Rozmowa ze startupowcem, byłym konsultantem w jednej z firm tzw. wielkiej czwórki: „Wiesz co Rafał, my to właściwie na niczym się nie znaliśmy tak naprawdę. W tym miesiącu robisz w bankowości, w następnym w firmie produkcyjnej, potem jakieś usługi i tak dalej – ciągłe zmiany. Ale jest jedna rzecz, w której byliśmy dobrzy – dowoziliśmy, choćby nie wiem co przyszło nam robić. U nas nie ma, że coś zabrnęło w ślepą uliczkę albo rozeszło się po kościach. Jest zadanie, musi być realizacja. I nie ma, że trudne. Nikogo nie obchodzi co ci w międzyczasie wyskoczyło (a zawsze wyskakuje), nie ma usprawiedliwiania się, dlaczego czegoś się nie udało zrobić”.

„Do or do not. There is no try” – jak powiedział mistrz Yoda. I taka jest prozaiczna prawda – jako głównodowodzący w określonym projekcie (i nieważne czy jesteś w danym kontekście pracodawcą czy pracownikiem) możesz mieć wiedzę jak coś zrobić, możesz mieć narzędzia, sprzyjające okoliczności, pieniądze… ale koniec końców liczy się tylko to, czy tę najtrudniejszą robotę zrobiłeś. Zakończyłeś. Odhaczyłeś. Musisz być jak operator GROM-u, który w 15 minut zdobywa platformę wiertniczą, a nie jak amator, który jedzie w las popykać w paintballa. Chirurgiczna robota – szybko, sprawnie i bezszelestnie – zamiast ociągania, bieganiny, śmichów-chichów i wywrotek na prostej. I tak codziennie. Brzmi niby trywialnie, ale to naprawdę unikalna umiejętność, niezależna od tych branżowych. W dużej mierze jest pochodną cech charakteru, ale nawet urodzony „doer” musi się nieźle nagimnastykować żeby wykonać coś niewdzięcznego.

I teraz najważniejsze: łatwo, zbyt łatwo pomylić powyższe z tzw. ciężką pracą od rana do wieczora – ślęczeniem przy komputerze, nad dziesiątkami maili, odbywaniem spotkania za spotkaniem i byciem w ciągłym niedoczasie. Nie, nie o to chodzi. Mówiąc brutalnie szczerze – każdy głupi potrafi pracować po 12 godzin, nie zaimponujesz tym nikomu. Szacunek wzbudzisz natomiast zabierając się bez szemrania za to, co trudne i nieprzyjemne. Czego nikt nie chciał tknąć, a trzeba. Czego nie da się zdelegować. Dźwigając z podłogi to, czego nikt nie był w stanie podnieść. Rzecz niewygodną, niełatwą, często w beznadziejnym stanie. To dopiero wyczyn. Dobrych zawodników poznaje się nie po tym jak ciężko pracują (w sensie czasu), ale jak bardzo czarną robotę odwalają na co dzień.

Więcej na ten temat w styczniowym numerze, w dziale Centrum Wiedzy Menedżera. Szukaj artykułu pt.: Pracuj mądrzej, a nie więcej, czyli pochwała „lenistwa”.  

Rafał Agnieszczak  

Jeden z pierwszych polskich przedsiębiorców e-commerce, twórca portali Fotka.pl, Świstak.pl, Furgonetka.pl, a także Finansowo.pl. Wcześniej był m.in. menedżerem ds. treści w Ahoj.pl. Ukończył Szkołę Główną Handlową na kierunku zarządzanie i marketing. Pierwszy milion złotych zarobił w wieku 25 lat, ale – jak sam podkreśla – nie czuje się człowiekiem sukcesu.