Awansowaliśmy świetnego specjalistę na managera. Po krótkim czasie okazało się, że kompletnie się do tego nie nadaje. Został zdegradowany na własne życzenie, dzięki czemu w końcu po długim okresie poczuł się… szczęśliwy i spełniony w swojej roli. Człowiek ten już od pewnego czasu bił się z myślami, co powinien zrobić dalej. Komunikował to otwarcie. Widzieliśmy, że jako specjalista nie może zrobić więcej. Zarabiał bardzo dobrze jak na swoje stanowisko, wywiązywał się z zadań, jednak miał potrzebę rozwoju, którą ciężko było zaspokoić dodatkowymi działaniami. Pomimo tego, że nigdy nie zarządzał ludźmi, był gotowy na ten krok. Skoro doskonale zna swój obszar, to równie dobrze może przecież nadzorować pracę innych osób – tak przynajmniej uważał.

Patrząc na styl pracy, kompetencje i charakter, mieliśmy pewne wątpliwości, jednak zatrzymywanie kogoś na siłę w miejscu zwykle się nie sprawdza, a to był naturalny kierunek rozwoju. Zgodziliśmy się, ustaliliśmy warunki i rozpoczęliśmy wspólnie nowy rozdział. Entuzjazm specjalisty trwał niezwykle krótko. Od początku widoczne były trudności we współpracy z zespołem. Wkurzało go to, że ludzie go nie słuchali, że nie pracowali tak jak on, że nie spełniali jego oczekiwań. Frustracja przeradzała się w konflikty, a te z kolei w brak skupienia. Konsekwencją były błędy, które odczuwał nie tylko zespół, ale i cała firma. Początkowo zrzucaliśmy to na pewien szok związany z diametralną zmianą roli, zaproponowaliśmy wsparcie w różnych formach, jednak nic nie przynosiło efektu.

Po serii niepowodzeń, przytłoczony propozycją manager zaproponował, by z powrotem zdegradować go do roli specjalisty. Nie przeszkadzał mu powrót do niższej płacy, chciał wrócić do tego, w czym czuł się dobry. Zgodziliśmy się.

Najciekawszy w tym wszystkim był efekt. Krótka przygoda z zarządzaniem uświadomiła mu, że to kompletnie nie jest kierunek dla niego. Nie chce odpowiedzialności, problemów czy wyzwań związanych z zespołem. To, że tego spróbował, paradoksalnie spowodowało, że znów czuł się spełniony i szczęśliwy na swojej pozycji. Zniknęło parcie na zmianę i myślenie, co byłoby gdyby. To przyniosło ulgę i pozwoliło przez lata cieszyć się z wykonywanej pracy.

Kierując własnym losem, czasem warto spróbować nowych rzeczy choćby po to, by przekonać się, że nie są one dla nas. Z kolei zarządzając ludźmi, warto czasem pozwolić na taki ruch, nawet jeśli uważamy, że to błąd. Zaspokojenie ciekawości i wyciągnięcie odpowiednich wniosków może przynieść ogromną wartość i paradoksalnie mnóstwo satysfakcji.

Szymon Janiak Szymon Janiak  

Autor jest współtwórcą i partnerem zarządzającym funduszu venture capital Czysta3.vc