Oprogramowanie sprzedawane w modelu SaaS już od wielu lat pozostaje najpopularniejszą usługą chmury publicznej. Według szacunków Gartnera, stanowi ono blisko 40 proc. wartości całego rynku chmurowego. Analitycy przewidują, że na koniec bieżącego roku globalne przychody ze sprzedaży SaaS wyniosą 122,6 mld dol., zaś w 2022 r. będzie to już 145,4 mld dol.

W tej grupie usług największym popytem cieszą się aplikacje biurowe, systemy ERP oraz CRM. Pandemia COVID-19 mocno ożywiła popyt na komunikatory oraz narzędzia do współpracy i komunikacji. Liczba aplikacji używanych przez użytkowników biznesowych stale się powiększa, co w znacznym stopniu jest zasługą rozwoju oprogramowania oferowanego w modelu usługowym. Z raportu opracowanego przez BetterCloud wynika, że średnia liczba programów SaaS, z których korzystają firmy, wzrosła w ciągu ostatnich trzech lat z 16 do nawet 80.

Na sukces aplikacji chmurowych składa się kilka czynników. W obecnych czasach pierwszorzędne znaczenie ma bardzo krótki czas od momentu podjęcia decyzji o rozpoczęciu korzystania z danego narzędzia do rozpoczęcia pracy w nim w trybie produkcyjnym. Tutaj oprogramowanie chmurowe nie ma sobie równych. Poza tym, SaaS obniża próg finansowych wymagań – nawet początkująca firma może skorzystać z narzędzi, które oferowane w tradycyjnym modelu sprzedażowym byłyby często poza jej zasięgiem. Kolejnym walorem SaaS jest elastyczność i skalowalność. Klient może w dowolnej chwili zwiększyć liczbę użytkowników bądź zamówić opcjonalne funkcje. Natomiast dostęp przez internet umożliwia subskrybentom łatwe korzystanie z aplikacji z dowolnego miejsca.

Model SaaS nie tylko zyskuje na popularności, ale staje się też coraz bardziej dojrzały. Nadal jednak ulega zmianom – wraz z dalszym rozwojem aplikacji chmurowych zarówno dostawcy, jak i nabywcy usług, będą musieli sprostać kolejnym wyzwaniom. Liz Herbert, analityk Forrester Research, wskazuje pięć kluczowych obszarów zmian w SaaS: specjalizacja branżowa, rozbudowa części analitycznej, orkiestracja wielu usług, integracja z sieciami społecznościowymi oraz mobilność.

System operacyjny z chmury

Streaming muzyki, filmów czy gier stał się zjawiskiem powszechnym, ale usługodawcy idą krok dalej i próbują w ten sam sposób dostarczać systemy operacyjne dla komputerów osobistych. Dyskusje na ten temat toczą się już od dłuższego czasu, aczkolwiek kluczowy jest tutaj głos Microsoftu, bowiem system Windows pracuje na niemal 80 proc. pecetów. Koncern z Redmond, podczas lipcowej konferencji Inspire 2021, zaprezentował system Windows 365 określany jako Cloud PC. Microsoft zamierza w ten sposób dokonać małego przewrotu w segmencie komputerów osobistych. Niezależnie od tego, czy użytkownik posiada peceta z „okienkami”, MacBooka czy terminal z Androidem, może uruchomić Windowsa z chmury i pracować z każdego miejsca.

Szefowie koncernu deklarują, że Cloud PC otwiera nowe możliwości przed partnerami. Na przykład niezależni dostawcy oprogramowania będą mogli dotrzeć ze swoimi usługami do szerszego grona odbiorców. Z kolei integratorzy powinni być pomocni przy tworzeniu środowisk w pełni wykorzystujących okienkowy ekosystem. Natomiast ceny Windows 365 nie pozostawiają złudzeń, że w najbliższym czasie będzie to rozwiązanie wyłącznie dla klientów biznesowych.

Najpoważniejszym konkurentem Cloud PC wydaje się być Google Chrome OS. To system operacyjny bazujący na chmurze, przeznaczony do pracy na Chromebookach. Cechuje się on bardzo niskimi opóźnieniami, co umożliwia szybką łączność z internetowymi zasobami. W Google Chrome OS uaktualnienia i poprawki wykonywane są automatycznie – nie wymagają interwencji ze strony użytkownika bądź administratora sieci. Google przez kilka lat współpracowało z Neverware, producentem systemu operacyjnego CloudReady, który pozwala uruchamiać Chrome OS nie tylko na Chromebookach, ale również innych komputerach. Pod koniec ubiegłego roku Google przejęło Neverware i zapewne dokona pełnej integracji CloudReady z Chrome OS. Systemy operacyjne oferowane w modelu usługowym mają kilka zalet, a jedną z najważniejszych jest natychmiastowa i automatyczna aktualizacja oprogramowania.

– Wprawdzie Microsoft informuje użytkowników o konieczności aktualizacji systemu operacyjnego, ale część użytkowników ignoruje zalecenia, otwierając tym samym furtki hakerom. W przypadku rozwiązania SaaS to usługodawca we własnym zakresie dba o wszelkie modyfikacje i uaktualnienia, co zdecydowanie podnosi jakość bezpieczeństwa – tłumaczy Tomasz Onyszko, CTO w Predica Group.

Jednak zwolennicy tradycyjnych rozwiązań wskazują na słabsze strony chmurowego systemu operacyjnego, w tym potrzebę stałego i szybkiego połączenia z internetem, ograniczoną funkcjonalność czy trudności związane z nieodpowiednim zabezpieczeniem danych.

– W firmach coraz częściej łączymy się ze środowiskiem pracy za pomocą przeglądarki internetowej. Zatem biznes w pewnym stopniu korzysta z takich rozwiązań – mówi Grzegorz Przebieracz, IT Solutions Architect & Development Team Director w ITBoom. – W związku z tym dalsze upowszechnianie się systemów operacyjnych w modelu usługowym pozostaje kwestią czasu. Jedynym problemem, jaki dostrzegam, jest niechęć do udostępniania wszystkich danych w chmurze.

Biuro w chmurach

O ile dalszy rozwój sytuacji na rynku systemów operacyjnych stoi pod znakiem zapytania, o tyle najbliższą przyszłość pakietów biurowych raczej łatwo przewidzieć. Po pierwsze, tradycyjne wersje zaczną powoli odchodzić do lamusa, zaś po drugie, obszar ten będzie kontrolowany tylko przez dwóch graczy – Microsoft oraz Google.

Jak powszechnie wiadomo, pakiety biurowe zazwyczaj obejmują pocztę e-mail, udostępnianie plików, edycję dokumentów i narzędzia do współpracy. Z tych aplikacji korzysta większość pracowników, a wraz z nadejściem pandemii koronawirusa stały się one kluczowym elementem środowiska pracy. COVID-19 uwypuklił potrzebę rozwoju chmurowych platform współpracy, które można błyskawicznie skalować. Nawet po zakończeniu pandemii migracja w kierunku tego typu rozwiązań będzie kontynuowana. Tym bardziej, że ich dostawcy cały czas rozbudowują swoje platformy i rozszerzają je o nowe funkcje.

Dominacja Microsoftu oraz Google’a w segmencie biurowych pakietów oferowanych w modelu SaaS nie jest przypadkowa. Warto zauważyć, że Microsoft Office zadebiutował 32 lata temu. Wraz z nadejściem Satyi Nadelli firma postawiła na rozwój usług chmurowych. W rezultacie obok pudełkowego Office’a pojawiła się tego jego chmurowa wersja Business Productivity Online Suite, która później zmieniła nazwę na Office 365 i Microsoft 365. Z kolei Google jako pierwszy na świecie wprowadził natywny dla chmury pakiet biurowy. Wówczas funkcjonował pod nazwą Google Apps for Your Domain, zaś w kolejnych latach został przemianowany na G Suite, a następnie Google Workspace.

Według Gartnera, Microsoft kontroluje ponad 87 proc. rynku oprogramowania pakietów biurowych, a Google 11,5 proc. Tak wyraźna przewaga to przede wszystkim zasługa wieloletniej niekwestionowanej dominacji Microsoft Office. Poza tym firma ma bardzo duże możliwości w zakresie udzielania rabatów poprzez łączenie usług platformy Azure z systemem operacyjnym Windows, co pozwala jej dotrzeć do bardzo szerokiego grona klientów.

Obecnie tradycyjne oprogramowanie biurowe wygrywa z rozwiązaniami chmurowymi tylko tam, gdzie pracownicy lub domownicy mają kłopot z dostępem do szerokopasmowego internetu. Dlatego też znaczenie tego argumentu będzie sukcesywnie maleć. Osobną kwestią pozostaje włączenie się do rywalizacji nowych graczy, którzy podejmą rywalizację z dwójką liderów.

– W najbliższym czasie bardzo ciężko będzie zbliżyć się do Microsoftu i Google’a. Niemniej, widzę dwóch pretendentów. Jednym z nich jest Salesforce, który niedawno przejął firmę Slack, zaś drugim Facebook – mówi Tomasz Onyszko. – Co istotne, oba koncerny próbują przybrać odmienną strategię niż Microsoft. Salesforce zmierza w kierunku integracji narzędzi i komunikacji nie tylko pomiędzy pracownikami, ale także partnerami zewnętrznymi. Natomiast Facebook postanowił iść w kierunku pakietów bazujących na wirtualnej rzeczywistości.

Komunikacja i współpraca pod znakiem integracji

Jak wynika z szacunków Cisco, w 98 proc. tegorocznych spotkań biznesowych weźmie udział przynajmniej jeden zdalny uczestnik. Taka sytuacja powoduje konieczność posiadania odpowiedniej aplikacji przeznaczonej do pracy i komunikacji grupowej. W czasie pandemii pierwszoplanową rolę odgrywają takie narzędzia jak Zoom, Slack, Google Hang-outs czy Microsoft Teams. Czy istnieje jeszcze jakiekolwiek miejsce dla innych produktów?

– Microsoft oraz Google cały czas rozbudowują swoje pakiety biurowe, tym samym „zjadając” usługi mniejszych graczy. Tak dzieje się chociażby w przypadku narzędzi do komunikacji i współpracy, które nabrały dodatkowego znaczenia w czasie pandemii – zauważa Tomasz Onyszko. – Czasami nie warto płacić za pojedyncze produkty, mimo tego, że spełniają nasze oczekiwania, skoro można otrzymać podobną funkcjonalność w ramach większego rozwiązania.

W pierwszych miesiącach pandemii ludzie nie przywiązywali większej uwagi do wyboru narzędzi do pracy grupowej, bowiem priorytetem było utrzymanie kontaktu. Dopiero kłopoty związane z bezpieczeństwem Zooma uzmysłowiły użytkownikom, że warto z większą rozwagą dobierać narzędzia do komunikacji.

– Obecnie jesteśmy na etapie tworzenia zupełnie nowego środowiska pracy, w którym rozwiązania do komunikacji i współpracy stały się kluczowym zasobem biznesowym. Natomiast ich bezpieczeństwo jest najważniejszym kryterium wyboru, zarówno w wymiarze cyfrowym, jak i sanitarnym – mówi Anna Szymanek-Załęska, Collaboration Product Sales Specialist w Cisco.

Nie tylko Cisco wychodzi z założenia, że w segmencie produktów do pracy grupowej tkwi duży potencjał rynkowy i nie wszystkie karty zostały rozdane. Specjaliści z Citrixa spodziewają się integracji tych narzędzi nie tylko z oprogramowaniem Jira, SAP, ale również z systemami obiegu dokumentów.

W kręgu zainteresowań wielu firm znajduje się również kompletne rozwiązanie, które integruje w sobie bardzo wiele funkcji – przekonuje Sebastian Kisiel, Senior Sales Engineer w Citrix Systems. – Przykładem są platformy typu workspace. Niezależnie od tego, czy będą one pochodzić od Citrixa czy innego vendora, resellerzy będą mieli możliwość zarobić nie tylko na sprzedaży, ale również wdrożeniu, szkoleniu oraz integracji z istniejącymi w firmach systemami czy usługami chmurowymi.

ERP też zmierza ku chmurze

Pakiety biurowe bądź narzędzia do komunikacji i współpracy bardzo dobrze funkcjonują w modelu chmurowym. To samo można powiedzieć o innych rodzajach oprogramowania, takich jak Business Intelligence czy CRM. Grzegorz Przebieracz z ITBoom zwraca uwagę na ogromną popularność aplikacji chmurowych w obszarze marketingu oraz zarządzania zasobami personalnymi. Co ciekawe, wiele zamówień na tego typu aplikacje nie przychodzi z departamentów IT, lecz dwóch wspomnianych działów biznesowych.

Wyraźne zmiany widać też w księgowości, w której rozwiązania online szczególnie sprawdzają się wśród małych i średnich firm, szukających oszczędności, ale nie obawiających się nowinek technicznych. Najczęściej po tego typu aplikacje sięgają startupy opierające swoją działalność na platformach e-commerce. Teresa Warska, ekspert ds. księgowości w Systim.pl, podkreśla, że w przypadku korzystania z aplikacji chmurowych konieczne jest regularne zapoznawanie się z bieżącymi przepisami. W przeciwnym razie łatwo popełnić nawet niewielki błąd, który w ostatecznym rozrachunku przyniesie negatywne konsekwencje, nie tylko finansowe.

Na osobną uwagę zasługuje rynek ERP, ze względu na złożoność procesów związanych z przenoszeniem tego oprogramowania do chmury. Eksperci wskazują na kilka poważnych przeszkód utrudniających migrację. Do najpoważniejszych można zaliczyć niemożność dostosowania do specyfiki przedsiębiorstwa, nieprzewidywalne koszty związane z przeniesieniem zasobów czy techniczne trudności z migracją danych. Do tego dochodzą również kwestie związane z zapewnieniem bezpieczeństwa, w tym zarządzanie backupem.

– W przypadku rozwiązań SaaS ERP nie dostrzegamy znaczących wzrostów sprzedaży. W tych systemach znajdują się najcenniejsze dane, stąd firmy chcą je najczęściej pozostawić w swoich czterech ścianach – zauważa Grzegorz Przebieracz.

W jednym z wywiadów Rob Tarkoff, wiceprezes Oracle’a, stwierdził, że ERP jest uważane za najbardziej skomplikowane oprogramowanie na świecie. Stanowi ono jednak fundament działania praktycznie każdego przedsiębiorstwa, ale jest to także silnik, który zasila inne aplikacje biznesowe, w tym systemy obsługi klienta

– Ten właśnie segment staje się w ostatnim czasie niezwykle ważny, ponieważ dotyka kluczowej kwestii dotyczącej oczekiwań klientów w epoce dynamicznej cyfryzacji gospodarki – tłumaczy Paweł Jędrusik, szef sprzedaży aplikacji w Oracle’u. – Dlatego przeznaczamy na rozwój tej klasy systemów ogromne środki. Wszystkie zasoby będące owocem ponad dziesięciu lat pracy, w tym przejęć firm oferujących oprogramowanie SaaS w dziedzinie sprzedaży i obsługi klienta, zgromadziliśmy w jednej platformie, na której działa również nasza chmura ERP.

Badanie przeprowadzone na zlecenie SAP dowodzi, że aż 70 proc. firm w Polsce posiada lub w najbliższych miesiącach planuje kupno oprogramowania dla firm. Zdaniem większości ankietowanych przedsiębiorców, warto zainwestować w rozwiązania chmurowe, by lepiej przygotować się na ewentualne nadejście kolejnych obostrzeń i światowych kryzysów. Specjaliści z SAP-a potwierdzają potrzebę szybszego przenoszenia do chmury procesów ERP, dotyczących szczególnie finansów i księgowości czy zarządzania łańcuchem dostaw, niezależnie od branż, w jakich działają. Wiele wskazuje na to, że przyszłość rynku oprogramowania będzie nierozerwalnie związana z chmurą, a integratorzy i klienci dość szybko zapomną o tym, że kiedyś było ono sprzedawane w pudełkach, na dyskietkach i płytkach.

Zdaniem specjalisty  

Dorota Zaremba, wiceprezes zarządu, SAP  

Zwinne, zautomatyzowane i wydajne przedsiębiorstwo to cel wielu firm. Trudno zatem będzie resellerom bądź integratorom uniknąć konieczności dostosowania modelu działania, gdyż takie są oczekiwania rynku. Nowe technologie przeobrażają sposób, w jaki żyjemy i pracujemy, zaś pandemia, zmiany klimatyczne czy napięcia geopolityczne ujawniają, jak kruchy jest nasz świat. Dziś potrzeba więc holistycznej transformacji biznesu polegającej na zmianie całej kultury i sposobu myślenia przedsiębiorstwa. Nasi partnerzy są kluczowi w tym przeprojektowywaniu procesów. Co więcej, IaaS lub SaaS to w naszej ocenie za mało. Tym, czego naprawdę potrzeba, jest Business Transformation-as-a-Service – działania, w których narzędzia techniczne będą wykorzystywane do analizy biznesowej oraz szybkiego, automatycznego wprowadzania zmian.

  
Mariusz Siwek, Sales Director Poland and Baltics, Infor  

Oprogramowanie ERP w chmurze stanowi naturalny wybór dla średnich i dużych firm, które szukają możliwości usystematyzowania procesów i rozwoju prowadzonej działalności. Ze względu na wysoką dostępność i skalowalność stanowi ono najszybszą drogę do osiągnięcia tych celów. W przypadku mniejszych firm czy startupów duże znaczenie ma model subskrypcyjny. Dzięki niemu nie muszą inwestować dużych kwot w zakup niezbędnych rozwiązań. Aplikacje chmurowe to także możliwość zdalnego wdrożenia. Nabrało to szczególnego znaczenia w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy to ze względu na trwającą pandemię firmy ograniczały – i nadal ograniczają – kontakty osobiste do niezbędnego minimum. Obecnie około 30 procent przychodów pochodzi ze sprzedaży SaaS.

  
Jacek Słowik, Key Account Manager, Comarch ERP  

Zmiana modelu oferowania oprogramowania na chmurowy nie wyklucza z tego procesu resellerów i integratorów, którzy nadal stanowią główne ogniwo łączące klienta z usługodawcą oraz są podstawowym źródłem lokalnej pomocy. Zauważalną zmianą jest model rozliczeń z resellerami wynikający ze specyfiki sprzedaży SaaS. Zamiast jednorazowej prowizji za sprzedaż oprogramowania, reseller ma stały comiesięczny przychód, który nie wymaga od niego prowadzenia żadnych dalszych działań sprzedażowych i jednocześnie trwa aż do chwili, gdy klient zdecyduje się zakończyć korzystanie z usługi. W praktyce mamy partnerów, którzy generują w ten sposób pasywny przychód od 21 lat, czyli od momentu, w którym zaczęliśmy oferować oprogramowanie w modelu Software-as-a-Service.

  
Sławomir Terlecki, Software Business Unit Manager, AB  

Zaletą rozwiązań chmurowych jest to, że nie ma problemów z kompatybilnością usług wstecz, a dostawca dokonuje aktualizacji na bieżąco. Wielu dużych producentów oprogramowania, jak choćby Microsoft, zaczynało od oferowania go w formie licencji wieczystych. Dziś odchodzą od tego modelu, inwestują duże nakłady finansowe i organizacyjne w opracowywanie rozwiązań chmurowych, które są łatwo dostępne dla użytkowników indywidualnych oraz firm. Szacujemy, że w segmencie usług chmurowych w 2020 roku nastąpił 58-procentowy wzrost przychodów rok do roku. Najbardziej popularną subskrypcją wśród klientów biznesowych, jeśli chodzi o SaaS, pozostaje pakiet Microsoft 365. W dalszej kolejności plasują się programy antywirusowe, księgowe czy systemy CRM.