Co chmura ma wspólnego ze starymi pecetami?
Poniżej artykuł z serii prywatnych. Nie reprezentuję tutaj żadnego stanowiska jakiejkolwiek firmy i wszelkie podobieństwa są przypadkowe.
Ważne będzie optymalne wykorzystanie transferu wiedzy od partnera, który nie może już być prostym outsourcerem. Partnerstwo to partnerstwo w biznesie.
Dziesięć lat później
Nastaje epoka chmury. Na rynku znowu mamy „stado” wiodących lokalnych dostawców, którzy mają lokalne data center, kilka hostów wirtualizacji, a w tle Kazia i Józka, którzy są całym R&D i wdrażają to, co przeczytają na blogach (roadmapa? a co to jest?). Co ciekawe, pojawiła się grupa vendorów chmurowych zza wschodniej granicy, którzy marketingowo całkiem szeroko rozwijają skrzydła. Mamy analogiczną grupę dostawców wiodących chmur zachodnich. Najwięksi vendorzy krok po kroku rozwijają się i zabierają rynek tym mniejszym.
To czas administracji infrastrukturą (mimo że automatyzacja zbliża się wielkimi krokami), usług Managed OS (cokolwiek to znaczy), SLA liczonego jako czas od tego, kiedy sam wykryjesz usterkę. No i body leasing, czyli takie jakby naprawianie auta w trybie: „stawka godzinowa to 300 zł, ale nie powiem, ile to będzie kosztować, bo nie wiem ile czasu to zajmie”. Prawdziwym królem jest często doradca w obszarze infrastruktury – podpowie, jaki VM w chmurze, jaki storage, ile IOPS… Patrzymy przy tym na usługi chmurowe jak na ziemniaki: 100 proc. waży cena i nieważne, w jaki sposób będzie wspierał nas ten czy inny partner („zaoszczędziliśmy 123,60 zł miesięcznie wybierając najtańszą ofertę!”). Z kolei handlowcy u dostawcy pracują zgodnie z zasadą: „niech Pan wyśle do nas Excela z obecnymi zasobami to wycenimy to w chmurze”. Po co to klientowi? To bez znaczenia, jak klient zechce, to spoko, zrobimy mu „ładną” wycenę.
Konsumeryzacja chmury za rogiem
Historia lubi się powtarzać. Wiadomo więc, że znowu ważne będzie to, jak nasz partner może wspierać nasze procesy biznesowe i rozwój towarzyszących temu celowi technologii. Infrastruktura to rzecz wtórna. Systemy mają po prostu działać. Jeżeli istnieją gotowe rozwiązania, to ich rozwój technologiczny w dobie AI jest znacznie szybszy niż rozwiązań customowych (duzi vendorzy inwestują w jeden tego rodzaju projekt więcej niż wynoszą przychody całego polskiego rynku). Ważne będzie poza tym optymalne wykorzystanie transferu wiedzy od partnera, który nie może już być prostym outsourcerem. Partnerstwo to partnerstwo w biznesie.
Gotowe rozwiązania w 90 proc. pokrywają nasze potrzeby, a większość firm i tak wykorzystuje je w 1/3. Proste zadania są automatyzowane, a AI jest lepsze w wykrywaniu anomalii niż człowiek. Biznes, jakim jest sprzedaż produktów IT, nie jest już unikalny – są ich tysiące na świecie i w modelu PaaS/SaaS klienci mogą korzystać w ramach swoich najlepszych praktyk. Zaczynają rozumieć całościowe TCO, uświadamiając sobie, że cena jednostkowa to nie wszystko. Chcą mieć gotowe, kompleksowe, dobre rozwiązania i gwarancję rozwoju.
Piotr Podlawski Autor pełni funkcję Head of Microsoft Cloud Services w Hostersach i jest współtwórcą Federacji Cloud.
Podobne wywiady i felietony
Czy chmura naprawdę tanieje?
Średnio 27 do 32 proc. wydatków chmurowych to marnotrawstwo. To tak, jakby zamówić pizzę, zjeść trzy czwarte, a resztę spalić w piecu. I robić tak codziennie.
Uwolnić chmurę
Wszystko zaczyna się zwykle od niewinnego pytania do dostawcy: „A na jakich warunkach będziemy korzystać z chmury, w której jest umieszczone środowisko produkcyjne systemu?”.
Cywilizacja na technologicznym roller coasterze
Firmy technologiczne powinny zacząć myśleć o sobie jako o instytucjach zaufania publicznego.
