Stale przybywa sprzętu i infrastruktury IT – tego trendu nie jest w stanie odwrócić nawet koronawirus. Znaczenie zasilania awaryjnego, w erze postępującej cyfryzacji, będzie więc nadal rosło. Niezmiennie duże zapotrzebowanie na niezawodne zasilanie, zapewniające bezproblemowe działanie nowoczesnej elektroniki, nie ogranicza się zresztą tylko do branży informatycznej. UPS-ów potrzebują nowe obiekty mieszkalne i komercyjne, przemysł, handel, telekomunikacja, a nawet nowoczesne rolnictwo. Tym bardziej, że starzejąca się infrastruktura energetyczna i sieci grożą częstszymi przerwami w dostawie prądu. Przy czym nie mniej niebezpieczne są występujące w sieci energetycznej zakłócenia, które mogą doprowadzić do uszkodzenia niezabezpieczonego sprzętu. Jakby tego było mało, dochodzą jeszcze problemy wynikające z długotrwałego obniżenia lub podwyższenia amplitudy napięcia, szumy linii, przepięcia łączeniowe, wahania częstotliwości i zakłócenia harmoniczne.

To, co dla użytkowników stanowi problem, dla dostawców jest korzystne. Długoterminowe prognozy są dla nich optymistyczne, ale w perspektywie krótkoterminowej trudno pominąć negatywny wpływ koronawirusa na sprzedaż zasilania gwarantowanego. Wyzwania związane z pandemią są liczne. Popyt na energię spadł, gdy z powodu lockdownu i restrykcji ograniczono lub wręcz zawieszono działalność wielu firm i całych branż. Gwałtownym spadkiem inwestycji związanych z zasilaniem skutkowało zamknięcie licznych przedsiębiorstw i zakładów produkcyjnych. Nawet teraz, gdy przedsiębiorstwa wznowiły działalność, poniesione straty finansowe i biznesowe uderzają w budżety przeznaczone na ochronę zasilania oraz zwiększanie efektywności energetycznej.

– W dość krótkim czasie organizacje, zarówno biznesowe jak i publiczne, zmuszone zostały do przemodelowania sposobu prowadzenia działalności, a co za tym idzie, alokowania zasobów i środków w inne niż do tej pory obszary – mówi Urszula Fijałkowska, Senior Partner Account Manager w polskim oddziale Vertiva.

Wydawało się, że pozytywnym skutkiem pandemii będzie przynajmniej wzrost sprzedaży małych UPS-ów wobec masowego przejścia na pracę zdalną. Niestety, nadzieje okazały się płonne, bo zdecydowana większość kupionych z tego powodu komputerów to urządzenia mobilne, z własnymi bateriami.

Bolesne efekty lockdownu

Analizując obecną sytuację na rynku zasilania gwarantowanego nie sposób pominąć kwestię zamówień publicznych. Niestety, inwestycje w administracji zostały w znacznej części zamrożone i wciąż mamy do czynienia z bardzo dużym spowolnieniem. Co gorsza, z uwagi na sposób funkcjonowania sektora publicznego, pojawia się też obawa, że jeśli zamrożonych pieniędzy nie można obecnie wydać, to nie pojawią się one już w przyszłych budżetach. W tym kontekście na plus wyróżnia się jedynie ochrona zdrowia, gdzie – zdaniem naszych rozmówców – obecnie nie zaciska się pasa tak bardzo, jak w administracji czy służbach mundurowych. Mimo wszystko, pewne nadzieje dostawcy sprzętu tradycyjnie już wiążą z końcówką roku.

– W sektorze publicznym obserwujemy wzmożony ruch, być może wynikający z nieuchronnie zbliżającego się ostatniego kwartału i związanej z tym konieczności wydania środków finansowych. Po pewnym okresie stagnacji zauważamy obecnie większe zainteresowanie infrastrukturą zasilającą, szczególnie w szeroko rozumianej branży telekomunikacyjnej – podkreśla Urszula Fijałkowska.

Tak czy inaczej, sektor biznesowy to lepsze miejsce do sprzedaży UPS-ów od sektora publicznego. Przedsiębiorcy są bardziej świadomi faktu, że infrastruktura nie może czekać i bez względu na okoliczności trzeba w jej ochronę inwestować. Niestety, także na rynku komercyjnym pewne branże – te najbardziej dotknięte przez pandemię (jak np. HoReCa) – dramatycznie ograniczyły inwestowanie. W pierwszych miesiącach pandemii nałożyły się na to problemy z dostępnością sprzętu. Cierpieli zwłaszcza ci dostawcy, których cała produkcja mieściła się w Chinach. Natomiast nie miało to aż tak dużego wpływu na tych producentów, którzy swoje fabryki mają rozlokowane w różnych częściach globu. Obecnie sytuacja wydaje się być opanowana.

Czas na modernizację infrastruktury zasilania

Dostawcy zwracają uwagę na to, że ważnym powodem zakupu jest teraz wymiana urządzeń starych na nowe. Cezary Gutowski, kierownik wsparcia sprzedaży w Schneider Electric, w tym kontekście wymienia operatorów dużych centrów danych, tych kolokacyjnych oraz na potrzeby własne, a także zakłady przemysłowe, modernizujące swoje systemy zasilania. Infrastrukturę zasilającą odnawiają także szpitale.

– Zauważamy wyraźny wzrost liczby projektów modernizacyjnych. Powodem jest to, że posiadane systemy są często dość wiekowe. Tymczasem średni czas użytkowania UPS-a jednofazowego to 7 lat, a trójfazowego powyżej 10 – mówi Dariusz Głowacki, Business Development Manager w CyberPower.

W podjęciu decyzji o wymianie pomaga użytkownikom postęp technologiczny, dzięki któremu nowe rozwiązania są od starszych zasilaczy znacznie bardziej efektywne energetycznie, a więc wyraźnie tańsze w użytkowaniu. Istotna staje się też kwestia serwisowania kilkunastoletniego sprzętu, co z każdym kolejnym rokiem jest trudniejsze, niekiedy nawet niemożliwe, a wymiana samych tylko akumulatorów grozi awarią urządzenia.

Dodatkowo, leciwy sprzęt ma zwykle niski współczynnik mocy. Jeśli więc założyć, że power factor wynosi w przeciętnym z nich 0,7, to wymiana na zasilacz o współczynniku bliskim lub nawet równym 1 przełoży się na znacznie większą efektywność energetyczną. Zwłaszcza w przypadku urządzeń o dużej mocy (lub wielu mniejszych UPS-ów) klient odnotuje oszczędności na rachunkach za prąd. Ponieważ energia będzie drożeć, a nie tanieć, ten argument może być coraz bardziej przekonujący w rozmowach z odbiorcami biznesowymi.

– Czy firma funkcjonuje na 100, czy tylko na 20 procent swoich możliwości, UPS-y muszą działać bez przerwy. Te nowe nie będą aż takim obciążeniem w eksploatacji dla kogoś, kogo przychody wyraźnie spadły – uważa Dariusz Głowacki.

Argumentem przemawiającym za zakupem nowego zasilacza i wymianą starego może być nie tylko lepszy hardware, ale także obsługujący go software. Dzisiejsze, intuicyjne w użyciu oprogramowanie oferuje znacznie więcej funkcjonalności w zarządzaniu infrastrukturą zasilającą, zapewniając coraz częściej także możliwość kontroli zasilaczy poprzez chmurę przy użyciu aplikacji na smartfony. Skomunikowanie UPS-ów z internetem i chmurą daje możliwość utrzymania predykcyjnego, opartego na zdalnym monitorowaniu systemów w trybie 24/7. Wbudowanie inteligencji w UPS-y pomaga również w zarządzaniu i optymalizacji systemu zasilania w perspektywie długoterminowej, co jest możliwe dzięki analizie danych z monitoringu obciążeń, wykrywaniu trendów oraz regularnemu raportowaniu.

Zdaniem specjalisty

Cezary Gutowski, kierownik wsparcia sprzedaży, dział Secure Power, Schneider Electric  

Sprzedaż UPS-ów napędza potrzeba ciągłego, niezawodnego zasilania, które w wielu instalacjach nadal nie jest odpowiednio rozwiązane. Dotyczy to każdego sektora gospodarki – budynków biurowych, obiektów przemysłowych, ochrony zdrowia i innych. Klienci coraz większą uwagę przywiązują do TCO liczonego w okresie co najmniej pięcio- i dziesięcioletnim, a co za tym idzie, wybierają rozwiązania charakteryzujące się bardzo wysoką sprawnością przetwarzania energii (niskie straty) i umożliwiające zastosowanie baterii litowo-jonowych od samego początku albo w przyszłości, w momencie wymiany akumulatorów.

  
Urszula Fijałkowska, Senior Partner Account Manager, Vertiv  

Obserwujemy zainteresowanie produktami kompatybilnymi, które – współpracując ze sobą bez względu na model czy zastosowaną technologię – tworzą rozwiązania i całe systemy. Istotna w decyzji o zakupie jest też uniwersalność rozwiązań oraz serwis i gwarancja. Producenci w branży zasilania muszą podążać w kierunku szeroko rozumianej efektywności energetycznej. Urządzenia będą więc wyposażane w elementy eliminujące straty energii i umożliwiające jej odzyskiwanie, odznaczające się wysoką sprawnością energetyczną. Niewątpliwie perspektywicznym kierunkiem jest zastosowanie baterii litowo-jonowych, choć to wciąż dość droga technologia. Jeśli chodzi o aspekt czysto biznesowy, to dostrzegamy wzmożony, sezonowy ruch w sektorze publicznym i wzrost popytu na rynku telekomunikacyjnym.

  

Mniejsze i bardziej zielone UPS-y

Warto wspomnieć, że nowe zasilacze stają się też wyraźnie mniejsze niż starsze urządzenia o tej samej mocy. To wyjście naprzeciw potrzebom użytkowników, którzy podłączają coraz więcej urządzeń do zasilaczy, więc na UPS-y o większej mocy pozostaje już niewiele miejsca. Więcej wolnej przestrzeni na sprzęt IT w serwerowni zapewnia stosowanie akumulatorów litowo-jonowych. Są mniejsze, lżejsze i działają dłużej niż tradycyjne akumulatory kwasowo-ołowiowe (VRLA). Mają też mniejsze wymagania dotyczące chłodzenia, co skutkuje niższymi kosztami eksploatacji. Jednakże klienci nie doceniają jeszcze długoterminowych korzyści, gdyż decyduje cena zakupu, przez co faworytem pozostają tradycyjne akumulatory. Dlatego zasilaczy z bateriami litowo-jonowymi nie jest jeszcze wiele na rynku, ale dostawcy zapowiadają, że będzie ich przybywać.

– Do najbardziej perspektywicznych trendów technologicznych w branży zasilania należą nowe technologie magazynowania energii rezerwowej, w tym baterie litowo-jonowe oraz wysokowydajne metody przetwarzania energii przez UPS-y mające na celu obniżenie strat energii przekładających się wprost na koszty eksploatacji – wymienia Cezary Gutowski.

Rozwój technologiczny UPS-ów skupia się na zwiększaniu możliwości ich zastosowania, dostępności, łatwości zarządzania i serwisowania oraz bezpieczeństwie. Przy czym rosnąca presja na poprawę efektywności energetycznej idzie w parze z większą odpowiedzialnością ekologiczną przedsiębiorstw i koniecznością zapewnienia zgodności z przepisami dotyczącymi oszczędzania energii. Tak zwane zielone UPS-y charakteryzują się bliskimi ideału parametrami wydajnościowymi i mniejszym zapotrzebowaniem na moc oraz chłodzenie. Wyposaża się je także w opartą na oprogramowaniu inteligencję, która potrafi automatycznie wyłączać wpięte do nich, ale nieaktywne urządzenia, w celu oszczędzania energii.

Chmura wrogiem, edge sojusznikiem?

Zdecydowana większość sprzedawanych na polskim rynku profesjonalnych systemów zasilania gwarantowanego to 1-fazowe UPS-y w topologii line-interactive lub on-line, o mocy kilku kVA. Są one dostarczane klientowi najczęściej w wersji do montażu w szafie rackowej i znajdują zastosowanie w serwerowniach czy zdalnych oddziałach firm. Wobec rosnącego trendu korzystania z chmury publicznej i centrów kolokacyjnych ich duży udział w rynku może z czasem wyraźnie się zmniejszyć. Instytucje publiczne i firmy (zwłaszcza te mniejsze) coraz częściej będą wybierać usługi IT dostarczane z chmury. Profesjonalne obiekty data center i ich wyszkolony personel mogą im zapewnić lepszą obsługę niż ich własny, niedofinansowany dział IT. Obok innych zalet chmury, skusić je może też brak konieczności wydania – od razu na wstępie – dużych środków na zakup własnej infrastruktury i możliwość zamiany kosztów inwestycyjnych w operacyjne.

Dostawcy infrastruktury, w tym zasilania gwarantowanego, przekonują jednak, że całkowita migracja klientów do chmury nigdy nie nastąpi. Optymalny ma być hybrydowy model przetwarzania danych, będący połączeniem chmury publicznej i prywatnej (z infrastrukturą wdrażaną u klienta). Specjaliści spodziewają się także, że fala nowych technologii – od Internetu rzeczy, przez sztuczną inteligencję, po 5G – zwiększy jeszcze bardziej ilość krążących w sieci danych, które będą musiały być przetwarzane w pobliżu miejsca ich powstawania. Przełoży się to, rzecz jasna, na wzrost zapotrzebowania na wdrożenia sprzętu przetwarzającego dane na brzegu sieci. A ten – jak zresztą niemal wszystko dzisiaj – będzie potrzebować niezawodnego zasilania.