Będąc zawiedzionym dotychczasowymi prognozami, postanowiłem wyjąć z szafy magiczną kulę i dodać do przewidywań na 2025 rok szczyptę własnych podejrzeń. Poniżej prezentuję to, co mi z tego wyszło.

Analityku, powiedz, po co nam to AI?  

W 2025 czeka nas więcej pracy nad wypracowywaniem przypadków użycia sztucznej inteligencji. Ależ odkrycie! Ale zwracam uwagę na jeden istotny przeskok. Organizacje przechodzą z myślenia w stylu „Shut Up & Take My Money” w kontekście implementacji rozwiązań opartych o AI do takiego swojskiego „powiedz kotku, co masz w środku”. Innymi słowy, po pierwszych eksperymentach, mniej lub bardziej udanych, zaczyna się liczenie pieniążków. Co to oznacza? Ano powrót do wypracowywania nie tylko wysokopoziomowej strategii, ale również konkretnych „business case”, których weryfikacja będzie podstawą do dalszych inwestycji. Ba, powstają do tego już nawet całe frameworki, do czego w przyszłości chętnie nawiążę.

Agile nie upada – to teraz coś nowego

W 2024 r. często powtarzane było hasło „Agile is dead” (żeby nie było, brali w tym udział, być może nawet główny, reprezentanci zwinnego biznesu). Kilka razy przeczytałem też, że nie udało się zebrać (po raz pierwszy w historii!), grupy chętnych na jakieś sztandarowe szkolenie.

I co się zaczęło dziać, żeby z tego postapokaliptycznego klimatu nieco wyjść? Ano pojawiły się koncepcje, które w 2025 r. będziecie, jako analitycy, zapewne spotykać coraz częściej. Jest to łączenie dowolnie rozumianej „zwinności” z różnymi innym rzeczami, po to tylko, żeby się jakoś odróżnić od tego „złego” agile’a, który jest już „dead”. Przykłady? Proszę bardzo: Agile & AI, Agile i myślenie systemowe, Agile i Lean, Agile i… (tu wstaw swoją propozycję).

Upadek cyfrowych kolosów na glinianych nogach

Druga połowa 2024 r. przyniosła przynajmniej kilka wiadomości o spektakularnych wpadkach firm, które osiągnęły wcześniej duży sukces w oparciu o portfolio usług cyfrowych. Chodzi o naprawdę duże marki, ze zdawałoby się stabilnym modelem biznesowym, które spokojnie mogły patrzeć w przyszłość… Przywołam dwa takie przykłady: Legimi i Cinkciarz. Wiem, to dwie różne branże, ale obie firmy były liderami swojego rynku. W obu przypadkach funkcjonujący dotychczas skutecznie model biznesowy został zachwiany przez błędy i niezgodności. W pierwszym przypadku skutkowało to brakiem zaufania dotychczasowych partnerów biznesowych, a w drugim przypadku cofnięciem licencji, przy czym klienci popularnej platformy wymiany walut stracili dostęp do swoich pieniędzy.

Może jest to preludium do testów odpornościowych dla kolejnych cyfrowych gigantów i ich modeli biznesowych, co może skutkować tym, że analizie podlegać będzie coraz częściej cały ekosystem, w którym działa organizacja. W skrócie: teraz jest w porządku, ale co może pójść nie tak i jak możemy się na to już teraz przygotować?

Analitykom juniorom już dziękujemy

Nie chcę powtarzać słynnego sloganu w branży IT o „końcu eldorado”, ale… juniorzy wchodzący na rynek pracy, w tym młodzi adepci analizy biznesowej i systemowej, nigdy nie mieli tak ciężko. I wbrew pozorom, to nie chodzi nawet o „zastąpienie ich przez AI”. Obecnie sporo organizacji może korzystać z nieco większej podaży pracowników na rynku, niż miało to miejsce 2–3 lata temu. Jednak przede wszystkim tempo zmian jest takie, że zatrudnianie juniora jest rozpatrywane jako koszt, który trzeba najpierw ponieść, by taką osobę dobrze wdrożyć do pracy.

„Więcej tej samej pracy bez wydawania na nią więcej pieniędzy”

Powyższe hasło będzie przewodzić nawet całemu planowi 5-letniemu do 2030 r.! O co chodzi? Otóż w ramach prac nad swoim Biuletynem, zbieram regularnie coś w stylu „insightów”. Czasami takie spostrzeżenia bądź opinie układają się w konkretne grupy, które można spuentować takim hasłem jak w nagłówku.

Na bazie jednego z takich cytatów chciałbym podkreślić, co kieruje obecnie myśleniem dużych organizacji, z którym już teraz możemy się spotkać, a które w przyszłości będzie miało coraz większy wpływ na codzienną pracę analityków, jako pewien imperatyw: „Porozmawiaj dziś z dowolnym dyrektorem ds. informatyki lub dyrektorem finansowym, a będzie on narzekał na ciągły coroczny cykl wydawania coraz większej ilości pieniędzy na chmurę, na drogie licencje na oprogramowanie i wszystkich ludzi potrzebnych do zaspokojenia tego niekończącego się pragnienia technologii. (…) Problemem jest to, że firmy nie mogą w nieskończoność finansować tego nieustannego liniowego wzrostu. Gromadzą znaczne długi, które stają się nie do utrzymania, ponieważ ich ludzie stają się administratorami przestarzałych systemów, zepsutych procesów i bezużytecznych danych” („2030 HFS Services Technology Vision: The Future of Services is No Services” – Phil Fersht, Saurabh Gupta).

Paweł Cyzman Paweł Cyzman  

Autor jest starszym analitykiem biznesowym w firmie Kruk.