisyjności polskiej energetyki nie będzie stanowić tak istotnej bariery.

Marek Piwoni Integracja źródeł odnawialnej energii jest potrzebna, ale pamiętajmy, że data center muszą działać nieprzerwanie. OZE nie zapewnia ciągłości zasilania. Czasem produkuje za dużo energii, a czasem nie produkuje jej wcale. Dlatego odnawialne źródła energii nie zastąpią w pełni stabilnych źródeł zasilania. Obecnie energetyka jądrowa wydaje się być jedną z najbardziej niezawodnych alternatyw dla konwencjonalnych źródeł energii.

Robert Berliński Nie do końca się zgodzę. Jeszcze niedawno sam byłem sceptyczny wobec prognoz rozwoju polskiej energetyki. Jednak patrząc na działania operatorów energii, rozwój infrastruktury przesyłowej oraz inwestycje w magazyny energii, zaczynam patrzeć na to inaczej. Baterie stają się świetnym uzupełnieniem dla data center. Stabilizują system i pozwalają magazynować nadwyżki energii. Rozmawiałem niedawno z inwestorami ze Stanów Zjednoczonych, którzy szukają lokalizacji dla obiektów o mocy 800 MW, 1 GW i więcej. Polska znajduje się bardzo wysoko na ich liście. Widzą ogromną skalę inwestycji w sieci energetyczne, nowe linie przesyłowe i infrastrukturę. W wielu krajach te inwestycje zostały już zrealizowane. U nas dopiero powstają, ale to tworzy nowe możliwości. Dlatego myślę, że lata 2028-2030 będą dla Polski bardzo interesujące. Pojawi się wiele nowych projektów.

Piotr Wojciechowski Zgadzam się co do przyszłości, ale trzeba pamiętać, że duże kampusy AI powstają już dzisiaj w Finlandii, Norwegii, Portugalii czy we Włoszech. W krótkim terminie trudno będzie nam ich dogonić pod względem skali. Podobnie było z rozwojem chmury. Najpierw inwestycje trafiały do Europy Zachodniej, a dopiero później do Polski. Mam nadzieję, że tym razem ten proces będzie szybszy. 

Wojciech Karolczak Z perspektywy operatora faktycznie można powiedzieć, że Stany Zjednoczone są dziś przed nami, ale nie zapominajmy o Chinach, które również rozwijają się bardzo dynamicznie. Europa jest bardziej rozproszona i zróżnicowana. Czy musimy za wszelką cenę gonić Zachód? Moim zdaniem nie. Warto raczej wykorzystać przewagę, którą Polska budowała od początku lat 90. – zdolność do szybkiej adaptacji nowych technologii. To, co dla wielu krajów Europy Zachodniej było trudnym przejściem ze starych rozwiązań do nowych, u nas często stawało się standardem znacznie szybciej. Mamy jako społeczeństwo dużą zdolność przyswajania nowych rozwiązań. Ta otwartość przekłada się również na rozwój kompetencji inżynierskich i specjalistycznych. Mamy wielu ekspertów oraz firmy prowadzone przez Polaków, które odnoszą sukcesy na rynkach zachodnich. Dlatego nie postrzegam naszej sytuacji jako ciągłego nadrabiania zaległości. My już jesteśmy częścią tego rynku. Kluczowe jest raczej zrozumienie, że nie chodzi wyłącznie o przewagę technologiczną, ale o strategię budowania odporności i suwerenności państwa. Musimy być zdolni do samodzielnej realizacji takich projektów, jednocześnie czerpiąc wzorce od najlepszych. Nie mamy powodów do kompleksów. Powinniśmy rozwijać umiejętność współpracy i rozmowy z największymi graczami rynku. To jest dziś najważniejsze wyzwanie.

Marek Piwoni Kolejną istotną inicjatywą jest CADA – Cloud and AI Development Act, której projekt został niedawno ogłoszony na poziomie Unii Europejskiej. Jego celem jest przyspieszenie rozwoju infrastruktury obliczeniowej w Europie. Europa zaczyna dostrzegać skalę przewagi Stanów Zjednoczonych w obszarze mocy obliczeniowych. Projekt zakłada nawet potrojenie tych mocy w ciągu najbliższych 5-7 lat. Jednym z oczekiwanych efektów jest większe geograficzne rozproszenie infrastruktury obliczeniowej w Europie. Dotychczas większość inwestycji skupiała się wokół takich lokalizacji jak Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż czy Dublin. Tymczasem AI zmienia sposób myślenia o lokalizacji infrastruktury. Przykładowo, proces trenowania modeli AI nie jest szczególnie wrażliwy na opóźnienia sieciowe. Oznacza to, że ogromne centra obliczeniowe mogą być budowane tam, gdzie dostępna jest energia, a niekoniecznie w największych hubach telekomunikacyjnych. Polska jest szeroko postrzegana jako jeden z krajów o szczególnym potencjale rozwoju w tym zakresie.

uczestnicy debaty crn podczas dyskusji