Altruizm narodowy
Chiny wyskoczyły z produktem, który może zagrozić Japończykom, Koreańczykom, Niemcom, Amerykanom... My, Polacy, kierujemy się zupełnie inną hierarchią.
Zimą ubiegłego roku, przez kilka dni pełniłem rolę przewodnika po Shenzhen dla członków mojej najbliższej rodziny, która sprawiła mi tę radość, że mnie odwiedziła. Spośród wielu „szoków”, których doznali, tu opowiem o jednym. Chodzi o samochody elektryczne wystawiane w galeriach handlowych. Wyglądają one bardzo luksusowo i uzbrojone są w mnóstwo opcji, z których na mnie zawsze robią wrażenie wielkie felgi i najdziwniejsze formy oświetlenia LED-owego na zewnątrz i wewnątrz. No i ten „szok” u moich bliskich, wywołany ceną, skutkujący pytaniem: „a gdzie zysk dla producenta?”. I następujące po nim drugie pytanie: „dlaczego nie ma tych samochodów w tej cenie u nas?!”. To typowa reakcja na kwoty na poziomie 50‑100 tys. zł za fajne autka.
Ponieważ grałem rolę „wszystkowiedzącego”, to po chwili zastanowienia zacząłem udzielać następującego wyjaśnienia: moi drodzy, najpierw trzeba zrozumieć europejską kulturę. Bo nie jest tak, że wszyscy się głęboko zastanawiają nad różnicami i szukają klucza do zrozumienia kultury chińskiej. Po latach w tych rejonach mogę stwierdzić, że te wschodnie kultury są bardzo łatwe do ogarnięcia przez normalnie funkcjonujący umysł. Sprawy opierają się na rachunku korzyści i strat i polegają na wspieraniu najbliższego otoczenia, poczynając od własnego nosa i rodziny, następnie sąsiadów, dzielnicy, miasta, prowincji, państwa itd.
Zdawałoby się, że to całkiem oczywiste sprawy, ale jednak zauważam, że z czasem wyzwaniem stało się dla mnie zrozumienie kultury europejskiej. I tu odniosę się do wspomnianych samochodów. Chiny wyskoczyły z produktem, który może zagrozić Japończykom, Koreańczykom, Niemcom, Amerykanom… My, Polacy, jesteśmy inni! Kierujemy się zupełnie inną hierarchią w rachunku korzyści. Najpierw ważny jest interes Niemców, Japończyków… a dopiero potem jest nasz kraj, następnie rodzina i wreszcie własna kieszeń. Nie oceniam tego. A nawet powiem, że jest to szlachetne tak odmówić sobie i dać bogatszym. Taki Robin Hood na opak.
Co ważne, tu nie chodzi tylko o samochody, ale jeszcze o OZE. Swoim bliskim zaserwowałem kolejny „szok” i zdradziłem, że w Chinach posiadacze samochodów, mieszkający na osiedlach z panelami fotowoltaicznymi, nie płacą za prąd do samochodu i jeżdżą za darmo. Jeśli ktoś ma dom z panelami na dachu to w ogóle nie wie co to jest rachunek za prąd, bo robi z samochodu domowy power bank albo instaluje przed domem pakiet akumulatorów LiFePo4. Zdaje się, że w Polsce nie jest to takie łatwe, bo obowiązują (proszę o ew. sprostowanie) jakieś feudalne zapisy, że światło słońca, które pada na mój dach albo działkę należy do władcy. Kojarzy mi się to trochę z kultem boga Atona ze starożytnego Egiptu. Swoją drogą, czy deszczówkę też trzeba odprowadzać do miejskiej sieci wodociągowej?
Nie rozumiem tej „logiki”, która powoduje, że my, jako Europa, bojkotujemy szansę na upowszechnienie energii odnawialnej w wyniku rachunku ekonomicznego. Bez dopłat i regulacji, ale w wyniku prymitywnej korzyści. Na zasadzie: mam tani elektryk „na miasto” ładowany słońcem albo wiatrem. Jeśli prądu zostanie to mam też energię w domu za darmo i mogę ją sprzedać sąsiadowi. Muszę się tylko pogodzić z faktem, że Toyota i Volkswagen będą na tym stratni. Jakoś bym to przebolał…
Arnold Adamczyk Autor od 2012 roku prowadzi działalność w Chinach i Hong Kongu w zakresie VR/AR/MR. Zajmuje się produkcją sprzętu i oprogramowania Mixed Reality na potrzeby szkoleń w zastosowaniach specjalistycznych. Prezes zarządu spółki technologicznej Sunway Network notowanej na NewConnect.
Podobne wywiady i felietony
Czy i dlaczego Europa upadnie…
Czy współczesna Europa jest do jakichkolwiek konkretnych, konstruktywnych decyzji i działań zdolna?
Dronowa utopia
Europa powinna zacząć rozwijać zainteresowanie taktyką obronną na bazie dronów i zakupywać ich dużą ilość z Chin, a jednocześnie rozpocząć samodzielną wielkoskalową produkcję.
10 obserwacji z wyjazdu do Chin
Chińczycy czują, że będą mieli przez najbliższe lata spore problemy, ale długoterminowo są pewni swego.
