Pojawiają się śmiałe teorie, że jeżeli zaczynają się wysycać najbardziej chłonne do tej pory w Europie rynki, czyli FLAPD (Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin) to Polska może stać się bardzo atrakcyjnym celem inwestycji w centra danych. Czy to uzasadniona teza? 

Paweł Olszynka Polski rynek jest atrakcyjny, a jednocześnie nie jest jeszcze dojrzały. Znajdujemy się obecnie na kolejnym etapie jego rozwoju, po tym, jak kilkanaście lat temu nastąpiła fala inwestycji napędzanych środkami unijnymi. Powstały wówczas w całym kraju ośrodki data center o różnej skali i przeznaczeniu, budowane przez rozmaite podmioty. Z czasem rynek trochę wyhamował, kiedy okazało się, że detaliczny popyt tworzony przez przedsiębiorstwa jest ograniczony i nie skaluje się. Obecnie jednak, od mniej dwóch lat, mamy nowe spojrzenie na Polskę jako na taki regionalny hub data center. To przede wszystkim efekt ekspansji hiperskalerów, w tym ulokowania w Polsce regionu chmurowego Microsoftu. Może jeszcze nie mamy tej skali, co wspomniane rynki FLAPD, ale stanowimy dla nich bardzo ciekawą alternatywę. Taką, która ma też wymiar hurtowy, co pozwala na przeskalowanie naszego rynku w rozumieniu MW mocy.

A jak szybko może teraz rosnąć polski rynek? Jak wygląda to z perspektywy tych segmentów branży data center, w jakich Państwo działacie?

Paweł Olszynka Według najświeższych danych mieliśmy na koniec 2024 roku przeszło 200 MW mocy na rynku data center w Polsce. Co więcej, już teraz można mówić, że zupełnie realne staje się potrojenie tego poziomu w perspektywie pięciu lat i nie jest to scenariusz hurraoptymistyczny. Na tym ożywieniu korzysta również rynek detaliczny, gdzie rośnie zainteresowanie inwestycjami w mniejsze, lokalne obiekty. Owszem, rozwija się chmura, ale firmy myślą o podejściu hybrydowym, więc przybywa też projektów o mniejszej skali. A więc nie jest tak, że duże hiperskalowe inwestycje hurtowe zabijają rynek detaliczny. Wręcz przeciwnie, spływają do mnie informacje od integratorów zajmujących się edge computingiem, docierających do klientów korzystających z własnych serwerowni. Tacy klienci mają jakieś disaster recovery, bądź inne usługi chmurowe w zewnętrznych ośrodkach, a jednocześnie nie rezygnują ze swoich środowisk.

Sławomir Koszołko Także z punktu widzenia operatora i osoby, która już ponad 20 lat patrzy na rynek data center w kontekście prowadzenia biznesu, dołożę to tego trochę przemyśleń z własnej perspektywy. Przede wszystkim my nie dogonimy FLAPD w żadnym rozsądnym w horyzoncie czasowym. Te rynki wciąż rosną, pomimo tego, że mają już nawet po 1,5 GW mocy. Jednak, gdy popatrzeć na Polskę, to jest już ona na poziomie tzw. Tier 2, czyli to taka mocna druga liga, i to szybko rosnąca. Dlatego Warszawa jest wymieniana w jednym rzędzie z Mediolanem, Madrytem czy Berlinem. Odrębny przypadek stanowi Skandynawia, gdzie panują specyficzne warunki, w tym chłodny klimat, zielona energia i dużo wolnego, taniego prądu. 

Paweł Olszynka Żeby jeszcze lepiej wyobrazić sobie potencjał polskiego rynku, warto podkreślić, że cały nasz region to obecnie około 600 MW, z czego – jak już wspomniałem – na Polskę przypada około 200 MW. A zatem Polska to jedna trzecia naszego regionu Europy, przy czym nasz udział będzie się nadal zwiększać.

Sławomir Koszołko Największą różnicę na każdym rynku robią hiperskalerzy, bo oni działają w skali dziesiątek MW. Co ciekawe, na południe od Polski, z wyjątkiem Grecji, Warszawa jest jedynym rynkiem hiperskalerskim, a jednocześnie Polska rośnie nie tylko z powodu największych operatorów, bo pojawili się u nas też mniejsi gracze chmurowi oraz firmy, które potrzebują mocy na poziomie do 1 MW. Przykładowo, w przypadku dużego banku mówimy o 0,5-1 MW mocy. A żeby pokazać potencjał wzrostu naszego rynku wspomnę, że kampus, który Atman w tej chwili buduje, był projektowany na poziomie 43 MW, a już w tej chwili wiemy, że będzie to bliżej 60 MW.

Małgorzata Kasperska W Polsce mamy godną reprezentację firm, które napędzają zapotrzebowanie na chmurę. Działa tutaj Google Cloud, jak też Microsoft Azure, przy czym lokalne oddziały obu tych korporacji odpowiadają za całą centralną Europę. Ponadto jest też oczywiście AWS. W zasadzie zatem wszyscy kluczowi globalni gracze, których moglibyśmy u nas oczekiwać, już tutaj funkcjonują. Patrząc na doświadczenia z innych krajów, może to nawet lepiej, że u nas ten wzrost nie jest tak gwałtowny .  Należy bowiem wziąć pod uwagę to, w jakim tempie jesteśmy w stanie – jako dostawcy, lokalni wykonawcy i podwykonawcy – obsługiwać gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na  centra danych. Cały nasz ekosystem miałby nie lada wyzwanie, gdyby nagle na polskim rynku pojawiło się zapotrzebowanie na kolejne 100 MW, bo zasoby wykonawcze czy serwisowe nie byłyby w stanie tego w krótkim czasie obsłużyć.

Krystian Pypłacz A ja bym sobie życzył, żebyśmy byli w stanie rosnąć 100 MW w każdym roku, bo dla Schneidera, Vertiva czy innych dostawców jest bez znaczenia, czy będą dostarczać swoje rozwiązania do Frankfurtu czy do Warszawy. Cieszę się, że mamy obecnie bardzo dobry okres na polskim rynku data center, a perspektywa trzykrotnego wzrostu brzmi wyjątkowo atrakcyjnie. I nawet, jeśli nasz potencjał rynkowy to obecnie jeden kampus we Frankfurcie, powinniśmy wykorzystać nasze szanse na polskim rynku maksymalnie, jak się da. Obsłużmy lokalny popyt zanim przeniesie się do Czech czy do Skandynawii, gdzie jest tania, zielona energia.

Małgorzata Kasperska Prawdę mówiąc, my nie musimy gonić rynków FLAPD, ponieważ nie stanowimy dla nich konkurencji. Ponadto oni mają swoje problemy – wysycone sieci przesyłowe, jak też problemy z dostępnością terenu. Poza tym niektóre kraje europejskie borykają się z większymi barierami administracyjnymi niż w Polsce. Kraje, które są energetycznie bardzo zielone, takie jak Skandynawia, muszą liczyć się z ruchami ekologicznymi, które blokują wiele inicjatyw. Polska natomiast nie ma kłopotu z wysyconymi sieciami przesyłowymi. Przy tym dysponujemy bardzo rozległą siecią ciepłowniczą, która daje bardzo duży potencjał do wzrostu centrów danych. Nadto  mamy najlepsze warunki klimatyczne zaraz po Skandynawii. Dają nam one przewagę w postaci bardzo niskiego współczynnika PUE, czyli dużej efektywności energetycznej.

Wojciech Karolczak To jak może rosnąc polski rynek, jesteśmy chyba, jako Budimex, najlepszym przykładem. Jeszcze niedawno branża ta opanowana była przez firmy wyspecjalizowane w tej dziedzinie. Niesamowicie szybki postęp technologiczny, który niejako wymusza dla zaspokojenia popytu, udział nowych graczy, otwiera nowe perspektywy rozwoju. To dobrze, bo im więcej graczy tym rynek jest bardziej liberalny.

Na nasze grono składają się przedstawiciele praktycznie każdej strony polskiego rynku data center. Czy każdy z Was postrzega ten czas jako wyjątkowy dla branży, w którym będą się pojawiać nowi gracze?

Krystian Pypłacz Pewnych rzeczy nie przeskoczymy i chociaż nie dogonimy FLAPD, to we wspomnianym obszarze Tier 2 też są różne prędkości. Jeśli popatrzymy na Madryt czy Mediolan, te rynki rosną dwa razy szybciej niż Warszawa. Podobnie Berlin. I to nawet pomimo tego, że koszty tamtejszych specjalistów są dużo wyższe niż u nas. Z drugiej strony niższe koszty personalne stanowią o naszej przewadze. Pozostaje pytanie, czy odpowiednio zarządzimy rosnącą liczbą inwestycji budowlanych.

Wojciech Karolczak Z punktu widzenia organizacji, która jest największą firmą budowlaną na rynku, która posiada zaplecze technologiczne oraz know how, najbliższy czas jest bardzo obiecujący. Poza tym Budimex jest częścią Grupy Ferrovial, co powoduje że razem jesteśmy gotowi do realizacji wymagających projektów.. I teraz, w odniesieniu do Tier 1 oraz Tier 2, to w zasadzie nie stosujemy już tej gradacji. Raczej mówimy o tym, że są rynki, które funkcjonowały jako pierwsze i są najbardziej zaawansowane, jak też są rynki, które się rozwijają, w tym Warszawa, która ma dzisiaj swoje pięć minut, żeby w tej branży na poważnie zaistnieć. Dlatego też została podjęta decyzja, że jako generalny wykonawca chcemy brać czynny udział w kreowaniu rynku data center.

Sławomir Koszołko Jesteście jednym z przykładów większej liczby firm deweloperskich, które wchodzą na ten „gorący” rynek. Obecnie wszyscy chcą działać na rynku centrum danych. Jaka jest w tym kontekście strategia Budimexu? Pytam, bo generalnie na świecie te firmy deweloperskie, które wcześniej nie były operatorami centrum danych, w wielu przypadkach tymi operatorami się nie stają. Zamiast tego robią tak zwane Powered Shell, czyli nie chodzi im tylko o samą budowę, ale mając działkę i moc, budują „skorupę”, po czym do tej skorupy wchodzi operator centrum danych. Ten model jeszcze w Polsce nie zaistniał, zapytam więc wprost, czy chcecie budować Powered Shell, czy jednak chcecie być operatorem centrum danych?

Wojciech Karolczak Odpowiem trochę politycznie, ponieważ jest za wcześnie ta jednoznaczne konkluzje. Znamy trendy rynkowe i wiemy jak one funkcjonują. Jednocześnie jesteśmy świadomi swojej siły i przewag jakie możemy dostarczyć na rynek. Czas pokaże w jakim kierunku rozwiną się nasze kompetencje. Myślę, że dzisiaj, biorąc pod uwagę stabilizowanie rynku DC w Polsce, Budimex może być postrzegany z jednej strony jako partner z drugiej jako nowy gracz. Dobrym przykładem zmiany postrzegania nas na jako partnera jest zaproszenie do udziału w inicjatywie PLDCA. To miłe.

Krystian Pypłacz Jak widać, każdy uważnie obserwuje, także w branży real estate, ten wielki ruch i wzrost na rynku data center. Za decyzją o wejściu w ten biznes musi stać również doświadczenie w zarządzaniu centrami danych. Współpraca z największymi klientami wymaga nie tylko uzyskania licznych certyfikatów dotyczących części operacyjnej, ale również dostosowania się do ich rygorystycznych standardów i procedur korporacyjnych. To nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Gerard Dermont Kluczowe pytanie brzmi: jak pozyskać klienta? O końcowego użytkownika data center wbrew pozorom wcale nie jest łatwo. Największe serwerownie budowane są dla relatywnie niewielkiej grupy firm globalnych, które inwestują z różną dynamiką na poszczególnych rynkach. Cieszymy się, że te globalne firmy są obecne w Polsce, ale nie jest to jeszcze skala inwestycji, którą widzimy np. w Niemczech. Kolejnym aspektem jest rozwój sztucznej inteligencji, która wymaga nowych rozwiązań technicznych w zakresie chłodzenia i zasilania. Powoduje to konieczność przeprojektowania obiektów centrów danych w celu spełnienia nowych wymagań, wyhamowując rozpoczęte już procesy inwestycyjne.

Wojciech Karolczak To zależy od tego, w kierunku jakich klientów końcowych się pozycjonujemy. Czy mówimy jedynie o hiperskalerach, czy też o innych klientach, także w kontekście AI, które według mnie wytworzy nowe podejście do budowy DC, w kierunku tzw. fabryk IA.  W Budimexie kładziemy nacisk na ścisłą współpracę z naszym inwestorem strategicznym. Widzimy jak rynek hiszpański się rozwija, chcemy również brać udział w tym rozwoju.

Krystian Pypłacz Swoją drogą fakt, że mamy takie firmy jak Budimex czy jego konkurencja, to szansa dla polskiego rynku. Tego rodzaju podmioty są bowiem w stanie wybudować obiekt data center w ciągu 18-24 miesięcy. Mamy takie kompetencje i dlatego polskie firmy nierzadko budują serwerownie chociażby w Niemczech. Dlatego nie podzielam obaw, że nie nadążymy za popytem.