Od kopii zapasowej do cyberodporności: administracja zmienia strategię
Blisko 9 na 10 organizacji sektora publicznego w Europie doświadczyło w ciągu ostatniego roku utraty danych. Nasilająca się fala ataków oraz nowe dyrektywy unijne wymuszają na instytucjach wprowadzenie innowacji do systemów backupu.
Wiele organizacji wychodzi z błędnego założenia, że gdy podpiszą umowę z dostawcą usług chmurowych, ten zadba w pełni o bezpieczeństwo danych.
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach osoby odpowiedzialne za ochronę cyfrową instytucji publicznych nie będą narzekać na nudę. Wprawdzie hakerzy już od dawna nękają urzędników, ale problem błyskawicznie przybiera na sile. Potwierdzają to dane Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA): w ubiegłym roku aż 38 proc. wszystkich udokumentowanych cyberataków wymierzono w sektor publiczny. Tymczasem rok wcześniej wskaźnik ten wynosił 19 proc., a zatem mamy do czynienia z alarmującym skokiem. Cyberprzestępcy celują przede wszystkim w organy centralne – ministerstwa, agencje bezpieczeństwa i instytucje rządowe skupiają aż 69 proc. uderzeń. Samorządy lokalne stanowią 24 proc. celów, a władze regionalne – 6,8 proc.
Cyberataki już od pewnego czasu są jednym z elementów wojny hybrydowej. Atak na elektrownie czy wodociagi potrafi zdezorganizować działania nawet dużego państwa. Znakomicie odnajdują się tutaj grupy APT (Advanced Persistent Threat) powiązane z państwami lub przez nie sponsorowane. Czasami jednak napastnicy biorący na cel instytucje publiczne kierują się pobudkami czysto finansowymi. Gangi ransomware uderzają przede wszystkim w instytucje przetwarzające dane krytyczne, licząc na to, że ofiara szybko zapłaci okup, byle tylko jak najszybciej przywrócić obsługę obywateli.
Hakerzy lubią łatwe cele, a do takowych należy większość instytucji publicznych. Ich wysłużone systemy bezpieczeństwa IT nie radzą sobie z zaawansowanymi atakami. Poza tym urzędy często używają przestarzałego oprogramowania oraz sprzętu z licznymi lukami, a sytuacji nie poprawia niska świadomość cyberbezpieczeństwa wśród pracowników. Zgodnie z zasadą „kropla drąży skałę” fala udanych ataków zmusza jednak sektor publiczny do zmian. W efekcie skanery antywirusowe ustępują miejsca nowoczesnym klasom rozwiązań, takim jak EDR. Nadchodzi jednak najwyższy czas na kolejny krok.
– Ochrona danych nie może kończyć się na zapobieganiu incydentom. Trzeba zakładać, że część ataków zakończy się powodzeniem. Kluczowe staje się więc wypracowanie sprawdzonej strategii backupu, bezpiecznych technologii przechowywania i odzyskiwania danych oraz regularne testowanie procedur odtwarzania. To właśnie możliwość szybkiego przywrócenia usług decyduje dziś o rzeczywistej odporności instytucji publicznych na cyberzagrożenia – tłumaczy Dariusz Cudak, Senior Backup Solution Architect w Xopero.
Skala wyzwania jest ogromna. Raport ENISA wykazał, że aż 85 proc. organizacji sektora publicznego w Europie doświadczyło w ciągu ostatniego roku co najmniej jednego incydentu utraty danych. To jasny sygnał: odporność na cyberataki wymaga natychmiastowych i kompleksowych działań.
Dane rosną szybciej niż budżety na ich ochronę
Według danych IDC w 2025 r. globalny wolumen danych osiągnął 181 zettabajtów, a do 2028 r. ma wzrosnąć aż do 394 zettabajtów. Sektor publiczny nie funkcjonuje w oderwaniu od tych trendów i podobnie jak klienci indywidualni czy biznes odczuwa lawinowy przyrost danych.
– Największe wyzwania niekoniecznie dotyczą pojemności czy wydajności pamięci masowej. Trudniejsze kwestie mają zwykle charakter organizacyjny i architektoniczny. Instytucje publiczne często muszą modernizować istniejącą infrastrukturę bez zakłócania krytycznych usług. Jednocześnie muszą zarządzać rosnącymi wolumenami danych, ograniczonymi budżetami, złożonymi procedurami zamówień publicznych oraz niedoborem doświadczonego personelu IT i ds. cyberbezpieczeństwa – zauważa Beyhan Çalışkan, CEO NGX Storage.
Poważnym wyzwaniem, nie tylko dla sektora publicznego, jest rosnąca złożoność środowisk ochrony danych. Oprogramowanie do backupu, platformy wirtualizacyjne, pamięć masowa, systemy bezpieczeństwa oraz infrastruktura disaster recovery, wszystkie te elementy muszą ze sobą sprawnie współdziałać. Z kolei analitycy z Gartnera przekonują, że już wkrótce, ze względu na ogromne wolumeny danych, trzeba będzie sięgnąć po rozwiązania automatyzujące procesy ochrony. Według Gartnera do 2029 r. aż 90 proc. produktów z tej kategorii będzie wykorzystywać generatywną sztuczną inteligencję do usprawniania zarządzania i wsparcia operacyjnego. Rok wcześniej odsetek ten nie przekraczał 25 proc.
Analitycy podkreślają, że backup to nie tylko mechanizm przywracania danych, lecz element szerszej strategii cyberodporności i ochrony danych. Nie powinno się więc w tym przypadku mówić o samodzielnej, wyizolowanej funkcji. Infrastruktura backupowa, do której można uzyskać dostęp i którą można modyfikować przy użyciu skompromitowanych danych uwierzytelniających administratora, sama może stać się celem ataku.
– Systemy backupu są nieustannie modernizowane i rozbudowywane pod kątem nowych potrzeb i wymogów prawnych. Obecnie praktycznie nie ma instytucji, która nie wykonywałaby żadnych backupów. W poszczególnych organizacjach funkcjonują różne rozwiązania, dane są składowane lokalnie, na dyskach, urządzeniach deduplikujących i taśmach. Zdecydowana większość instytucji publicznych chroni dane, zapisując je na co najmniej dwóch różnych nośnikach – ocenia Tomasz Spyra, CEO Rafcomu.
Osobną kwestią pozostaje backup dla SaaS. Wiele organizacji wychodzi z błędnego założenia, że podpisując umowę z dostawcą usług chmurowych, ten zadba w pełni o bezpieczeństwo danych. Niemniej z uplywem czasu świadomość użytkowników SaaS rośnie.
– Coraz więcej instytucji publicznych rozumie, że dostawca usługi SaaS odpowiada przede wszystkim za dostępność i ciągłość działania platformy, natomiast odpowiedzialność za ochronę danych, ich przypadkowe usunięcie, błędy użytkowników czy skutki cyberataku pozostaje po stronie klienta. Dlatego podmioty korzystające z usług takich jak Microsoft 365, coraz częściej wdrażają niezależne rozwiązania do backupu – tłumaczy Dariusz Cudak.
Zdaniem integratora
Tomasz Spyra, CEO, Rafcom W mojej ocenie liczba incydentów u użytkowników biznesowych jest większa niż w jednostkach publicznych. Ze sporą ilością wycieków mamy do czynienia zwłaszcza w małych i średnich firmach, z tym, że nie są one upubliczniane. Choć z drugiej strony nie są też tak „spektakularne”, jak incydenty w instytucjach publicznych. Największe wyzwania, z jakimi mierzą się instytucje publiczne, to ochrona coraz większej ilości usług cyfrowych, które są udostępniane dla użytkowników. Zazwyczaj urzędy mają w miarę dobrą ochronę przed włamaniami z zewnątrz, ale są znacznie gorzej chronione przed wyciekiem danych ze strony pracowników. Bardzo często brak jest audytowania dotyczącego tego, kto i do jakich zasobów ma dostęp, czy powinien go mieć, oraz co się dzieje z pobieranymi danymi.
Podobne artykuły
Sektor publiczny pod (pełną) ochroną
Jak skutecznie chronić dane w instytucjach publicznych? Konieczne jest nowoczesne podejście do cyberodporności.
Pod ostrzałem hakerów
Jak chronić się przed atakami hakerskimi, gdy możliwości obrony nie rosną tak szybko jak powierzchnia i skala ataku?
Puls branży IT
Istotne trendy produktowe, technologiczne, biznesowe, w oparciu o dane pochodzące z renomowanych agencji analitycznych, organizacji branżowych i globalnych mediów, dotyczące głównie Europy i Polski.
