Backup tylko dla SaaS

Współczesne przedsiębiorstwa korzystają z dziesiątek, a często tysięcy różnych aplikacji SaaS. Ta liczba eksploduje, napędzana pracą zdalną, zapotrzebowaniem na elastyczność oraz walką o wykwalifikowanych pracowników. Niemniej ta cyfrowa transformacja kryje w sobie niejedną pułapkę. Większość organizacji żyje w błogiej nieświadomości kluczowego faktu: odpowiedzialność za ochronę danych spoczywa na nich, nie na usługodawcach. To dość zaskakująca postawa, bo dostawcy jasno komunikują te obowiązki w swoich umowach. Microsoft w Services Agreement wprost stwierdza: „Powinieneś mieć regularny plan tworzenia kopii zapasowych, ponieważ Microsoft nie będzie mógł odzyskać twoich treści ani danych po zamknięciu twojego konta”.

W duńskiej firmie KeepIT, specjalizującej się w rozwiązaniach backup, codziennie spotykają się z dramatycznymi historiami załamanych użytkowników SaaS, którzy stracili wszystko w wyniku błędów ludzkich, cyberataków czy awarii systemów.

Badania pokazują szokującą rzeczywistość: aż 80% firm nie tworzy kopii zapasowych Microsoft 365. To oznacza, że spośród 450 milionów użytkowników tej platformy na całym świecie jedynie 15–20% rzeczywiście chroni swoje dane – alarmuje Henrik Brusgaard, wiceprezes ds. produktu w KeepIT.

Klienci często żyją w przekonaniu, że zabezpiecza ich wbudowany „kosz” dostawcy usługi. To jednak jedynie „koło ratunkowe” na wypadek przypadkowego usunięcia, podczas gdy prawdziwy backup jest polisą ubezpieczeniową przed wszystkimi możliwymi scenariuszami utraty danych, włączając w to niszczycielskie ataki ransomware. Niektóre firmy żyją też w złudzeniu własnej ważności, wierząc, że są na tyle kluczowe dla usługodawcy, iż ten zrobi wszystko, aby przywrócić ich dane.

KeepIT w przeciwieństwie do konkurentów oferujących szeroki wachlarz usług, firma koncentruje się wyłącznie na jednym obszarze:  ochronie danych SaaS w modelu „cloud-to-cloud”. Nie jest to kolejne rozwiązanie sprzętowe, lecz chmurowa platforma SaaS do tworzenia kopii zapasowych i odzyskiwania danych z kluczowych aplikacji biznesowych: Microsoft 365, Entra ID (Azure AD), Salesforce, Google Workspace, Zendesk, Dynamics 365 czy Azure DevOps. Przy czym Duńczycy nie korzystają z chmur AWS Amazon, Microsoft Azure oraz Google Cloud Platform.

Era aplikacji SaaS wymaga rewolucyjnego podejścia do ochrony danych. Organizacje muszą wykroczyć poza tradycyjne myślenie o backupie, koncentrując się na kompleksowej ochronie środowiska pracy, metadanych i ciągłości biznesowej. Wybór odpowiedniego rozwiązania powinien uwzględniać nie tylko funkcjonalność, ale także zgodność z lokalnymi przepisami, niezależność infrastruktury oraz możliwości inteligentnego zarządzania odzyskiwaniem danych– podkreśla Henrik Brusgaard.

KeepIT, myśląc o przyszłości, nie zapomina o sztucznej inteligencji. Wdrożenie dużych modeli językowych (LLM) w środowisku korporacyjnym niesie ze sobą istotne zagrożenia bezpieczeństwa. Modele trenowane na obszernych zbiorach danych korporacyjnych często nie respektują istniejących struktur uprawnień organizacyjnych. Na przykład pracownik nie powinien mieć dostępu do informacji o wynagrodzeniu swojego przełożonego, jednak LLM może nie rozróżniać takich ograniczeń dostępu i udostępnić poufne dane. Obecnie firmy próbują rozwiązać ten problem poprzez nakładanie zewnętrznych filtrów na modele językowe. KeepIT eksperymentuje z technologią Model Context Protocol (MCP),  standardem integracji dużych modeli językowych z interfejsami programistycznymi (API). Firma opracowała specjalną otokę (wrapper) MCP dla swojego API, który umożliwia użytkownikom bezpieczne podłączenie popularnych modeli językowych, takich jak Claude, bezpośrednio do ich instancji KeepIT. To może zmienić sposób, w jaki organizacje wykorzystują AI przy jednoczesnym zachowaniu kontroli nad bezpieczeństwem i uprawnieniami dostępu do danych.

Henrik Brusgaard, KeepIT