W tych zasadach zabrakło też zasad transkrypcji terminów angielskich wprost do pisowni i wymowy polskiej. I tak brakuje podstaw ortograficznych, chociażby dla:

  • event – czy dalej ma być pisany po angielsku, ale wtedy jaka jest jego wymowa [ewent, a może iwent], bo też iwent już pojawia za zgodą językoznawców;
  • e-mail, mail – czy rzeczywiście do tego mamy się przyzwyczaić i co z wymową [emajl, imajl, majl, mejl], a wtedy lepiej pisać po prostu mejl (RJP w 2002 r. podjęło uchwałę o używaniu terminu e-mail oraz potocznie mejl, ale w roku 2023 RJP nie chciało wspomóc uchwałą powszechnego używania terminu mejl, zrzucając odpowiedzialność na uzus);
  • phishing, smishing, spoofing – czy tak mamy dalej z tym funkcjonować, gdy ci najbardziej podatni na takie szalbierstwa nie rozumieją tych słów, bo też kto wie co to znaczy: może warto to przynajmniej spolszczyć: phiszing, smiszing, spufing, albo jednak wprowadzić tłumaczenie na polski – łowienie mejlami, esemesami albo szalbierstwo mejlowe, esemesowe, itp.;
  • ransomware – podobnie, daliśmy sobie radę z hardware, software, a nie możemy z ransomware – a to przecież oprogramowanie dla okupu, jak porwanie dla okupu – o ileż bardziej zrozumiałe;
  • AI – gdyż obrażono się na SI, ale nie wiadomo jaka jest tego wymowa: [ai, ejaj, ajii, iaj] oraz jak to ewentualnie odmieniać, a może tworzyć przymiotnik aiowski, a może ajowski?;
  • clickbait – jak to czytać [klikbajt – bait to nie bajt a przynęta], a może po polsku – nęcenie klików przynętą?

Warto też przedyskutować brak odmiany nazwisk czy też nazw własnych, gdy są one jednocześnie odsyłaczem do innych postów lub stron. Wikipedia sobie z tym problemem poradziła – wpisuje się w tekst, nazwę, tę widoczną z odmianą oraz tę niewidoczną, będącą odsyłaczem. W postach już tego nie ma i treść wygląda jakoś dziwnie. A jakieś spójne zasady powinny być…

Dyskusji wymaga też pomijanie polskich znaków diakrytycznych w nazwiskach, nazwach w tych odsyłaczach oraz w nazwach adresów mejlowych. Czy mamy zrobić wyłom i zrezygnować z tych znaków, czy też zacząć ich używać?

Poza tym dobrze by było zrobić porządek z myślnikiem, pauzą, półpauzą, łącznikiem i dywizem. W omawianych zasadach myślnikiem nazwano znak pauzy, czyli skróconej kreski dotychczasowego myślnika: —, przy czym ten myślnik (pauzę) wstawiamy ze spacją przed i po nim. Z kolei łącznik (dywiz) – służy do łączenia wyrazów. I tu przerwę, bo w informatyce mamy standard Unicode, ISO-8859–15 z bogatszym zestawem tych poziomych kreseczek. Warto się w tym rozeznać, bo też mamy tutaj w praktyce spory bałagan.

Jest jeszcze problem braku polskiego jednoznacznego nazewnictwa kilku znaków specjalnych:

@ – [ang. at] z oficjalną nazwą „handlowe przy”, a potocznie zwane małpą, małpką, co wzbudza uśmiech: listy@prezydent.pl [listy małpa prezydent kropka pl]; może warto poszukać bardziej nobliwej nazwy, np. „atka” (tak mówili zecerzy) lub „afa” (małpka po śląsku);

# – [ang. hash] warto wzmocnić nazwę „krzyżyk” szczególnie używany w zapisach nut w muzyce, gdy informatycy wolą „hesz”;

/ i \ – [ang. slash, backslash] używane jako „slesz” i „bekslesz”, a mało znana jest nazwa „ukośnik” oraz „lewy ukośnik”;

| – [ang. pipe] po polsku „kreska pionowa”, ale może by się znalazło coś krótszego?;

^ – [ang. caret] po polsku „kareta” lub potocznie „daszek, dzióbek”, a jak powinno być?;

& – [ang. ampersand] po polsku „handlowe i”, „et” lub „etka”, a w informatyce jest operatorem konkatenacji.

Kto ma dokonać standaryzacji nazw? Czy Polski Komitet Normalizacyjny, a może jednak Rada Języka Polskiego, która się do tego nie kwapi.

I na koniec, w internecie jest wiele porad językowych, oczywiście według dotychczasowych zasad. Z czasem zaczną się pojawiać porady według nowych zasad – i tu powstaje pytanie, jak je odróżnić? Może RJP ustanowi jakiś znak, logo nowych zasad i go udostępni do oznaczania tych nowych porad. A starych lepiej nie wymazywać, bo dla porównania warto je też znać. I oczywisty kłopot i koszty będą z wymianą tablic placów, podwójnych nazw miejscowości oraz szyldów, że już o różnych drukach nie wspomnę. W systemach informacyjnych będzie łatwiej, ale ktoś to musi zrobić – pytanie za ile? Tłumacz Google’a oraz DeepL-a oraz generatywne transformery wstępnie przeszkolone będą musiały się doszkolić.

Ja już się zniechęciłem do walki o poprawną polszczyznę. Zostałem przez RJP pouczony co to jest uzus – utarty zwyczaj lub ustalona praktyka, wobec czego będę działał według własnego uzusu. A językoznawcy jedynie opisują (deskryptują) istniejące formy języka. Dlatego też w tytule mamy apdejt i będę pisać mejl, bitkojn oraz impreza, internet, windowsy, linuksy, wordy, toyoty, beemki, kije czy pesele małą literą i będę tworzyć nowe polskie pojęcia – bo kto mi zabroni? Kto ze mną, a kto przeciw? A póki co, tak na wszelki wypadek, wypisałem się z Zespołu Terminologii Informatycznej.

Wacław Iszkowski  

Autor w latach 1993–2016 był prezesem Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Pracował też w firmach: Oracle, DEC Polska, 2SI, EDS Poland, TP Internet. Obecnie jest senior konsultantem przemysłu teleinformatycznego.