Zasilacze awaryjne małych mocy często są postrzegane jako „gorsi bracia” urządzeń podtrzymujących zasilanie w serwerowniach. Ich akcje spadły wraz z ekspansją laptopów, które wyparły z mieszkań komputery stacjonarne. I choć producenci systemów UPS nie postawili krzyżyka na urządzeniach przeznaczonych dla SOHO, to obserwując rynek można odnieść wrażenie, że zdecydowanie bardziej zależy im na klientach korporacyjnych niż użytkownikach indywidualnych. Nie brakuje też opinii, że w segmencie produktów przeznaczonych dla gospodarstw domowych i właścicieli małych biznesów nastąpił zastój. Nie najlepiej ocenianym przez klientów posunięciem jest w tym kontekście uniemożliwienie użytkownikom wymiany akumulatorów.

Okazuje się jednak, że nie wszyscy podzielają ten punkt widzenia. Grzegorz Kostek, który w Schneider Electric pełni funkcję Electrical Channel Sales Managera, twierdzi, że zainteresowanie małymi UPS-ami rośnie, a przy tym zapewnia, że jego firma poważnie traktuje rynek SOHO. Mają o tym świadczyć chociażby tegoroczne premiery, a konkretnie wprowadzenie na rynek trzech nowych modeli dla tej grupy użytkowników oraz czwartego, który lada chwila trafi do sprzedaży. Tożsame tendencje zauważają specjaliści Vertiva, którzy zwiększający się popyt na zasilacze małej mocy tłumaczą wzrastającą świadomością klientów na temat zagrożeń wynikających z braku stabilności sieci elektroenergetycznych i całkowitego braku zasilania.

Wprawdzie chyba już nikt nie wierzy, że komputery stacjonarne powrócą do łask domowników, niemniej w mieszkaniach oraz małych biurach pojawia się coraz więcej elektroniki wymagającej stałego dostępu do napięcia o wysokiej jakości. Coraz częściej słyszy się też o nietypowym wykorzystywaniu urządzeń – jako awaryjnego źródła zasilania kotła lub pieca, czy do zabezpieczania pracy akwariów. Z drugiej strony Tomasz Leyko, Product Manager w Actionie, przestrzega dostawców zasilaczy awaryjnych przed huraoptymizmem.

– Sytuacja resellerów, którzy proponują UPS-y małej mocy jest trudniejsza niż w czasie rynkowej dominacji desktopów. Nowe zastosowania urządzeń nie wypełniają do końca luki po komputerach stacjonarnych. Trzeba mieć na uwadze, że typowe zasilacze awaryjne dla SOHO nie są przystosowane do pracy z częścią domowych urządzeń. Napięcie na ich wyjściu jest aproksymowaną sinusoidą nietolerowaną przez silniki indukcyjne. Problem ten dotyczy napędów do bram, elektrozaworów czy pomp obiegowych w instalacjach centralnego ogrzewania – tłumaczy Tomasz Leyko.

Osobną kwestią jest świadomość użytkowników domowych odnośnie do możliwych sposobów zastosowania zasilaczy awaryjnych. Większość z nich postrzega UPS-a jako typowe urządzenie biurowe współpracujące z komputerem stacjonarnym czy ewentualnie z drukarką.

– Po dekadzie przepracowanej w branży i dziesiątkach przeprowadzonych szkoleń oraz prezentacji stwierdzam, że świadomość ludzi na temat domowych zasilaczy awaryjnych jest bardzo niska. Większość nie posiada UPS-a w mieszkaniu i nie potrafi wskazać dla niego innych zastosowań poza podtrzymaniem pracy komputera stacjonarnego – przyznaje Łukasz Wardak, Purchasing Director Professional Solutions Department w Impakcie.

Rozwój czy zastój?  

 

W segmencie UPS-ów adresowanych do segmentu SOHO mamy do czynienia z marazmem. Wprawdzie w zasilaczach awaryjnych małej mocy raz na jakiś czas pojawiają się nowinki, ale jest ich jak na lekarstwo. Jeden z kluczowych trendów to rosnąca popularność urządzeń z czystą sinusoidą, które są bardziej uniwersalne od tradycyjnych modeli, bowiem ich zastosowania wykraczają poza obsługę sprzętu komputerowego. Mniej znaczącą modyfikacją jest umieszczanie w systemach UPS uniwersalnych gniazd wejściowych, które umożliwiają podłączenie do UPS-a urządzeń o różnych typach wtyczek. Z kolei na rynku klientów korporacyjnych, jedną z najważniejszych innowacji jest zastosowanie baterii litowo-jonowych. Ich zakładana żywotność wynosi dziesięć lat i jest dwukrotnie dłuższa od baterii VRLA, zaś producenci udzielają pięcioletniej gwarancji na urządzenia i akumulator. Jednak ceny tej klasy rozwiązań jeszcze dość długo pozostaną barierą nie do przejścia dla gospodarstw domowych i małych przedsiębiorstw.

 

raport-upsy-do-srodka

  

Wirus nie przyniósł zmian

W efekcie wykorzystanie zasilaczy awaryjnych w rodzimych gospodarstwach domowych jest dalekie od oczekiwań dostawców. Niektórzy wciąż wierzą, że sytuacja się poprawi, a swoje nadzieje pokładają w pracy zdalnej oraz dalszym rozwoju technologii inteligentnego domu. Przy czym w obu przypadkach wiele zależy od tempa rozprzestrzeniania się pandemii. Jeśli COVID-19 pozostanie z nami na dłużej i nie uda się go okiełznać, gospodarstwa domowe wstrzymają wydatki na elektronikę, a tym samym na UPS-y. W przypadku zdalnej pracy jest zupełnie na odwrót. Przedłużająca się pandemia spowoduje, że ludzie nadal będą pracować w domowym zaciszu i korzystać z wielu urządzeń podłączonych do domowej sieci elektrycznej, co może mieć negatywny wpływ na jakość zasilania. W rezultacie istnieje duże prawdopodobieństwo, że część telepracowników zdecyduje się jednak na zakup zasilaczy awaryjnych.

– Stan pandemii i wywołana przez nią masowa zmiana trybu pracy na tryb zdalny wręcz wymusiła na użytkownikach rozważenie zakupu UPS- a. Stabilność połączenia z internetem jest konieczna dla utrzymania efektywności pracy. Dodatkowo należy pamiętać, że ilość urządzeń podłączonych jednocześnie do naszej lokalnej sieci elektrycznej ma wpływ na jakość zasilania – mówi Grzegorz Kostek.

Dystrybutorzy uważają, że COVID-19 jedynie rozchwiał rynek domowych UPS-ów. Przykładowo, Tech Data na początku epidemii odnotowała zwiększony popyt na urządzenia dla SOHO, a później sytuacja powróciła do normy. Inną tendencję zaobserwowano w Konsorcjum FEN, gdzie od końca marca do początku czerwca nastąpił 30-proc. spadek sprzedaży w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W ostatnich dwóch miesiącach zapotrzebowanie na urządzenia wzrosło i poznański dystrybutor odrabia straty poniesione w czasie lockdownu. Podobnie było w przypadku Impaktu, gdzie w kwietniu i maju nastąpił spadek zainteresowania urządzeniami, ale w czerwcu i lipcu miało miejsce wyraźnie odbicie.

Zdaniem integratora

Jacek Janiszewski, prezes IQRC Polska  

Nasi klienci z segmentu SOHO zaopatrują się najczęściej w urządzenia o topologii off-line oraz line-interactive. Najpopularniejsze moce to 0,5 –1 kVA oraz 2 – 3 kVA. W grę wchodzą także rozwiązania o wydłużonym czasie podtrzymania, stosownie do specyfiki poszczególnych nabywców. Nowością są małe UPS-yline-Interactive z baterią litowo-jonową. Odnotowujemy zainteresowanie tą grupą produktów, choć jest ono jak na razie nieśmiałe. Warto też zaznaczyć, że nastąpiła zmiana świadomości klientów, szczególnie tych, którzy na co dzień mają do czynienia z technologiami IT. Im nie trzeba tłumaczyć wielu podstawowych zagadnień. Energia elektryczna umożliwia nam normalne funkcjonowanie w domu i pracy, a to nie tylko zasilanie lodówek, suszarek czy telewizorów. Istnieje przecież cała gama nowych technologii, które też wymagają ciągłego, stabilnego zasilania. Mam tutaj na myśli routery, konsole, wyrafinowane systemy audio czy systemy bezpieczeństwa.

  

Co kupują klienci z segmentu SOHO?

O ile klienci korporacyjni przy zakupie systemu zasilania gwarantowanego biorą pod uwagę takie czynniki jak warunki gwarancyjne, serwis czy marka urządzenia, o tyle konsumentów zazwyczaj interesują cena oraz dostępność sprzętu. Zdarzają się też przypadki, że nabywcy małych UPS-ów wybierają modele wyróżniające się estetyką wykonania. Użytkownicy indywidualni czasami chcą zabezpieczyć cały domek jednorodzinny, dysponując budżetem rzędu 3 – 4 tys. zł. Jednak, żeby to zrobić, trzeba byłoby zainwestować w jednostkę o mocy 10 – 20 kVA, która kosztuje zdecydowanie więcej.

Niestety, wyedukowani klienci z segmentu SOHO, którzy przy wyborze zasilacza awaryjnego kierują się najpierw jego parametrami, a dopiero potem ceną, należą do rzadkości. Gospodarstwa domowe i małe firmy najczęściej kupują zasilacze awaryjne wykonane w technologii line-interactive o mocy do 3 kVA. Natomiast biorąc pod uwagę sprzedaż ilościową, przeważają modele 650 – 850 VA, które trafiają do biur, gdzie obsługują pojedyncze komputery, ewentualnie do gospodarstw domowych. Łukasz Wardak zwraca uwagę, że użytkownicy domowi często kupują modele z pełną falą sinusoidalną stosowaną w automatyce. Uwzględniając wartość sprzedaży dla SOHO prym wiodą modele o mocach 2 – 3 kVA, często wykonane w topologii on-line. Specyfika rynku konsumenckiego odstrasza wielu resellerów, którzy wolą się koncentrować na projektach dla biznesu.

– Integratorzy oraz resellerzy bardziej skupiają się na rozwiązaniach typu rack, a więc adresowanych dla serwerowni aniżeli sprzęcie do domu czy małego biura. Sprzedaż produktów dla SOHO przeniosła się do sklepów internetowych oraz stała się domeną subdystrybutorów. Rynek ukształtował się w ten sposób i jest to zdrowa sytuacja – mówi Rafał Gałka, Product Manager w Konsorcjum FEN.

Z kolei część specjalistów uważa, że w trudnej sytuacji – wynikającej z epidemii – wszelkie podziały tracą rację bytu, bowiem resellerzy sprzedają sprzęt wszędzie tam, gdzie tylko nadarzy się okazja. W tym również na potrzeby małego biznesu i użytkowników indywidualnych.

Zdaniem specjalisty

Urszula Fijałkowska, Senior Partner Account Manager, Vertiv Poland  

Od kilku lat obserwujemy systematycznie rosnący popyt na zasilacze awaryjne w obszarze SOHO. Wynika to z coraz większej świadomości wśród użytkowników domowych i mikroprzedsiębiorców o zagrożeniach wynikających z braku stabilności sieci elektroenergetycznych  lub całkowitego braku zasilania sieciowego. W ostatnich dwóch latach UPS-y o małych mocach są przeznaczone do zabezpieczania wrażliwej elektroniki domowej, urządzeń smart home, drogiego sprzętu multimedialnego, akwariów, basenów, pieca CO. Z urządzeń korzystają nie tylko biura, ale również małe gabinety kosmetyczne, stomatologiczne. Tego typu Przykłady można mnożyć. Najważniejsze jest to, że zauważamy nowe obszary, gdzie jeszcze do niedawna nikt nie myślał o inwestycji w systemy zasilania gwarantowanego.

  
Łukasz Wardak, Purchasing Director Professional Solutions Department, Impakt  

Świadomość resellerów odnośnie do wykorzystania zasilaczy awaryjnych w domach i małych biurach jest niewielka. Oczywiście są specjaliści, którzy zajmują się tą dziedziną i potrafią zaproponować klientom odpowiednie rozwiązanie zarówno pod względem ceny, jak i funkcjonalności. Niestety, zauważamy też, że resellerzy obawiają się trudnych zapytań od klientów. Do naszego działu zajmującego się zasilaniem awaryjnym trafiają dziesiątki e-maili z prośbami o pomoc przy doborze rozwiązania dla konkretnego klienta. Wiedza resellerów na temat zasilaczy dla serwerowni czy centrów danych jest zdecydowanie większa niż w przypadku rozwiązań domowych czy mikrofirm.

  
Wojciech Kiałka, Business Unit Manager, Tech Data  

Większa świadomość użytkowników domowych na temat zasilania awaryjnego, a także rosnąca liczba urządzeń elektronicznych w gospodarstwach domowych i małych firmach pozwoliły nieco zrekompensować spadki sprzedaży w segmencie SOHO, które były spowodowane wypieraniem z rynku desktopów. Jednak wymienione czynniki nie pozwoliły w 100 proc. wypełnić powstałej luki. Myślę, że w nieodległej przyszłości całkiem liczną grupę odbiorców zasilaczy awaryjnych stanowić będą użytkownicy drukarek 3D. Wprawdzie trend ten nie został dostrzeżony przez żadnego producenta zasilaczy awaryjnych, ale uważam, że dobra kampania promocyjno-informacyjna pozwoliłaby osiągnąć sukces na tym polu.