Niemal jedenaście lat temu The Wall Street Journal zamieścił na swoich łamach artykuł „Why Software Is Eating The World” („Dlaczego oprogramowanie zjada świat”). Jego autor, Marc Andreessen, jeden z najbardziej znanych inwestorów w Dolinie Krzemowej, napisał o rosnącej roli oprogramowania w wielu branżach gospodarki – motoryzacji, rolnictwie czy wydobyciu ropy naftowej i gazu. Oczywiście to wszystko się dzieje, ale nie można zapominać o rozwiązaniach sprzętowych – one wciąż są bardzo potrzebne, co bezsprzecznie uwidoczniła pandemia.

Znamienny jest fragment wspomnianego artykułu, w którym Andreessen, zasiadający wówczas w zarządzie HP, wspomina, iż koncern rozważa porzucenie produkcji komputerów na rzecz większych inwestycji w oprogramowanie. Jak wiadomo, nigdy do tego nie doszło, a producent po podziale na dwa różne podmioty – HP Inc. oraz HPE wciąż z powodzeniem dostarcza rozwiązania sprzętowe. Ci pierwsi oferują komputery i drukarki, zaś drudzy macierze dyskowe oraz serwery. Nawet jeśli uwzględnić fakt, że HPE powoli próbuje przechodzić od tradycyjnego modelu transakcyjnego na subskrypcyjny, to wciąż oferuje „żelastwo”.

Gdyby sprzęt nie miał znaczenia, jak próbują nam to wmówić niektórzy analitycy i ewangeliści technologii, Apple zapewne nie znalazłby się w tzw. bandzie czworga, obok Amazona, Meta Platforms (dawniej Facebook) i Google’a. Sporo racji ma też Jen-Hsun Huang, współzałożyciel i prezes Nvidia, który twierdzi, że rozwój sztucznej inteligencji będzie paliwem napędzającym rynek komputerów i serwerów. Poza tym, jak zauważa Jen-Hsun Huang, jeśli ktoś pisze oprogramowanie, zawsze będzie potrzebować komputera.

Między optymizmem a pesymizmem  

Wprawdzie popyt napędzany przez pandemię zaczyna powoli wygasać, ale rosnące zapotrzebowanie na sprzęt powinno pozostać z nami na dłużej. Wynika to z faktu, że firmy wdrażają rozwiązania zaspokajające potrzeby pracy hybrydowej. Poza tym Covid-19 przyspieszył rozwój handlu elektronicznego, telemedycyny czy bankowości mobilnej, a to wiąże się z koniecznością inwestycji zarówno w urządzenia końcowe, jak i infrastrukturę teleinformatyczną. Nowe światło na rynek komputerów biznesowych rzucają badania przeprowadzone przez Della. Aż 81 proc. ankietowanych menedżerów twierdzi, że sprzęt kliencki – komputery, smartfony czy tablety – odgrywa ważną rolę w podnoszeniu satysfakcji pracowników. Tym samym zakupy sprzętu wpisują się w szerszy proces budowania pozytywnego wizerunku firmy wśród pracowników.

Według IDC w najbliższych pięciu latach globalne dostawy komputerów będą rosnąć w tempie 3,3 proc., a motorami napędowymi będą notebooki i modele kierowane do graczy. Warto dodać, że w 2021 roku na świecie sprzedano 334,7 mln sztuk urządzeń, co oznacza wzrost o 13,5 proc. w skali roku. Jak z kolei wynika z danych GfK, w tym samym okresie polski rynek komputerów odnotował spadek w ujęciu ilościowym o 10 proc., ale wartościowym – tylko o 1 proc. Jednak należy podkreślić, że popyt na komputery w 2021 roku wzrósł o 50 proc. wobec 2019 roku.

Wszelkie analizy pokazują, że w bieżącym roku najwyższe przychody na rynku komputerów przyniesie sprzedaż laptopów dla biznesu. Według Della firmy najchętniej będą wybierać 14-calowe notebooki z procesorem Intel Core i5, pamięcią RAM 8 GB i nośnikiem SSD o pojemności 256 GB. Lenovo przewiduje, że w segmencie biznesowych laptopów klasy ekonomicznej najlepiej powinny sprzedawać się urządzenia z ekranem o przekątnej 15,6”, z procesorem Intel Core i5 lub AMD Ryzen 5, jak też 8 GB pamięci operacyjnej oraz dyskiem SSD 256 GB. Producenci spodziewają się, że klienci znacznie częściej niż w poprzednich latach będą kupować urządzenia z nośnikiem 512 GB. Z kolei w przypadku produktów premium popyt przesunie się w kierunku nośników SSD 1 lub 2 TB.

Nie wszyscy chcą snuć prognozy dotyczące kolejnych miesięcy. Zdaniem Patryka Roszko, PBU Managera w polskim oddziale Acera, narastające problemy z logistyką i produkcją sprawiają, że firmy są skazane na zakup komputerów, które dotrą do Polski. Co ciekawe, Pat Gelsinger na początku maja w rozmowie z telewizją CNBC stwierdził, że problemy z niedoborem chipów mogą potrwać aż do 2024 roku, choć we wcześniejszych wypowiedziach mówił o 2023 roku. Pewnego rodzaju sygnałem ostrzegawczym powinny być wyniki sprzedaży notebooków w pierwszym kwartale bieżącego roku. Według Synergy Research liczba sprzedanych sztuk w tym czasie zmniejszyła się o 7 proc. w ujęciu rocznym, a do tego spadku mocno przyczyniło się tąpnięcie w segmencie chromebooków, gdzie odnotowano spadek sprzedaży o 67 proc. (rok do roku).

Bój na rynku procesorów

O procesorach najczęściej dyskutuje się w kontekście niedoborów, aczkolwiek ich dostawcy nie próżnują. Część ekspertów pokłada duże nadzieje w nowych liniach procesorów, które ich zdaniem powinny dodatkowo pobudzić popyt na komputery. Najwięcej uwagi wzbudzają chipy Intela, który w listopadzie ubiegłego roku przeszedł z układów wykonanych w litografii 14 nm na 10 nm. Nowe procesory wykorzystują hybrydową architekturę łączącą dwa typy rdzeni – wydajne P-Core oraz efektywne E-Core. Kluczową rolę ma spełniać ekosystem Intel Thread Director, odpowiadający za sprawne zarządzanie dwoma typami rdzeni przez system operacyjny Windows 11. Oprócz nowej architektury, w procesorach pojawią się też ciekawe nowinki, w tym obsługa pamięci RAM DDR4 i DDR5, a także kontroler magistrali PCI Express 5.0.

Nie tylko Intel wysyła swoje układy na emeryturę. Na podobny krok zdecydowało się AMD, odsyłając do lamusa jednostki AMD Ryzen 5000 Cezanne. AMD podczas CES 2022 zaprezentowało nową linię AMD Ryzen 6000 Rembrandt. Układy, wykonane w litografii 6 nm, wykorzystują nowe zintegrowane układy graficzne, bazujące na RDNA 2, a nie – jak wcześniejsze – na nieco już przestarzałej architekturze Vega.

Nie można też zapominać o działaniach Apple’a, które postawiło na rozwój własnych procesorów do komputerów Mac. Po sukcesie chipów M1, koncern z Cuppertino idzie za ciosem. Apple pod koniec ubiegłego roku pokazało układy M1 Pro lub M1 Max przeznaczone dla profesjonalistów, wyprodukowane w 5-nanometrowej technologii TSMC. Pierwszy z nich obsługuje pamięć RAM o pojemności do 32 GB, a M1 Max – nawet do 64 GB. Warto dodać, że w ciągu roku udział laptopów Apple w globalnym rynku zwiększył się o 4 proc., ale sprzedaż komputerów przenośnych pracujących pod kontrolą Windowsa wzrosła o 6 proc.

Zdaniem specjalisty 

Przemysław Biel, Sales Channel Manager Poland, Synology  

Serwery NAS ciągle ewoluują i z prostego dysku sieciowego stały się obecnie rozwiązaniem typu all-in-one. W cenie urządzenia, bez ukrytych kosztów i dodatkowych licencji, klient otrzymuje wiele zaawansowanych funkcji. Kolejnym krokiem w rozwoju NAS-ów będą rozwiązania typu scale-out oraz HCI, dostępne dla szerszej grupy odbiorców niż obecne, na które mogą sobie pozwolić tylko największe korporacje.