AI i wojna o prąd
Kupno Intersect Power przez Google ma znacznie większe znaczenie, niż pozornie mogłoby się wydawać.
Krzysztof Jakubik, redaktor CRN Polska
W branży IT od lat krąży – w charakterze dowcipu – poprawne skądinąd stwierdzenie, że informatyk w firmie myśli, że jest bogiem, dopóki… nie przyjdzie elektryk. O tym, jak wiele ma ono wspólnego z rzeczywistością, najlepiej świadczy dokonana pod koniec grudnia ub.r. przez Google transakcja – za 4,75 mld dol. gigant ten kupił spółkę energetyczną Intersect Power.
To wydarzenie ma znacznie większe znaczenie, niż pozornie mogłoby się wydawać. Obrazuje ono, o jakiej skali przedsięwzięcia mówimy, gdy chodzi o zapewnienie zaplecza technicznego dla środowisk sztucznej inteligencji. A jednocześnie przypomina sytuację z polskiej branży wydawniczej z lat 90., gdy znajdująca się u szczytu swojej potęgi Agora (wydawca „Gazety Wyborczej”) wybudowała własną drukarnię, a potem drugą i trzecią. Cel był oczywisty – nie tylko oszczędność wynikająca z braku konieczności zapłaty marży podmiotowi trzeciemu (szczególnie w obliczu faktu, że skala zleceń potrafiła wysycić możliwości produkcyjne zewnętrznych drukarni na poziomie 100 proc.), a przede wszystkim zapewnienie sobie gwarancji dostępności do usług druku oraz ich wysokiej jakości. Dla wielu konkurencyjnych wydawnictw ruch ten był swego rodzaju wyznacznikiem trendu, ale jednocześnie żadne z nich nie zdecydowało się go powtórzyć w podobnej skali.
Dziś, gdy w wyniku ewolucji (lub wręcz rewolucji) sposobów komunikowania się informacja nie jest dostarczana na papierze, ale cyfrowo, wąskim gardłem – w obliczu lawinowego wzrostu zapotrzebowania na moc obliczeniową – okazały się realne ograniczenia istniejącej infrastruktury energetycznej. Prognozy Międzynarodowej Agencji Energii mówią jasno: zapotrzebowanie na energię w centrach danych ma podwoić się do 2030 r., co oznacza wzrost do około 945 TWh rocznie – więcej niż obecne zużycie energii elektrycznej całej Japonii. Natomiast, według Morgan Stanley, w latach 2025–28 deficyt mocy tylko w USA ma wynieść aż 44 GW, co jest luką, której bez ogromnych inwestycji infrastrukturalnych nie załata się ani nowymi elektrowniami, ani modernizacją linii przesyłowych.
Google próbuje zatem zabezpieczyć się przed sytuacją, która dotknęła rynek pracy (luka kompetencyjna), procesorów (NVIDIA, TSMC i Samsung nie nadążają z realizacją zamówień, a Chiny nie są w stanie ich dogonić), a także pamięci RAM i dysków SSD. Szczególnie warte podkreślenia są te ostatnie grupy produktów. Już od kilku miesięcy branża jest w lekkim szoku po wykupieniu przez największych dostawców usług AI niemal całych zapasów nie tylko kart GPU, ale także właśnie pamięci i nośników półprzewodnikowych. W efekcie popyt kilkukrotnie przewyższający podaż spowodował niespotykany dotychczas wzrost cen o kilkaset procent. Doszło wręcz do niespodziewanej sytuacji, gdy głębszy oddech mogli wreszcie wziąć Seagate, WD i Toshiba, a więc przyduszani przez producentów dysków SSD twórcy mechanicznych twardych dysków, w przypadku których cena za jednostkę pojemności znów okazała się kilkukrotnie niższa.
Nabywając firmę Intersect Power Google przesunął granice tej rywalizacji i wyznaczył nowe standardy fundamentów cyfrowej gospodarki, za którymi inni będą musieli nadążyć, jeśli chcą konkurować na równych zasadach. W praktyce oznacza to konieczność przedefiniowania łańcuchów dostaw strategicznych zasobów, ze szczególnym uwzględnieniem energii oraz chłodzenia systemów IT.
Wystąpienie takiego trendu zresztą już w 2024 r. przewidzieli eksperci Vertiv. W swoich raportach wskazywali oni, że większą odporność operacyjną uzyskają centra danych wykorzystujące mikrosieci z ogniwami paliwowymi oraz alternatywne lokalne magazyny energii. W dłuższej perspektywie wręcz możliwe będzie wdrażanie opracowywanych przez wiele firm małych modułowych reaktorów atomowych (SMR) dla centrów danych oraz innych dużych odbiorców energii – ich relatywnie powszechna dostępność spodziewana jest pod koniec dekady.
ELECTRICITY IS KING.
Jak duże znaczenie ta wojna gigantów o prąd może mieć dla polskiej branży IT oraz odbiorców jej usług? Skala jej działalności jest oczywiście o kilka rzędów wielkości mniejsza, choć charakter problemów, których możemy doświadczyć, całkiem podobny. Agora finalnie swoje drukarnie sprzedała (ostatnią w ubiegłym roku), w wyniku cały czas spadającego zainteresowania konsumpcją treści dostarczanych na papierze. Być może kupowanie całych elektrowni przez centra danych w Polsce nie będzie występowało, niemniej ten nowy trend warto potraktować jako ostrzeżenie, szczególnie w kontekście faktu, że co prawda serwerownie mamy nowoczesne i wyposażone zgodnie z najlepszymi światowymi standardami, ale infrastruktura energetyczna od dłuższego czasu boryka się z wyzwaniami modernizacyjnymi i brak jest czytelnej strategii jej rozwoju. W tej sytuacji strategia polegająca na budowaniu lokalnych, zintegrowanych hubów obliczeniowych z własnymi, prawdopodobnie atomowymi źródłami energii może stać się przewagą konkurencyjną, a nie fanaberią.
Takie działania, jak te podjęte przez Google, nie będą oczywiście jednorazowe. To początek nowej fazy integracji pionowej w branży IT, gdzie obok rozwiązań technicznych i infrastrukturalnych nieprzerwany dostęp w dużej skali do czystej energii stanie się kluczowy nie tylko do utrzymania pozycji biznesowego imperium, ale być może w ogóle do przetrwania. I być może do upragnionego Eldorado trafią nie informatycy, ale właśnie elektrycy?
Podobne wywiady i felietony
Dane, wracajcie do macierzy!
Tytuł tego felietonu może być mylący, ponieważ nie mam na myśli macierzy dyskowych, ale regiony, w których dane powstają i w których powinny pozostać.
Train office
W trakcie podróży pociągiem warto mieć na uwadze, że innych pasażerów raczej nie interesują szczegóły podpisanych kontraktów, dysputy o zwolnieniu Joli czy Marka, ani treść zawieranych właśnie umów.
Inwigilacja w imię dziecka
Miał być „dialog w ramach demokracji”, czyli cicha zgoda na masową inwigilację. Tym razem jednak, dzięki determinacji Joachima z Aalborga i setek tysięcy zwykłych Europejczyków, brukselska machina zabuksowała w miejscu.
