10 obserwacji z wyjazdu do Chin
Chińczycy czują, że będą mieli przez najbliższe lata spore problemy, ale długoterminowo są pewni swego.
Chiny mają w kieszeni Azję i Afrykę. Jedynym nierozegranym regionem wydaje się być Europa.
Przełom marca i kwietnia spędziłem w Chinach i na Tajwanie. Jechałem tam, mając z tyłu głowy to, że może już nie być kolejnej okazji, biorąc pod uwagę całe obecne napięcie w tym regionie. Dużo czasu poświęciłem na rozmowy z lokalnymi przedsiębiorcami, przemysłowcami i funduszami inwestycyjnymi. Jednak nie była to typowa misja gospodarcza, a raczej turystyka biznesowa – pojechałem z grupą polskich przedsiębiorców nauczyć się Chin i Tajwanu, zrozumieć, na czym polegają źródła ich sukcesów, podejrzeć ich osiągnięcia i przewagi konkurencyjne. Odwiedziliśmy Hong Kong, bramę do Chin, finansowe centrum regionu. Potem Shenzhen, odpowiednik kalifornijskiej Silicon Valley, następnie zakłady produkcyjne w Guangzhou i Foshan. Na koniec odwiedziliśmy Tajpej.
1 Podejście do pracy
Chińczycy to pracusie. Jeden z naszych chińskich przewodników opisywał ich podejście do pracy na takich przykładach, że jak Ci się coś zepsuje w domu, to w ciągu dwóch godzin masz gościa, który Ci to naprawia. Chcesz jedzenie – masz je w 30 minut. Chcesz posprzątać, masz house cleaning w 30 minut.
2 Wielki Brat patrzy
Chiny to też postęp w krzywym zwierciadle. Bardziej przedsiębiorczy żebracy potrafią żebrać tu z QR kodem, a przestępczość maleje, bo wszędzie są kamery, ale to drugie ma swoją cenę. Wszyscy są spięci, co widać od interakcji w hotelowym lobby po próbę small talku na ulicy. Politycznie poprawni, nie starają się nawet podejmować odpowiedzi na tematy związane z napięciami w regionie czy rozwojem przemysłu wojskowego. Ewidentnie czują na sobie wzrok „wielkiego brata”. Tajwańczycy z kolei wyluzowani, otwarci, towarzyscy. Dwa zupełne przeciwieństwa. Co więcej, nasz chiński tłumacz musiał raportować do jednostki rządowej, gdzie jedziemy i co dokładnie robimy.
3 Giełda w Hongkongu
Gdy na giełdzie w Hongkongu zapytaliśmy, jak wygląda tu rozwój technologii dronowych, szczególnie w kontekście dual use i wojskowości, skwitowali to tylko tym, że to dla nich za mała marża i niespecjalnie są tym zainteresowani. Zbyli nas. Podkreślali przy tym jednocześnie duże dyskonto na chińskich spółkach w stosunku do ich amerykańskich odpowiedników, na co dali nam dwa przykłady, jeden mniej, drugi bardziej oczywisty. W sumie sama dzielnica finansowa Hongkongu zrobiła na mnie większe wrażenie niż Wall Street.
4 Segment robotów humanoidalnych
W tym kontekście warto porównać sobie amerykański Figure AI, firmę zajmującą się tworzeniem humanoidalnych robotów do UBtech. Pierwszy wyceniany jest obecnie na 40 mld dol., podczas gdy drugi na około 5 mld dol. Ośmiokrotna różnica…
Chińczycy twierdzą, że w porównaniu do swoich amerykańskich konkurentów mają już setki komercyjnych wdrożeń w fabrykach motoryzacyjnych. Do końca roku mają kończyć fabrykę na blisko 10 tys. tego typu robotów rocznie. Nie wydawało mi się to wartością dużą, dlatego dopytałem, ile czasu zajmie im zastąpienie większości pracowników fizycznych humanoidalnymi robotami. Twierdzą, że jedynie około 6 lat, dodając, że nie tyle skalowanie produkcji jest dla nich wyzwaniem, co zbieranie danych i precyzyjna kalibracja robotów. Słowem, UBtech zrobił na mnie duże wrażenie, a tego typu podobnych firm, skupionych na rozwoju humanoidalnych robotów są w Chinach dziesiątki.
5 Segment motoryzacyjny
Byliśmy między innymi w BYD i X-Peng. Wszechstronność produktów marki „Build Your Dreams” robi wrażenie. Od samochodów elektrycznych, po produkowanie baterii do Tesli, czy domowych magazynów energii, których w tym roku Niemcy kupili od nich ponad milion. Tesla wyceniana jest na 800 mld dol., zaś BYD to ledwie 130 mld dol. Znów znacząca różnica (sześciokrotna), ale skala możliwości będzie się tylko powiększać na korzyść chińskich EV.
Po ulicach Hong Kongu czy Shenzhen jeździ dużo Tesli, ale jednocześnie wszyscy mówią, że tutaj już nikt ich nie kupuje. Rodzime marki doskoczyły poziomem do tego, co tworzył zachód, a poza BYD i X-Peng mamy jeszcze Nio, Huawei czy Xiaomi (polecam zobaczyć SU7, trochę jak Panamera). Twierdzą, że chińskie EV są obecnie najczęściej wybieranymi elektrykami w Norwegii, Szwecji, Danii czy Holandii.
Europejski i amerykański przemysł motoryzacyjny jest w plecy na tak wielu polach, że tutaj długoterminowo nie będzie czego zbierać. Jest to oczywiście pokłosiem bardzo przemyślanego wsparcia rządowego, który subsydiuje chińskie strategiczne segmenty gospodarki. Trudno jest rywalizować z takim podejściem na wolnym rynku…
Podobne wywiady i felietony
Altruizm narodowy
Chiny wyskoczyły z produktem, który może zagrozić Japończykom, Koreańczykom, Niemcom, Amerykanom... My, Polacy, kierujemy się zupełnie inną hierarchią.
Czas przewartościować myślenie o Chinach
Chiny to już nie tylko globalna potęga gospodarcza, ale również technologiczna i innowacyjna. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że już nie potrzebują szeroko rozumianego „Zachodu”. Pod naszym nosem zbudowali u siebie swoją Europę, a nawet resztę świata.
Zimna wojna na rynku mikroprocesorów
Obecna polityka USA może doprowadzić dokładnie do tego, czemu miała zapobiec.
