Czego boi się Trump?
Konflikt handlowy między Ameryką a Chinami coraz bardziej się nasila. Jest to szczególnie widoczne w branży nowych technologii, czyli jednej z kluczowych branż, które napędzają gospodarkę. Czy dążymy do deglobalizacji?
Paweł Pilarczyk
Przez ostatnich kilkadziesiąt lat dominującym mocarstwem na świecie były Stany Zjednoczone – potęga nie tylko militarna, ale także technologiczna. To tam powstała większość współcześnie stosowanych technologii. Amerykańscy inżynierowie i naukowcy odpowiadali w największej mierze za rozwój komputerów i powiązanych z nimi rozwiązań. Reszta świata była dotąd mocno w tyle za USA.
Azja, z racji taniej siły roboczej, stała się zapleczem produkcyjnym dla amerykańskich technologii. Europa została głównie nabywcą rozwiązań amerykańskich, produkowanych w Azji. Amerykanie byli głównym beneficjentem i rozdawali karty. Ale Azjaci, do pewnego czasu Japończycy, a potem, do dziś, Chińczycy, postanowili wykorzystać daną im szansę. Skrupulatnie podglądali amerykańskie wynalazki i uczyli się, jak je kopiować i udoskonalać. Nierzadko łamiąc przy tym prawa autorskie i patentowe, kopiowali przekazywane im pomysły i produkowali urządzenia o teoretycznie podobnych możliwościach i zastosowaniach. Na początku szło im to bardzo mizernie, chińskie produkty były niskiej jakości, bardzo awaryjne, a często w ogóle nie działały. Tak ukuło się przekonanie, że w dalekiej Azji powstaje tylko „chińska tandeta” albo „marne podróbki”.
Ale na tej „chińskiej tandecie” Azjaci dorobili się niemałych pieniędzy. Zaczęli coraz więcej inwestować w badania i rozwój, stać ich było na zatrzymanie chińskich naukowców i zniechęcenie ich do emigracji zarobkowej do USA. Zarobione pieniądze zainwestowali w modernizację fabryk i realizowanie własnych pomysłów. Szybko nadgonili i – w bardzo wielu obszarach – przegonili resztę świata.
Pierwszą technologią, którą Chińczykom udało się opanować lepiej niż Amerykanom czy Europejczykom, jest 5G. To strategiczna technologia dla całej gospodarki, która znajdzie zastosowanie w niezliczonych obszarach. Nie tylko w komunikacji i sieciach komputerowych, ale także motoryzacji, przemyśle, medycynie, produkcji, edukacji, Internecie rzeczy. 5G będzie wszędzie. Lider w rozwoju tej technologii będzie rządził światem. I to głównie ta technologia jest solą w oku Amerykanów, a szczególnie DonaldaTrumpa, który panicznie boi się Chin.
Jak najłatwiej zniechęcić świat do korzystania z chińskiej infrastruktury 5G? Wystarczy ogłosić, że „Chiny szpiegują i inwigilują!”. Co z tego, że nie ma na to żadnych dowodów, a Chińczycy oferują chętnym wgląd w projekty i kody źródłowe swoich technologii 5G? Ważne, że politycy takie hasło kupią. A że Amerykanie sami szpiegują i podsłuchują na potęgę, co wykazał Snowden? Ale przecież Amerykanom wolno! Donald Trump w obawach przed dominacją technologiczną Państwa Środka blokuje już nie tylko 5G. Blokuje też producentów smartfonów, komunikatorów czy serwisów społecznościowych. Planuje przeniesienie produkcji elektroniki na teren Stanów Zjednoczonych. A to już prosta droga do deglobalizacji i, co za tym idzie, podziału świata na trzy części: dawne mocarstwo – Stany Zjednoczone, nowe mocarstwo – Chiny oraz… reszta świata, w tym Europa, gdzieś po cichu zdana na łaskę dwóch rozgrywających. To bardzo zła droga, ale są jeszcze szanse by z niej zawrócić. Mam na myśli listopadowe wybory w USA, podczas których być może Trumpa uda się odsunąć od władzy i przywrócić na świecie równowagę oraz uczciwą konkurencję, której głównym beneficjentem będzie konsument.
Autor jest redaktorem naczelnym ITbiznes.pl
Podobne wywiady i felietony
Amerykański sen o smartfonie
Donald Trump zaprasza producentów różnorakich dóbr do USA, kusząc ich wizją przemysłowego renesansu i uniezależnienia się od Chin. Pozostaje pytanie, czy wypracowane przez dekady realia globalnej produkcji pozwolą Ameryce na powrót do roli fabryki świata.
„Trumpolina” inwestycji
Polska branża IT może skorzystać na prezydenturze Donalda Trumpa, na co wskazuje pierwsza kadencja tego polityka, która zbiegła się ze skokowym wzrostem inwestycji amerykańskich w Polsce.
Donald i Elon
Prezydentura Donalda Trumpa wstrząśnie światową gospodarką, a związane z tym „ruchy sejsmiczne” dotrą też do świata nowych technologii.
