Cooka taniec na linie
Tim Cook potwierdził zwiększenie inwestycji Apple’a w Chinach, pomimo napięć na linii USA–Chiny. Decyzja potwierdza strategiczne znaczenie największego rynku azjatyckiego dla giganta z Cupertino, nawet w dobie protekcjonizmu i presji ze strony administracji Donalda Trumpa.
Balansowanie między dwoma mocarstwami nie jest łatwe.
Podczas październikowego spotkania z chińskim ministrem przemysłu Li Lechengiem w Pekinie, Tim Cook zapewnił, że Apple będzie kontynuować rozwój działalności w Chinach. Choć szczegóły finansowe nie zostały ujawnione, chińskie władze potwierdziły, że rozmowy dotyczyły dalszej współpracy z lokalnymi dostawcami oraz rozbudowy obecności Apple w Państwie Środka.
„Chiny liczą, że Apple będzie dalej eksplorować potencjał lokalnego rynku i rozwijać się razem z chińskimi partnerami” – stwierdził minister Li, podkreślając, że rząd nadal tworzy przyjazne warunki dla zagranicznych firm. Ta deklaracja nie jest przypadkowa – w marcu 2025 r. Apple uruchomił fundusz energetyki odnawialnej w Chinach o wartości 720 mln juanów (ok. 101 mln dol.), co jest częścią szerszej strategii „in China, for China”, czyli dostosowania lokalnej produkcji i usług do potrzeb chińskich konsumentów.
Sprzedaż iPhone’ów w Chinach
Według najnowszych danych firmy analitycznej IDC, w trzecim kwartale 2025 r. Apple sprzedał w Chinach 10,8 mln smartfonów, co oznacza wzrost o 0,6 proc. rok do roku. W kontekście ogólnego spadku popytu na smartfony w Chinach, Apple okazał się jedynym z trzech największych producentów, który zanotował jakikolwiek wzrost – przypisywany głównie premierze serii iPhone 17. Dodatkowo, 14 października 2025 r. Apple ogłosił, że iPhone Air (nowy model z obsługą eSIM) będzie dostępny do wstępnych zamówień w Chinach, po uzyskaniu zgody chińskiego ministerstwa na integrację z lokalnymi operatorami telekomunikacyjnymi.
Choć Apple rozwija działalność w Chinach, nie zapomina o presji ze strony amerykańskiej administracji. W sierpniu 2025 r. Tim Cook wręczył prezydentowi Donaldowi Trumpowi specjalnie wykonaną tablicę z podziękowaniami za program „American Manufacturing”, przy okazji deklarując dodatkowe 100 mld dol. inwestycji w produkcję w USA.
To balansowanie między dwoma światowymi mocarstwami nie jest łatwe. Jak zauważają eksperci, firmy amerykańskie obawiają się zarówno represji ze strony Białego Domu za „zbyt bliską współpracę z Chinami”, jak i utraty zaufania w Pekinie, gdzie od lat budują wizerunek lojalnych partnerów lokalnych. Jak powiedział Xie Feng, ambasador Chin w USA: „Amerykańskie korporacje są dziś stabilizatorem stosunków chińsko-amerykańskich”.
Apple wciąż uzależniony
Pomimo prób dywersyfikacji produkcji, między innymi poprzez przenoszenie części montażu do Indii, Chiny pozostają kluczowym ogniwem łańcucha dostaw Apple’a. Tego samego tygodnia, w którym Cook odwiedzał Pekin, Sabih Khan – dyrektor operacyjny Apple’a – spotkał się z przedstawicielami Lens Technology, chińskiego dostawcy szkła do iPhone’ów i Apple Watch, z którym Apple współpracuje od 19 lat. Strategia Apple’a polega na elastycznej obecności globalnej: inwestycje w USA zadowalają polityków w Waszyngtonie, a rozwój w Chinach gwarantuje dostęp do rynku, infrastruktury i talentów. W obliczu długotrwałego konfliktu USA–Chiny, taki podejście może okazać się jedyną drogą do utrzymania stabilności biznesowej.
Podobne wywiady i felietony
10 obserwacji z wyjazdu do Chin
Chińczycy czują, że będą mieli przez najbliższe lata spore problemy, ale długoterminowo są pewni swego.
Altruizm narodowy
Chiny wyskoczyły z produktem, który może zagrozić Japończykom, Koreańczykom, Niemcom, Amerykanom... My, Polacy, kierujemy się zupełnie inną hierarchią.
Czas przewartościować myślenie o Chinach
Chiny to już nie tylko globalna potęga gospodarcza, ale również technologiczna i innowacyjna. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że już nie potrzebują szeroko rozumianego „Zachodu”. Pod naszym nosem zbudowali u siebie swoją Europę, a nawet resztę świata.

Leszek Ślazyk