Rodzimy rynek zasilaczy awaryjnych dla użytkowników indywidualnych i małych firm przeżywa obecnie stagnację. Towarzyszy temu rosnąca świadomość klientów, którzy nie szukają już wyłącznie chwilowego podtrzymania zasilania komputera, ale kompleksowej ochrony wrażliwej elektroniki, sterowników pieców czy systemów inteligentnego domu. Popytowi na urządzenia UPS sprzyja przy tym niepewność związana z kosztami energii oraz okresowymi przerwami w dostawach prądu. W przypadku gospodarstw domowych wzrost napędzają wyższe koszty energii, zdalna praca i nauka, potrzeba podtrzymania pracy routerów oraz nasycenie domów sprzętem IT i urządzeniami audio-wideo. Małe przedsiębiorstwa mają natomiast odmienne podejście zakupowe.

– Wśród małych firm dominuje raczej rotacja i modernizacja sprzętu niż skokowy przyrost nowych instalacji. Ta grupa klientów dokonuje wymian po wygaśnięciu gwarancji, uzupełnia szafy RACK, konsoliduje zasilanie punktów krytycznych i inwestuje w lepsze rozwiązania do zarządzania oraz monitorowania – wyjaśnia Janetta Sałek, dyrektor marketingu poznańskiego Evera.

Choć zarówno gospodarstwa domowe jak i małe firmy zwracają uwagę na cenę, moc i czas podtrzymania zasilania, pozostałe kryteria i priorytety znacząco się różnią. Użytkownik domowy poszukuje dyskretnego urządzenia, które w ciszy ochroni router, komputer lub system alarmowy przed skutkami krótkotrwałych zaników zasilania. Jego priorytetami są prostota obsługi, cicha praca i kompaktowy rozmiar, zaś do bezpiecznego zamknięcia systemów wystarczy zaledwie kilka minut.

Zdecydowanie większe wymagania dotyczące czasu podtrzymania zasilania mają małe firmy. W ich przypadku stawką jest ciągłość procesów biznesowych i minimalizacja strat. Dla serwerów i sieci wymagane jest zwykle kilkanaście do kilkudziesięciu minut zasilania zapasowego, z możliwością wydłużenia dzięki dodatkowym modułom bateryjnym. Z punktu widzenia przedsiębiorców liczą się architektura zasilania, zdalne zarządzanie, integracja z systemami monitorowania, możliwość rozbudowy, redundancja N+1 w punktach krytycznych, skalowalność rozwiązania oraz warunki serwisowe.

– Różnica jest znacząca: użytkownik domowy potrzebuje bezobsługowej „poduszki bezpieczeństwa”, a mała firma oczekuje narzędzia zapewniającego ciągłość działania i kontrolę ryzyka operacyjnego – podsumowuje Janetta Sałek.

Topologie: za i przeciw

Użytkownicy domowi, szczególnie wrażliwi na cenę, najczęściej sięgają po zasilacze offline. Oprócz niskich kosztów urządzenia topologia ta jednak nie oferuje dodatkowych korzyści. Jej największą słabością jest ograniczona ochrona przed zaburzeniami, system reaguje wyłącznie na całkowity brak zasilania, nie chroniąc przed przepięciami, spadkami napięcia, szybkimi wahaniami ani zniekształceniami sinusoidy. Kolejnym problemem klasycznych zasilaczy offline jest czas przełączania – potrzebują one od 4 do 10 milisekund na zmianę źródła zasilania. Dla starszego sprzętu to wystarczająco szybko, ale nowoczesne urządzenia czasem tego nie tolerują i resetują się lub wyłączają.

Trend rynkowy wskazuje jednak na wyraźną zmianę preferencji. Choć topologia offline wciąż dominuje w gospodarstwach domowych, to w małych firmach jej udział systematycznie spada. Artur Pocięgiel, Senior Sales Manager w TD Synnex, szacuje, iż rozwiązania line-interactive stanowią już około 60 proc. tego segmentu, a urządzenia online 15 proc.

– Standardem stały się rozwiązania line-interactive, głównie dzięki niewielkim kosztom modułów AVR, które zapewniają istotnie lepszą stabilizację napięcia. To obecnie kluczowy argument sprzedażowy – wyjaśnia Bartłomiej Kołodziej, Brand Manager w Impakcie.

Producenci konsekwentnie podążają za zmianami preferencji. BlueWalker, wytwórca zasilaczy PowerWalker, praktycznie rezygnuje z topologii offline i stosuje ją już tylko w wyjątkowych przypadkach. Podobnie Ever, który od kilku lat obserwuje przesunięcie sprzedaży w kierunku rozwiązań line-interactive, a w małych serwerowniach i szafkach RACK w stronę systemów online.

– Trzon wolumenu stanowią dziś konstrukcje line-interactive z czystą sinusoidą i współczynnikiem mocy równym 1. Lepiej współpracują one z zasilaczami o aktywnym PFC w komputerach PC oraz stabilizują napięcie w urządzeniach NAS przy krótkich czasach transferu. Udział modeli online rośnie zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się serwery NAS z usługami 24/7, terminale POS, systemy VoIP czy współpraca z agregatem. W takich przypadkach niezbędne jest zasilanie najwyższej jakości, niezależne od wahań sieci – dodaje Janetta Sałek.