Microsoft i OpenAI wspólnie rozpętali globalny wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji. Dziś jednak relacje między Satyą Nadellą a Samem Altmanem wchodzą w fazę szorstkiej przyjaźni – z rosnącą rywalizacją, ambicjami i miliardami dolarów na szali. Jeszcze niedawno CEO OpenAI z dumą twierdził, że jego firma wraz z Microsoftem stworzyły najlepsze technologiczne partnerstwo w historii. Dziś relacje między obiema organizacjami przypominają raczej małżeństwo z rozsądku niż z pasji. Mimo że Microsoft zainwestował w OpenAI aż 13 miliardów dol. w ciągu sześciu lat, napięć nie brakuje.

Jednym z powodów obecnego sporu jest kwestia dostępu do mocy obliczeniowej, którą Microsoft udostępnia OpenAI. Dodatkowo firmy różnią się w ocenie, jak blisko modele AI są osiągnięcia poziomu inteligencji porównywalnego z ludzką. Altman twierdzi, że moment ten może nadejść niebawem. Microsoft pozostaje sceptyczny – Satya Nadella nazwał tego typu deklaracje „bezsensownym hakowaniem wzorców”.

Relacje zaczęły się kruszyć również po tym, jak Microsoft zatrudnił Mustafę Suleymana – współzałożyciela DeepMind i konkurenta Altmana – oraz przejął startup Inflection AI za 650 mln dol. Większość zespołu dołączyła wówczas do nowo utworzonej jednostki Microsoft AI, której celem jest budowa konkurencyjnego modelu językowego do GPT-4. Choć projekt napotkał trudności, był to jasny sygnał: Microsoft nie chce być jedynie klientem OpenAI.

Przypadkowe spotkanie, wielka inwestycja

Partnerstwo Altmana i Nadelli zaczęło się przypadkowo – latem 2018 r. na schodach podczas dorocznej konferencji banku inwestycyjnego Allen & Co. w Sun Valley. W krótkiej rozmowie Altman wyjawił, że OpenAI – wówczas jeszcze organizacja non-profit – planuje zebrać ogromne fundusze. Rok później Microsoft zainwestował miliard dolarów, uzyskując wyłączny dostęp do technologii OpenAI i stając się głównym dostawcą chmury na jej potrzeby. Kiedy w 2023 r. Altman został na krótko usunięty z OpenAI, to właśnie Nadella zaoferował mu pracę w Microsofcie, co wydawało się świadczyć o wyjątkowej więzi między liderami.

Hitowy produkt ChatGPT zmusił tytanów z Doliny Krzemowej, takich jak Alphabet i Meta, do zrewidowania swoich planów produktowych. Partnerstwo OpenAI przekształciło Microsoft z nieco starzejącej się firmy technologicznej w jednego z liderów rynku AI i najcenniejszą firmę na świecie.

Rywalizacja o przyszłość

Według osób zbliżonych do obu firm, relacje stały się chłodne także z powodu opóźnień w przekazywaniu kodu przez OpenAI – zwłaszcza modelu o kryptonimie Strawberry, który miał charakteryzować się zaawansowanym rozumowaniem. OpenAI potrzebował więcej czasu, by zrozumieć jego potencjał, co frustrowało kierownictwo Microsoftu. Z kolei spotkania dotyczące własności intelektualnej kończyły się spięciami – na jednym z nich Mustafa Suleyman miał ostro skrytykować prawników OpenAI przed całą kadrą zarządzającą.

Co ważne, obie firmy mają asy w rękawie. Microsoft może zablokować próby przekształcenia OpenAI w niezależną, nastawioną na zysk organizację. Jeśli zaś restrukturyzacja nie nastąpi do końca roku, OpenAI może stracić dziesiątki miliardów dolarów. Z drugiej strony, startup Altmana posiada klauzulę, która może odebrać Microsoftowi dostęp do najnowszych osiągnięć technologicznych OpenAI.

Zawieszony megaprojekt i… Biały Dom

Nadchodzący rozłam zaważył również na innych wspólnych planach. Microsoft wstrzymał rozmowy dotyczące ambitnego projektu centrum danych zaraz po tym, jak Altman został na krótko usunięty ze stanowiska. Tymczasem w styczniu CEO OpenAI pojawił się w Białym Domu z prezydentem Donaldem Trumpem, dyrektorem SoftBanku Masayoshi Sonem i współzałożycielem Oracle’a Larrym Ellisonem. Ogłoszono wtedy inwestycję rzędu 500 miliardów dol. w projekt Stargate – kolejny krok ku niezależności.

Partnerstwo Microsoftu i OpenAI zapisało się już w historii jako katalizator eksplozji rozwoju sztucznej inteligencji. Czy jednak przetrwa kolejną dekadę? Coraz mniej wskazuje na to, że obie firmy widzą swoją przyszłość jako czas, który będą spędzać wspólnie. A jeśli nawet – to z pewnością na zupełnie nowych zasadach.

Artykuł powstał na bazie publikacji w „The Wall Street Journal”.