Suwerenna Europa

Suwerenność technologiczna to dziś jeden z najgorętszych tematów polityczno-gospodarczych w Europie. Jeszcze kilka lat temu pojęcie to gościło głównie w niszowych raportach, podczas gdy dziś kształtuje realne prawo, budżety i strategię całej Unii Europejskiej. Kwestia ta powróciła również podczas tegorocznego TLT Summit.

Paweł Masłowski, Chief Innovation Officer w Oktawave, delegowany do prac przy Parlamencie Europejskim, nie ma złudzeń: Europa nie ma dziś innego wyjścia, jak samodzielnie budować własne technologie  i to zanim zgaśnie światło z Zachodu lub Wschodu.

Ilu z nas korzysta na co dzień z usług Googlea? Ilu buduje swoje systemy w oparciu o Alibabę albo inne technologie sprowadzone spoza Europy? – pytał retorycznie przekonując, że robi to niemal każdy z nas, nie licząc się z kosztami. Europa, jak to ujął, „urodziła sobie bardzo kosztowne drzewko” i nie potrafi otrząsnąć się z tego uzależnienia z bardzo prostego powodu: w tym układzie jest jej po prostu wygodnie.

Punktem wyjścia dla dalszej części wystąpienia był mechanizm IPCEI (Important Projects of Common European Interest) – unijne narzędzie finansowania, które ma przeciwdziałać technologicznemu zapóźnieniu poszczególnych gałęzi europejskiej gospodarki. W jego ramach powstają już programy dotyczące baterii, chmury i bezpieczeństwa (IPCEI-CIS), a w przygotowaniu są kolejne: dla sztucznej inteligencji, technologii kwantowych, półprzewodników i wodoru.

Wokół unijnych programów wyrosła też oddolna inicjatywa 8ra – strategiczne przedsięwzięcie technologiczne, którego celem jest stworzenie niezależnej, suwerennej i bezpiecznej chmury obliczeniowej nowej generacji. To sieć skupiająca firmy, instytucje i organizacje pozarządowe budujące rozwiązania, które mają być dostępne w całej Unii Europejskiej.

W ramach tej inicjatywy współpracuje ze sobą już kilkadziesiąt europejskich firm, wspólnie tworząc orkiestratory do wirtualizacji, rozwiązania wspierające backup, systemy usprawniające procesy produkcyjne, a także technologie dla motoryzacji. Pierwsze efekty tej pracy mają trafić na rynek jeszcze w tym roku, w miarę jak kolejne kraje kończą fazy badawczo-rozwojowe swoich projektów – mówił Paweł Masłowski.

O tym, czy Europa może być technologicznie niezależna, dyskutowali również Katarzyna Szymielewicz, prezes Panoptykonu, a także Maciej Prokop, dziennikarz TVN.

Przez ostatnie dwie dekady w cyfrowym świecie panowała wolnoamerykanka. Brak jakichkolwiek regulacji doprowadził do sytuacji, w której wielkie platformy technologiczne uzależniły użytkowników, zmonopolizowały rynek medialny i zyskały realny wpływ na globalną politykę.

Reklama behawioralna, bazująca na śledzeniu każdego ruchu użytkownika, stała się dominującym modelem biznesowym współczesnej sieci. Zwolennicy tego rozwiązania argumentują, że funduje ono „darmowy internet” i ułatwia dostęp do bezpłatnych usług, ale krytycy nie przebierają w słowach: system ten przypomina kasyno, w którym właściciel wygrywa zawsze, a wszyscy inni, w tym media, obywatele i mniejsze firmy, przegrywają – mówiła Katarzyna Szymielewicz. 

Maciej Prokop pokusił się z kolei o analogię do dilerów narkotykowych, którzy najpierw rozdają darmowe próbki, by uzależnić klienta, a potem dyktują warunki. Wartość tzw. nadwyżki behawioralnej, czyli danych o naszych zachowaniach, emocjach i reakcjach,  jest dla gigantów technologicznych bezcenna. Służy nie tylko bezpośredniej sprzedaży produktów, ale przede wszystkim trenowaniu zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji i pomnażaniu giełdowych wycen.

Podczas dyskusji nie zabrakło też wątku płatności za treści w sieci. Zgodnie z obiegową opinią społeczeństwo nie jest gotowe płacić za treści online, co wymusza stosowanie inwazyjnych reklam. Zdaniem Katarzyny Szymielewicz rzeczywistość jest jednak bardziej złożona.

Codziennie płacimy przecież niemałe pieniądze za subskrypcje wideo, wspieramy niezależnych twórców na platformach crowdfundingowych czy kupujemy płatne newslettery. Polskie społeczeństwo bogaci się i stać nas na wydatek rzędu kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych miesięcznie za dobre doświadczenie medialne – przekonywała Katarzyna Szymilewicz. 

Prawdziwym problemem pozostaje jednak kryzys jakości. Trudno oczekiwać, że użytkownicy zapłacą za portale, na których królują ordynarne clickbaity, a teksty piszą boty lub słabo opłacani stażyści. Ludzie chcą płacić za jakość, nie za masową papkę generowaną pod dyktando algorytmów.

Za największe zagrożenie dyskutanci uznali jednak nie finanse ani nawet zdrowie psychiczne, lecz bezprecedensowe sięganie właścicieli platform po władzę polityczną. Big Tech nie chce już tylko doradzać, chce zarządzać rzeczywistością. Współczesne platformy to nie są neutralne technologicznie, przeźroczyste przestrzenie. To media algorytmiczne, w których redaktorem naczelnym bywa jednoosobowo ich właściciel.

Europa musi obudzić się z cyfrowego letargu, tak jak obudziła się w kwestiach obronności militarnej. Trzeba głośno powiedzieć, że antyspołecznościowe platformy są zagrożeniem dla tkanki demokratycznej i musimy być gotowi na twarde egzekwowanie prawa, włącznie z ostateczną możliwością „odłączenia wtyczki” na europejskim rynku w sytuacjach kryzysowych. Wizja utraty tak bogatego rynku to jedyna rzecz, która realnie zmusza cyfrowych baronów do ustępstw – apelowała Katarzyna Szymielewicz.